Strona 2 z 2

: ndz 03 cze, 2007 00:17
autor: PK
Czasy przelotów wg rozkładów dla pasażerów sa istotnie dłuższe niż faktyczne czasy lotów block-to-block. Rozkład jest umową w sensie prawnym i dlatego linie zabezpieczają się przed zażaleniami z tytułu typowych spóźnień. Warszawa-Monachium b-t-b trwa góra 1:30 o ile stoi sie w kolejce do pasa i 1:10 jeśli nie ma problemów, a wg rozkładu to jest 1:40.

Piotr

: ndz 03 cze, 2007 00:28
autor: kubahh
PK pisze:Warszawa-Monachium b-t-b trwa góra 1:30 o ile stoi sie w kolejce do pasa i 1:10 jeśli nie ma problemów, a wg rozkładu to jest 1:40.
No dobrze, mówimy tu o różnicach góra 20min. Jak lądowałem w KRW to dosłownie w minucie rozkładowego lądowania siadaliśmy na pasie, innym razem kołowaliśmy, więc niech ktoś z Was spróbuje lecieć 738 KRW-LND i sami zobaczycie, no bo to raczej nie są moje anomalia że robię taką, ale też pełno innych tras w wiele krótszym czasie.
tidit pisze:Przepraszam, ale nie kumam. Co to za lotniska:KRW (to chyba NDB?), LND?
Dla kolegi wyjaśniam tajemnicze, zupełnie niemożliwe do rozwiązania zagadki-rebusy. Za tajemniczym skrótem KRW stoi nazwa mojego miasta Kraków (piękne miasto :D ), za skrótem LND stoi nazwa miasta Londyn, w którym aktualnie mieszkam, choć jest już mniej piękne. 8-)

: ndz 03 cze, 2007 00:34
autor: tidit
Przepraszam, ale nie kumam. Co to za lotniska:KRW (to chyba NDB?), LND?

: pn 04 cze, 2007 18:16
autor: Valkar
Wiatm,

Koledze kubahh chodzi prawdopodobnie o KRK- Kraków w kodzie IATA, a Londyn np. Heathrow to LHR, ale tidit ty to wiesz tylko tak dla ja... co ? :lol:


No bo KRW to przecież NBD jak słusznie zauważył tidit.



Pozdrawiam
Janusz

: pn 04 cze, 2007 18:43
autor: kubahh
Nie wiem czy doczytałeś mój post, bo specjalnie dla kolegi Filipa wyjaśniłem o co mi chodzi, edytując poprzedni post. Dalej mam nadzieje że ktoś mi to wytłumaczy. :lol:

: pn 04 cze, 2007 19:29
autor: Valkar
Witam,

hmm, domyślam się, że to twoje prywatne oznaczenia dla tych lotnisk jeśli tak to spoko już nie trzeba wyjaśniać ;)

Pozdrawiam

Janusz

: pt 13 lip, 2007 19:25
autor: Mateusz
Dla kolegi wyjaśniam tajemnicze, zupełnie niemożliwe do rozwiązania zagadki-rebusy. Za tajemniczym skrótem KRW stoi nazwa mojego miasta Kraków (piękne miasto ), za skrótem LND stoi nazwa miasta Londyn, w którym aktualnie mieszkam, choć jest już mniej piękne.
http://www.airlinecodes.co.uk/aptcoderes.asp

Real a Vatsim - moje doświadczenia

: sob 12 kwie, 2008 21:59
autor: Atago
Witam.

Tydzień temu miałem okazję odbyć ze znajomym lot do Danii i z powrotem samolotem Cirrus. Znajomy wie, że latam w Vatsimie i że mam 'jako takie' ogólne pojęcie o co w tym wszystkim chodzi. W drodze powrotnej, po wejsciu na pułap przelotowy, gość wyłączył autopilota i, po prostu powiedział 'twoje stery'.... co miałem robić? Przejąłem stery i leciałem samodzielnie !!!!!
Pierwsze róznica jakz zauważyłem, to fakt, że w realu znacznie bardziej pocą się dłonie :-)

Moim skromnym zdaniem komunikacja radiowa (którą też musiałem prowadzić) w 99% odpowiada Vatsimowi, nie ma tylko UNICOM'u. Prawdziwi piloci równie często mylą się, proszą o powtórzenie polecenia, lub ich readback jest niewłaściwy, naprawdę byłem w szoku, jak bardzo udało się oddać realia komunikacji lotniczej w Vatsimie. Co do samego latania, to udawało mi się utrzymać kurs -/+5st i wysokość -/+ 200ft, dopiero przy schodzeniu na 3000ft, jak wleciałem w chmury i zaczęło dość mocno rzucać, to odpadłem ponad 30st od kursu i zamiast zniżania 500ft/min zrobiło się ponad 2000ft/min. Kolega się wystraszył ale udało mi się wrócić do wymaganych parametrów lotu. Kontroler w Poznaniu pozwolił mi na zejście na 1500ft w okolicach domu mojej Mamy (Potem dzwoniłem do niej i pytałem czy słyszała samolot 15 min. wcześniej ;-) ) Podejscie do lądowania zrobiłem sam, natomiast przy samym lądowaniu czułem na drążku dość wyraźną pomoc kolegi ;-). Usiedliśmy i zdałem sobie sprawę, że własnie miałem przygodę mojego życia.

Aha, jak tylko bedę miał wolne 25tyś to robię licencję.

Pozdrawiam
Tomek

: wt 18 gru, 2012 22:01
autor: TytusPZL
Kiedyś w Galileo pokazywali eksperyment: Czy ktoś bez licencji pilota, niebędący na kursie pilotażu da radę posadzić mały samolot ( to był jakiś mały dolnopłacik 4-miejscowy) w razie "wystąpienia zawału serca u pilota". Paralotniarz, pilot RC (modeli latających) czy pilot VATSIM. Znaleźli takich 3 gości, wsadzili w samolot z instruktorem i po osiągnięciu 2000m instruktor oznajmił, że "wyobrax sobie, że zemdlałam (babka była instruktorem) lub dostałam zawału. Masz wylądować" Wieża pomagała oczywiście wektorując gostka, to było małe aeroklubowe lotnisko z pasem betonowym.
Paralotniarz nie dał rady, bo nie ogarniał sterów i instruktorka szybko z powrotem przejęła stery.
Modelarz miał kłopoty, bo on używa małego joy'a i ma inną perspektywę gdy lata modelami, ale przynajmniej miał pojęcie. Ale też instruktorka musiała mu odebrać stery.

Najdłużej "trzymał się" pilot VATSIM. Na końcu tylko na ostatniej prostej tuż przed przyziemieniem lekko nim zachwiało i instruktorka "dotknęła" sterów, aby nie nadwyrężył podwozia, ale stwierdziła, że było całkiem dobrze, choć pewnie by był "Kangur".

Oczywiście pogoda ładna, wiaterek bardzo słaby.


Wnioski zostawiam wam. Może ktoś lepiej pamięta program, o którym mówię i dorzuci swoją opinię?

: śr 19 gru, 2012 18:32
autor: Eddie
Raczej bym z dystansem patrzyl na tego typu eksperymenty. Zdecydowanie jednak paralotniaz ma lepiej wycwiczona percepcje w kontekscie oceny wysokosci waznej podczas przyziemienia niz ktos kto laduje na 21 calowym monitorze. Mozna zrobic dluga liste rzeczy w ktorych przyswojeniu pomaga vatsim i symulator, ale akurat ladowanie nie jest jedna z nich :P

: śr 19 gru, 2012 20:44
autor: tidit
Żeby wysnuć na podstawie tego jakiekolwiek wnioski należałoby przeprowadzić takie badania na większej próbie niż po jednym osobniku z każdego gatunku.

: czw 20 gru, 2012 10:30
autor: meduzes
Ja mogę dodać od siebie że gdy po 2 letnim virtualnym lataniu na FSX przesiadłem się na prawdziwe realne latanie nie miałem większych problemów z aklimatyzacją czy też terminologią lotniczą. Co prawda nie mówię o lataniu liniowym ale ultralekkie maszyny pilotowałem od samego początku... Aż sam instruktor był zdziwiony ile wiedzy i umiejętności można zdobyć po przez latanie na FSX...

Dlatego TAK. Śmiało można uznać latanie na FSX za przydatne w drodze kształcenia i zdobywania podstawowej wiedzy lotniczej :)

: ndz 23 gru, 2012 15:17
autor: wibwk
Eddie pisze:Raczej bym z dystansem patrzyl na tego typu eksperymenty. Zdecydowanie jednak paralotniaz ma lepiej wycwiczona percepcje w kontekscie oceny wysokosci waznej podczas przyziemienia niz ktos kto laduje na 21 calowym monitorze. Mozna zrobic dluga liste rzeczy w ktorych przyswojeniu pomaga vatsim i symulator, ale akurat ladowanie nie jest jedna z nich :P
Osobiście znam przypadek gdy TU-134 wylądowała pasażerka, całkowita neofitka, oczywiście pod czujnym baczeniem pilotów, nie demonizujmy latania.

: ndz 23 gru, 2012 19:58
autor: tidit
Podaj coś więcej na ten temat.

: pn 24 gru, 2012 12:03
autor: wibwk
tidit pisze:Podaj coś więcej na ten temat.
Wiesz to taka ciekawostka jedna z wielu z lat gdy lotnictwo w Polsce (nawet w LOT) było jeszcze nie aż tak sformalizowane, a lot odbywał się z załogą pamiętającą jeszcze bardziej luzackie latanie. W tamtych latach, 70-tych w tym przypadku, pasażerowie dość tłumnie odwiedzali kabinę pilotów i zdażyła się wśród nich nadobna niewiasta która to kokieteryjnie zaczęła głosić jakie to trudne zajęcie Panowie piloci wykonują, by udowodnić że nie jest aż tak źle, kapitan gdzieś na wysokości Poznania posadził ją na swoim miejscu, ponieważ dobrze jest szło pozostała za sterami aż do przyziemienia w W-wie, drugi pilot obsługiwał tylko korespondecję, klapy, trym i podwozie a kapitan słownie naprowadzał na pas. ;)
Sam zresztą w wieku 8-lat pierwszy raz prowadziłem samolot (IŁ-14) pomiędzy Okęciem a Goleniowem, to dopiero była sensacja dla pasażerów, kapitan był ten sam. :D ;)

: pn 24 gru, 2012 13:14
autor: tidit
Chodziło mi o jakies źródło. Ja w wieku 8 lat prowadziłem prom kosmiczny Discovery, kapitan był luzacki, na dwie orbity mnie wpuścił za stery. W Houston to była sensacja ;)

: pn 24 gru, 2012 15:58
autor: wibwk
tidit pisze:Chodziło mi o jakies źródło.
No tak, na fejsbuku ;) o tym nie było, nie żartuj, przecież o takich sytuacjach nie znajdziesz nic w żadnych dokumentach, w książkach też nie bo od "Powietrze pełne śmiechu", nic w tym stylu w Polsce o lotnictwie nie pisano. Pamiętaj jednak że w tamtych latach w zasadzie (prawie) cała czołówka polskiego lotnictwa sportowego latała w Locie, a byli wśród nich ludzie którzy potrafili przelecieć samolotem pod mostem, czy szybowcem akrobacyjnym (chyba "Kobuzem", nie pamiętam) wykonać odwróconą półpętlę w niecce stadionu 10-Lecia, wypłaszczoną zresztą nad murawą boiska, i robili to na oczach tysięcy ludzi. Latanie kiedyś było trochę inne. Może dlatego też niektóre z Polskich rekordów szybowcowych mają tyle lat, nikt już szybowcem nie zgania zakochanych par ze stogów siana. ;)

P.S.
Zazdroszczę Ci tego Discovery, chociaż na Discovery (Chanel) o tym nie było :( , ale Cię przebiję, gdy miałem pięc lat, prowadziłem "Bociana" po starcie z gumowej procy na Żarze. ;)