Po długim porównywaniu produktów Iris'a i Eaglesoft's kupiłem DA42 z tej drugiej firmy. Trudno po godzinie testowania takiego samolotu pisać recenzję więc póki co raczej wstępne uwagi - pierwsze wrażenie.
Co mi się podoba:
Dostajemy model, który jest śliczny z zewnątrz.
Oba MFD są w VC całkiem wyraźne (lepsze od wyświetlaczy w 767 Captain Sim) i można spokojnie latać i kontrolować wskazania bez uruchamiania 2D. Do bardziej zaawansowanych manipulacji wygodniej jednak z panelami 2D - typowo dla Eaglesoft's można je włączyć klikając na środek MFD. Podobnie się je wyłącza.
Samolot nieźle się prowadzi (o ile można to ocenić po dosłownie kwadransie lotu; nieźle czyli nie przyspiesza jak rakieta, nie wznosi się jak startujący prom kosmiczny i lądowanie na krótkim pasie dla kogoś kto nie jest przyzwyczajony do dolnopłata o bardzo nisko umieszczonych skrzydłach skończy się albo w lesie albo na drugim kręgu). Obsługa na ziemi wymaga staranności co też mi się podoba.
Dodatkiem jest panel z opcjami na lotnisku i w locie - można sobie wyświetlić bagaże, otworzyć luk bagażowy, dodać drugiego pilota (kobietę), podłożyć klocki pod koła itp... niby niepotrzebne, ale sympatyczne. Pilot jest animowany.
Co mi się mniej podoba:
Od payware za 30+ USD wymagam wyższej rozdzielczości VC. Rozmywające się opisy niektórych przycisków klikalnych i prawie nieczytelne opisy tych, których kliknąć się nie da to już chyba nie te czasy. Starszy Cirrus z tej firmy, którego miałem przyjemność testować był pod tym względem wykonany lepiej.
O ile mogę zrozumieć to, że działanie niektórych funkcji nie jest symulowane, bo dla kogoś kto nie siedzi w rzeczywistym kokpicie nie mają znaczenia - nie rozumiem dlaczego nie mogę sobie kliknąć niektórych przełączników. Porównanie z konkurencyjnym BE60 Duke w którym mogę ustawiać ciśnienie czy temperaturę kabiny i klikalne są wszystkie przyciski wypada tragicznie. Niepotrzebne do latania funkcje (i kilka takich, które do latania mogły by się przydać) zostały zwyczajnie pominięte i są jedynie elementem tekstury.
Klatkowanie:
W tym dziale niestety spory zawód - spodziewałem się czegoś na poziomie Eaglesoftowego Cirrusa, a dostałem odpowiednik 767 Captain Sim.
Więcej jak trochę polatam.
Eaglesoft's DA-42 (FSX)
Moderatorzy: PZL Belfegor, RzEmYk
Drugie wrażenie - miałem okazję trochę już polatać Twin Starem i poznałem samolot już znacznie lepiej. Nadal najlepsze wrażenie robi model oraz tekstury widziane z zewnątrz. Jeśli ktoś zamierza robić piękne screeny w locie to ten samolot wyjdzie pięknie 
Co właściwie dostajemy - DA42 w kilku malowaniach. O ile trudno coś napisać o kolorystyce prywatnych samolotów (poza tym, że jest bardzo staranna) to ciekawostką jest malowanie DA42 MPP. Niestety MPP ogranicza się do malowania i nie dostajemy specyficznej kabiny tej odmiany.
Do dodatków wizualnych możemy zaliczyć pilota, drugą pilot, walizki, które czekają na załadowanie, kotwy... możemy nawet wybrać czy pilot będzie latał w okularach słonecznych czy bez. Postaci są animowane i poruszają się - np. pilot rozgląda się regularnie na boki. Wykonano również animacje ręki pilota, która oddaje (stara się oddawać) ruchy potrzebne do wychylenia drążka w odpowiednią stronę.
Jedyną wadą, którą widzę w tym samolocie z zewnątrz (i to raczej wadą FSX a nie samej maszyny, w innych też ten problem występuje) jest dziwne rozmywanie się odbić na powierzchniach kadłuba i skrzydeł. Przy (nie)odpowiednim oświetleniu samolot robi wrażenie spływającego benzyną dającą kolorowe refleksy
Kokpit:
Pierwsze wrażenie w kabinie jest właściwie pozytywne - duże, ładnie wykonane wyświetlacze MFD, przyciemniona szyba, okienko z boku, które daje się otwierać i całkiem niezła rozdzielczość tekstur. Brakuje jednak wykończenia. Są elementy, które wyglądają jak by były pożyczone ze starszych produkcji - niektóre z dużo starszych.
Jak już wspomniałem MFD są najmocniejszym elementem kokpitu. Oparty na FS GPS lewy wyświetlacz oferuje nawigację w nowym (od strony interfejsu i manipulatorów) wydaniu i zdecydowanie poprawia wrażenia przy korzystaniu z tego urządzenia. Oba wyświetlacze oferują możliwość wyświetlania dodatkowych danych obejmujących pracę silnika i nawigację.
Plusem (o ile można to jeszcze traktować jako + w płatnym samolocie) są czytelne napisy wszystkich przełączników, które możemy kliknąć.
Spory zawód sprawiają natomiast przełączniki i dźwignie, które producent zignorował, bo (jak mniemam) wydały mu się niepotrzebne. Nie pobawiły się ogrzewaniem ani odszranianiem szyby, bo obie dźwignie są na stałe w jednej pozycji (lewe zdjęcie). Nietypowym rozwiązaniem jest dla mnie zastosowanie trzech wskaźników, które pochodzą z trzech różnych epok i są wykonane z odpowiednią dla swojego wieku jakością. Pixelowaty sztuczny obok idealnie wygładzonego wysokościomierza zupełnie nie pasuje. Prędkościomierz jest gdzieś pomiędzy pod względem jakości... (środkowe zdjęcie)
Najgorzej prezentuje się kilka przełączników panelu. Wyłącznik (główny) systemu odladzania, wyłącznik i plomba zasilania awaryjnego zostały zignorowane - widać tylko rozmazaną plamę na teksturze. Podobnie wygląda tabela dewiacji busoli.
Braki i wady nie obejmują elementów istotnych z punktu widzenia wirtualnego pilota, ale zdecydowanie zbyt mocno rzucają się w oczy, żeby nie wspomnieć o nich w opisie samolotu, za który trzeba zapłacić.
Światło w kabinie jest mocną stroną DA42 Eaglesoft'u. Refleksy przyrządów są bardzo dobrze oddane. Przyciemniona szyba daje faktycznie przyciemnienie obrazu do czego - jeśli ktoś jest przyzwyczajony do latania z przezroczystymi szybami trzeba się chwilę przyzwyczajać. Bardzo dobre wrażenie robi lampka kabinowa, która oświetla wnętrze nierówno - czyli tak jak powinna, zamiast zalewać kokpit światłem jak to ma miejsce w niektórych wirtualnych samolotach.
Niestety również na tym polu Eaglesoft zwolnił tuż przed udanym finiszem i podświetlenie wskaźników zrobił po macoszemu. Każdy z trzech "zegarów" jest podświetlony inaczej - od "żarówy" sztucznego horyzontu, przez nierówno oświetlony prędkościomierz po wysokościomierz, który robi wszystko żebyśmy tylko nie pomyśleli, że chciałby nas oślepiać...
W locie:
Pozytywów jest sporo, aż trudno znaleźć ten najbardziej charakterystyczny. Zacznę od dźwięku - widać w nim sporo pracy, indywidualne pliki dźwiękowe dla systemów samolotu i silników robią bardzo dobre wrażenie. Trudno mi porównać z prawdziwym DA42, ale sądzę, że przy pracy jaką ewidentnie włożono dźwięki są poprawne.
Latanie Twin Starem należy do przyjemności. Samolot jest stabilny w locie i zwrotny. Nie ma właściwie żadnych negatywnych cech. Dla jednych to będzie mało ambitny samolot, inni uznają go za dobrze odtworzoną maszynę, która zdobyła w swojej klasie prymat na rynku - zapewne nieprzypadkiem.
Prędkości przelotowe na poziomie 150-180w czynią z DA42 raczej samolot do pokonywania krótkich dystansów, ale spory zasięg pozwala również na dłuższe loty międzynarodowe.
Przy czystości aerodynamicznej Twin Stara bardzo wygodną właściwością tych maszyn jest możliwość użycia podwozia jako hamulca aerodynamicznego. Prędkość wypuszczania podwozia jest równa Vne. Należy jednak pamiętać (choć nie sprawdziłem jeszcze czy można w ten sposób uszkodzić podwozie), że prędkość wciągania podwozia jest niższa!
Dwa krótkie testy w locie na jednym silniku w pełni oddają to co o DA42 można przeczytać w sieci. Wznosi się słabo, ale jest zwrotny i nie ma tendencji do silnego ściągania. Komputer sterujący silnikiem ustawia śmigło niedziałającego silnika w chorągiewkę i choć nie zauważyłem, żeby ta zmiana była odwzorowana graficznie nie da się wyczuć specjalnego oporu silnika, który nie działa.

Podsumowanie:
DA42 Eaglesoftu przy wszystkich wymienionych wadach jest ciekawą propozycją. Właściwości lotne, ogólny wygląd i wygoda używania zasługują na pewno na uwagę i wady nie przesłaniają pozytywnego odbioru, nawet jeśli w tym tekście ich opis zajął nieco więcej miejsca niż wynikało by z ich znaczenia - starałem się z możliwą precyzją opisać to co mi przeszkadza.
To, że DA42 tego producenta jest jedną z nielicznych nowoczesnych maszyn dwusilnikowych GA czyni go jeszcze bardziej atrakcyjnym.
Przed zakupem trzeba jednak wiedzieć, że 4GB pamięci operacyjnej (jeśli mamy również jakieś dodatkowe scenerie) jest niezbędnym wymogiem - przy konfiguracji 3GB dla programów / 1GB dla systemu. Ograniczenie pamięci dostępnej dla programów do 2GB dla programów uniemożliwia latanie na moim komputerze (* - opis niżej). Osoby posiadające dobry sprzęt będą jednak zadowolone z wykonania i z grafiki tego samolotu.
DA42 był testowany na komputerze o następujących parametrach: Intel Core Quad 2,4, 4GB RAM, Nvidia GForce 8600, HDD 5400obr/min. System - Windows Vista. FSX SP2.
Testy przy włączonym OpenVFR Austria i Szwajcaria (loty nad górami), UTX Europe (loty nad Szetlandami) i przy REX skonfigurowanym na najwyższym dostępnym poziomie. Teren w oparciu o Mesh SRTM [3] Europe 75m Raimondo Tabureta.
Uważam, że podane wyżej parametry to jedne z niższych jakie powinien mieć przyszły właściciel DA42. Na pewno lepszy procesor i/lub karta graficzna oraz szybszy dysk nie zaszkodzą.
Co właściwie dostajemy - DA42 w kilku malowaniach. O ile trudno coś napisać o kolorystyce prywatnych samolotów (poza tym, że jest bardzo staranna) to ciekawostką jest malowanie DA42 MPP. Niestety MPP ogranicza się do malowania i nie dostajemy specyficznej kabiny tej odmiany.
Do dodatków wizualnych możemy zaliczyć pilota, drugą pilot, walizki, które czekają na załadowanie, kotwy... możemy nawet wybrać czy pilot będzie latał w okularach słonecznych czy bez. Postaci są animowane i poruszają się - np. pilot rozgląda się regularnie na boki. Wykonano również animacje ręki pilota, która oddaje (stara się oddawać) ruchy potrzebne do wychylenia drążka w odpowiednią stronę.
Jedyną wadą, którą widzę w tym samolocie z zewnątrz (i to raczej wadą FSX a nie samej maszyny, w innych też ten problem występuje) jest dziwne rozmywanie się odbić na powierzchniach kadłuba i skrzydeł. Przy (nie)odpowiednim oświetleniu samolot robi wrażenie spływającego benzyną dającą kolorowe refleksy
Kokpit:
Pierwsze wrażenie w kabinie jest właściwie pozytywne - duże, ładnie wykonane wyświetlacze MFD, przyciemniona szyba, okienko z boku, które daje się otwierać i całkiem niezła rozdzielczość tekstur. Brakuje jednak wykończenia. Są elementy, które wyglądają jak by były pożyczone ze starszych produkcji - niektóre z dużo starszych.
Jak już wspomniałem MFD są najmocniejszym elementem kokpitu. Oparty na FS GPS lewy wyświetlacz oferuje nawigację w nowym (od strony interfejsu i manipulatorów) wydaniu i zdecydowanie poprawia wrażenia przy korzystaniu z tego urządzenia. Oba wyświetlacze oferują możliwość wyświetlania dodatkowych danych obejmujących pracę silnika i nawigację.
Plusem (o ile można to jeszcze traktować jako + w płatnym samolocie) są czytelne napisy wszystkich przełączników, które możemy kliknąć.
Spory zawód sprawiają natomiast przełączniki i dźwignie, które producent zignorował, bo (jak mniemam) wydały mu się niepotrzebne. Nie pobawiły się ogrzewaniem ani odszranianiem szyby, bo obie dźwignie są na stałe w jednej pozycji (lewe zdjęcie). Nietypowym rozwiązaniem jest dla mnie zastosowanie trzech wskaźników, które pochodzą z trzech różnych epok i są wykonane z odpowiednią dla swojego wieku jakością. Pixelowaty sztuczny obok idealnie wygładzonego wysokościomierza zupełnie nie pasuje. Prędkościomierz jest gdzieś pomiędzy pod względem jakości... (środkowe zdjęcie)
Najgorzej prezentuje się kilka przełączników panelu. Wyłącznik (główny) systemu odladzania, wyłącznik i plomba zasilania awaryjnego zostały zignorowane - widać tylko rozmazaną plamę na teksturze. Podobnie wygląda tabela dewiacji busoli.
Braki i wady nie obejmują elementów istotnych z punktu widzenia wirtualnego pilota, ale zdecydowanie zbyt mocno rzucają się w oczy, żeby nie wspomnieć o nich w opisie samolotu, za który trzeba zapłacić.
Światło w kabinie jest mocną stroną DA42 Eaglesoft'u. Refleksy przyrządów są bardzo dobrze oddane. Przyciemniona szyba daje faktycznie przyciemnienie obrazu do czego - jeśli ktoś jest przyzwyczajony do latania z przezroczystymi szybami trzeba się chwilę przyzwyczajać. Bardzo dobre wrażenie robi lampka kabinowa, która oświetla wnętrze nierówno - czyli tak jak powinna, zamiast zalewać kokpit światłem jak to ma miejsce w niektórych wirtualnych samolotach.
Niestety również na tym polu Eaglesoft zwolnił tuż przed udanym finiszem i podświetlenie wskaźników zrobił po macoszemu. Każdy z trzech "zegarów" jest podświetlony inaczej - od "żarówy" sztucznego horyzontu, przez nierówno oświetlony prędkościomierz po wysokościomierz, który robi wszystko żebyśmy tylko nie pomyśleli, że chciałby nas oślepiać...
W locie:
Pozytywów jest sporo, aż trudno znaleźć ten najbardziej charakterystyczny. Zacznę od dźwięku - widać w nim sporo pracy, indywidualne pliki dźwiękowe dla systemów samolotu i silników robią bardzo dobre wrażenie. Trudno mi porównać z prawdziwym DA42, ale sądzę, że przy pracy jaką ewidentnie włożono dźwięki są poprawne.
Latanie Twin Starem należy do przyjemności. Samolot jest stabilny w locie i zwrotny. Nie ma właściwie żadnych negatywnych cech. Dla jednych to będzie mało ambitny samolot, inni uznają go za dobrze odtworzoną maszynę, która zdobyła w swojej klasie prymat na rynku - zapewne nieprzypadkiem.
Prędkości przelotowe na poziomie 150-180w czynią z DA42 raczej samolot do pokonywania krótkich dystansów, ale spory zasięg pozwala również na dłuższe loty międzynarodowe.
Przy czystości aerodynamicznej Twin Stara bardzo wygodną właściwością tych maszyn jest możliwość użycia podwozia jako hamulca aerodynamicznego. Prędkość wypuszczania podwozia jest równa Vne. Należy jednak pamiętać (choć nie sprawdziłem jeszcze czy można w ten sposób uszkodzić podwozie), że prędkość wciągania podwozia jest niższa!
Dwa krótkie testy w locie na jednym silniku w pełni oddają to co o DA42 można przeczytać w sieci. Wznosi się słabo, ale jest zwrotny i nie ma tendencji do silnego ściągania. Komputer sterujący silnikiem ustawia śmigło niedziałającego silnika w chorągiewkę i choć nie zauważyłem, żeby ta zmiana była odwzorowana graficznie nie da się wyczuć specjalnego oporu silnika, który nie działa.

Podsumowanie:
DA42 Eaglesoftu przy wszystkich wymienionych wadach jest ciekawą propozycją. Właściwości lotne, ogólny wygląd i wygoda używania zasługują na pewno na uwagę i wady nie przesłaniają pozytywnego odbioru, nawet jeśli w tym tekście ich opis zajął nieco więcej miejsca niż wynikało by z ich znaczenia - starałem się z możliwą precyzją opisać to co mi przeszkadza.
To, że DA42 tego producenta jest jedną z nielicznych nowoczesnych maszyn dwusilnikowych GA czyni go jeszcze bardziej atrakcyjnym.
Przed zakupem trzeba jednak wiedzieć, że 4GB pamięci operacyjnej (jeśli mamy również jakieś dodatkowe scenerie) jest niezbędnym wymogiem - przy konfiguracji 3GB dla programów / 1GB dla systemu. Ograniczenie pamięci dostępnej dla programów do 2GB dla programów uniemożliwia latanie na moim komputerze (* - opis niżej). Osoby posiadające dobry sprzęt będą jednak zadowolone z wykonania i z grafiki tego samolotu.
DA42 był testowany na komputerze o następujących parametrach: Intel Core Quad 2,4, 4GB RAM, Nvidia GForce 8600, HDD 5400obr/min. System - Windows Vista. FSX SP2.
Testy przy włączonym OpenVFR Austria i Szwajcaria (loty nad górami), UTX Europe (loty nad Szetlandami) i przy REX skonfigurowanym na najwyższym dostępnym poziomie. Teren w oparciu o Mesh SRTM [3] Europe 75m Raimondo Tabureta.
Uważam, że podane wyżej parametry to jedne z niższych jakie powinien mieć przyszły właściciel DA42. Na pewno lepszy procesor i/lub karta graficzna oraz szybszy dysk nie zaszkodzą.


