Relacja - symulator 737NG w GearUP!
Redaktor: konraf   
04.10.2015.
 Zapraszam dzisiaj do lektury relacji z mojej wizyty w symulatorze samolotu 737NG w GearUP! w Poznaniu.

Letni poranek. Wstajesz, jesz śniadanie, sprawdzasz czy wszystko spakowałeś. Jedziesz na lotnisko i już nie możesz się doczekać wylotu na swoje zasłużone wakacje. Szybka odprawa i udajesz się do samolotu. Lot mija bez problemów, a po wylądowaniu – zgodnie z polską „tradycją” – wszyscy biją brawo pilotom, a Ty zastanawiasz się dlaczego i jak podczas tego lotu wyglądała praca pilotów.
Nie musisz już dłużej zgadywać i się domyślać. Wystarczy, że udasz się do Poznania na ulicę Kwiatową 2 i odwiedzisz jedyny tego typu w Polsce symulator samolotu pasażerskiego 737NG, wykonany przez pasjonatów lotnictwa i ochrzczony nazwą GearUP!

 
Po pokonaniu kilku stopni schodów zostaniesz przywitany przez uroczą stewardessę, która sprawdzi Twoją kartę pokładową i zaprosi Cię do środka.
 



Towarzyszący Ci współpasażerowie  mogą skosztować kawy i ciasta, zasiadając w prawdziwych fotelach lotniczych lub zajmując miejsca (w części kawiarnianej) przy stolikach ozdobionych mapami lotniczymi.

W zależności od tego, jaką masz kartę pokładową (a możesz wybrać kartę na 30, 60 lub 90 minutowy lot) liczyć możesz na różny zakres usługi.

       

Karta 30 minutowa zawiera:
- szkolenie przed lotem, omówienie trasy lotu i przygotowanie do lotu,
- 25 minut lotu,
- pamiątkowy certyfikat.

Karta 60 i 90 minutowa zawiera odpowiednio 55 lub 85 minutowy lot. W odróżnieniu od karty 30 minutowej, w kartach 60 i 90 minutowych możesz swój lot podzielić z dowolną osobą. W przypadku karty 30 minutowej lot odbywa się z pomocą profesjonalnego instruktora, który wyjaśni działanie systemów, pomoże w trakcie przygotowania samolotu do lotu i podczas samego lotu i lądowania.

Czym tak naprawdę jest symulator GearUP! ? To w pełni odwzorowana kabina najbardziej popularnego samolotu pasażerskiego świata, w której wszystkie kontrolki, ekrany, pokrętła i przełączniki działają tak, jak w prawdziwym samolocie.

Za efekty wizualne za oknem odpowiada nowatorski, dookólny system wizyjny HD o średnicy 5 metrów, dzięki któremu widoki rozciągają się nie tylko do przodu ale również na boki. System jest tak zaprojektowany, że bardzo mocno wzmocnione jest wrażenie przestrzeni i głębi.
Wrażenie jest tak silne, że początkowo (szczególnie podczas przechyłu samolotu) ma się wrażenie, iż kabina nie jest sztywno przymocowana do podłoża ale znajduje się na ruchomej platformie. W efekcie nieco zaburzone może zostać działanie błędnika, który sygnały wizualne za „oknem” interpretuje jak prawdziwe przechyły i ruchy kabiny, co oczywiście jest złudzeniem.

Wracając do samej kabiny i jej wykonania to liczby przemówią same za siebie. W kokpicie wykorzystano między innymi:
- 588 przełączników i przycisków,
- 235 kontrolek,
- 12 zegarów i wskaźników,
 -10 wyświetlaczy nawigacyjnych,
- 9 dźwigni sterowych.

Wszystko to jest oczywiście „klikane”, da się przekręcić, włączyć, wyłączyć, przestawić, a na wszystkie te czynności samolot zareaguje jak prawdziwa maszyna. Uzupełnieniem całości są prawdziwe, odsuwane i przesuwane (dzięki tej funkcji można łatwo zająć miejsce na fotelu) fotele pilotów.

No dobrze, wracając jednak do Ciebie. Twoi pasażerowi, który przyszli z Tobą już zaczynają się niecierpliwić, że kawa wypita, ciasto zjedzone, a samolot jak stoi, tak stał, a pilot (czyli Ty) coś tam sobie przy pomocy instruktora klikasz i przełączasz. Zachowują się właśnie tak, jak pasażerowie lotu, którym leciałeś na wakacje. Nie wiedzą, co się dzieje za drzwiami kabiny pilotów, a tam pracy co niemiara.

Dalsze kroki zależą w zasadzie od tego, jaki jest stopień zaawansowania pilota. Cała procedura przygotowania samolotu, uruchamiania systemów, programowania komputera pokładowego, wprowadzenia nastawień autopilota jest bardzo złożona i nie każdy wie co zrobić lub też po prostu nie ma na to ochoty. Dla takich osób z pomocą przyjdzie instruktor, który profesjonalnie ale w zrozumiały sposób wszystko wytłumaczy i pomoże.

W tym miejscu zamienię się na chwilę z Tobą – bohaterem tego opisu – miejscami i podzielę się z czytelnikami własnymi wrażeniami ze swojego lotu. Jako osoba od ponad 13 lat latająca na „cywilnych” symulatorach lotu, takich jak Flight Simulator 2004 (FS9) czy Flight Simulator X (FSX), przeznaczonych na komputery PC, mogę porównać to co oferuje GearUP, z tym, co oferują wyżej wymienione symulatory na komputery PC.

Przede wszystkim – o czym wcześniej wspomniałem – kabina w GearUP! jest pełnowymiarowa, otoczona doskonałym (jedynym takim w Europie) systemem wizyjnym. W przypadku zwykłego komputera PC mamy przed sobą płaski ekran (mniejszy lub większy) i cały panel (czyli to, co pilot ma przed sobą – taka deska rozdzielcza w samochodzie) mieści się na tym ekranie. W symulatorze w GearUP! do wielu przycisków i pokręteł trzeba się wychylić z fotela. Przyzwyczajenia wymaga też system wizyjny. Trzeba się rozglądać na boki, gdyż obraz za „oknami” rozciąga się aż za fotele pilotów.

Nie bez znaczenia jest fakt, iż w GearUP! mamy do czynienia z prawdziwymi przełącznikami, przyciskami, dźwigniami, pokrętłami.

Dla przykładu, w symulatorach typu Flight Simulator przycisk aktywujący tryb TOGA (take off – go arround; tryb, który w skrócie wspomaga pilot podczas startu, regulując odpowiednio ciąg silników) jest zwykle ukryty pod jakimś elementem graficznym na panelu (czasami jest to wirtualne pole, np. jakaś śrubka na panelu), który trzeba kliknąć i aktywować ten system. W symulatorze w GearUP! przycisk TOGA jest tam, gdzie jest w prawdziwym samolocie, czyli na dźwigniach przepustnic (czarny przycisk na lewej dźwigni na poniższym zdjęciu).

Dla porównania, na zdjęciu niżej zaznaczone jest żółtym prostokątem miejsce, które należy kliknąć myszką, aby aktywować tryb TOGA w jednym z samolotów przeznaczonych do Flight Simulator.

Podczas wizyty w GearUP! odbyłem krótki lot (krąg nad lotniskiem) nad Dubajem. Wstępnie z pomocą drugiego pilota zaprogramowaliśmy komputer pokładowy, wpisaliśmy częstotliwości pomocy nawigacyjnych. Ustawiłem na autopilocie kurs pasa, kierunek jaki obiorę po starcie, prędkości startu. Uzbroiliśmy automatyczne hamulce i ustawiliśmy klapy do pozycji startu. Czynności niby banalne ale co innego kręcić wirtualnym pokrętłem, a co innego czuć pod palcami opór stawiany przez fizyczne pokrętło.

Samolot stał już na pasie startowym więc odpadło kołowanie na pas. Przesuwając dźwignie ciągu ustabilizowaliśmy odpowiednio obroty silników po czym włączyłem tryb TOGA i samolot zaczął przyspieszać. Po osiągnięciu prędkości startowej i pociągnięciu wolantu do sobie samolot zaczął się wznosić do zadanej wysokości.

Już sam start robi ogromne wrażenie. Wyraźnie czuć na wolancie, że to nie zabawka i że samolot swoje waży. Reakcje na stery były powolne, wręcz dostojne, a w momencie wykonywania przechyłu, błędnik zaczął mi nieco wariować. Wszystko oczywiście za sprawą oprawy wizualnej. Tak jak już wspomniałem, czy to w domu, czy w kinie, zawsze mamy do czynienia z płaskim ekranem. Tu ekran jest sferyczny. Możecie wierzyć lub nie ale w pierwszych momentach miałem wrażenie, że cała kabina się przechyla, co doskonale oddaje idee towarzyszącą twórcom.

Dalsza faza lotu wraz z lądowanie przebiegła bez komplikacji. Dodać należy, iż symulator pozwala zasymulować dziesiątki przeróżnych awarii. Pominę już opis całej procedur zniżania i przygotowania samolotu do lądowania (tzw. checklisty w prawdziwych samolotach obejmują od kilku do kilkudziesięciu pozycji do sprawdzenia w poszczególnych fazach lotu). Co rzuca się w oczy podczas lądowania to znowu wielkość kabiny. W przypadku symulatora na PC i zwykłego ekranu wyraźnie i stosunkowo łatwo można określić, w jakiej pozycji do osi pasa jest samolot (czy jestem za bardzo na prawo czy na lewo od środka pasa). W GearUP! – z uwagi na rozmiary kabiny  - ciężko było mi wyczuć, czy dobrze ląduję.

Wracając do Ciebie, udało Ci się przy pomocy instruktora odbyć lot zbliżony do mojego. Zmęczony (bardziej emocjami niż fizycznie) opadłeś na fotel. Twoi współtowarzysze lotu zajmujący miejsca w części pasażerskiej biją Ci brawo.

Teraz już wiesz, dlaczego po wylądowaniu piloci prawdziwych samolotów pasażerskich otrzymują brawa i już wiesz, jak wygląda ich codzienna praca. Na pewno jest przyjemna ale już niekoniecznie łatwa.

Czy warto odwiedzić GearUP! ? Warto. Nie słyszałem, aby gdzieś w Polsce był inny tego typu, ogólnodostępny symulator. Jest to więc dla większości z nas jedyna okazja do obejrzenia kabiny pilotów i zasmakowania tego, co dostępne jest na co dzień dla tak niewielu.
Te doznania bez wątpienia są niepowtarzalne i warte swojej ceny.

Do zobaczenia w GearUP!

 

 

 

 

 

 

konraf

04.10.2015