Stasiu: Cytowany przez Tomka dokument pokazuje wszystko, więc o teorii nie będę pisał. Wystarczy prześledzić obrazki.
Podsumowując, oczywiście podwozie główne samolotu musi pozostać na drodze kołowania, aby któreś z kół nie wyjechało na trawę (w takich przypadkach najczęściej wstrzymuje się kołowanie i kontroluje podwozie - a potem TVN podaje taką informacje jako sensację dnia

).
W praktyce im dłuższy samolot tym trudniej jest skręcać, szczególnie skręty 90 stopniowe. czyli im dalej od kół prowadzących - nosowych do podwozia głównego tym bardziej kosimy zakręt.
Podobnie jest w krótkim i długim samochodzie, jak ktoś miał okazje porównać to wie jak to wygląda.
W ATR 42 właściwie nie odczuwa się koszenia, w 72 jest rochę gorzej, ale, że jest to mała maszyna to zawsze mieścimy się w obrębie nawierzchni drogi.
Kołując większym 737 poprawki już są konieczne.
Istotne jest także położenie kabiny względem koła nosowego i jej wysokość. Tu chodzi o zakres widoczności do przodu i na boki.
Ale w praktyce mamy na to bardzo proste sposoby. Do orientowania się w czasie skrętów wykorzystujemy stałe elementy okolicy szyby - wycieraczkę, różne śrubki, słupek itp. Każdy pilot ma jakiegoś "pomocnika".
Róznica jest także podczas skrętów 90 stopniowych i 45 stopniowych. Tu oprócz geometrii toru jazdy znaczenie ma prędkość. Przy zjeździe z pasa określa się nawet je odpowiednio jako drogi wolne i szybkie. Tzn. W 45 stopniowy zjazd można skręcić z większą prędkością.
markiz: 500m to w zasadzie warunki na kategorię I, czyli bez tragedii. Sprawa się komplikuje gdy mamy operację kategorii II, gdzie RVR to już okolice 350m. Wtedy zaczyna się bałagan. Bałagan ten wynika z kilku nakładających sie na siebie spraw. Po pierwsze inne są zasady kołowania - np. Follow, a tych follow mamy mało, więc są spóźnienia. Niektóre drogi są w ogóle wyłączone z użytku operacyjnego.
Po drugie wielokrotnie częściej zdażają się odejścia przed lądowaniem, a to też znacznie spowalnia ruch nad lotniskiem.
Po trzecie komunikaty METAR czy TAF mogą odstraszać, więc czeka się na wyjaśnienie sytuacji, więc kolejne korki.
Po czwarte samoloty w powietrzu mogą nie czuć sie na siłach i proszą o holding, lub ATC woła holdingi bo są wspomniane goaroundy.
Sami widzicie - po prostu powstaje bałagan.
Najgorsza, tak na prawdę, jest zmieniająca się pogoda. I wtedy wstrzymuje się starty. W praktyce wygląda to tak, że nad lotniskiem jest średnia mgła, a somolot nie strauje, bo za 2-3 godz. będzie kompletne mleko. A jeśli uziemi się samoloty na innych portach to... nie chcę nawet myśleć co będzie: straty, problemy z dyspozycją maszyn na nastepny dzień, możliwe, że słoneczny. Częściej wybiera się opcję przewiezienia pasażerów nastepnego dnia. A jeśli jeszcze widoczność ogranicza gęsta śnieżyca to już dramat. Właściwie port stoi, a niebo aż ciężkie od wiszących holdingów.
Certyfikaty. Istotnie są na katagerię II i dalsze. Kategoria II to zespół warunków jaki należy spełnić przy złej widzialności.
I tak:
ILS musi być CAT II.
Samolot musi umieć odebrać takiego ILSa, więc samolot musi być certyfikowany na CAT II.
Pilot musi wiedzieć jak wykonuje się CAT II, więc musi być przeszkolony.
Lotnisko musi mieć odpowiednie oznakowania i w pogotowiu służby (np.Follow).
Na koniec, chciałbym, korzystając z okazji, że jestem przy głosie, złożyć Wam Wszystkim najlepsze i najserdeczniejsze życzenia z okazji Świąt Bożego Narodzenia i samych pomyślności w Nowym Roku. Niech spełniają się Wasze marzenia i żebyśmy kiedyś spotkali się w tym samym gronie (bez wyjatków) w sali odpraw załóg.
Pozdrawiam
Andrzej