Tak sobie niedawno przeczytałem cały wątek i trochę go odświeże
ATI pisze:
Słyszałem wiele wersji odnośnie płacenia za licencje podczas i po nauce na tytułowej politechnice. Gdzie się nie spojrzę (strony, ludzie) to każdy podaje inną wersję. Ile trzabmniej więcej łącznie zapłacić za wszystkie licencje potrzebne mi do latania na 'heavy' pasażerach? Jedni mówią, że 20tys, inni, że 250, więc jakoś nie mogę się tego dowiedzieć. Z góry ślicznie dziękuję za odp. zgodną z realiami

miałem kiedyś wykład o przepisach z kontrolerem ruchu. On wyszkolił PRYWATNIE swojego syna do ATPL za 300tys. polskich złotych :/ Jak to powiedziałem rodzicom to myśleli, że dostaną zawału
tidit pisze:
Z doświadczenia wiem, że lepiej jest być po technikum, niż po ogólniaku, nawet mat-fiz, jak się chce iść na PRz (czy wogóle na politechnikę)
Ja skończyłem LO i strasznie teraz żałuję. Jak dla mnie EOT. Geografia jest kompletnie nie przydatna, nawet nie bierze się jej pod uwagę przy rekrutacji.
geografia, no fakt, mało przydatna...
ja mogłem iść do technikum w Powodowie (chyba, nie pamiętam dokładnie miejscowości), LO o profilu lotniczym (piękna sprawa, połowa kosztów szkolenia przez trzy lata, obozy itp, ale rozszerzone przedmioty to gegra i hista

) i jedno z trzech najlepszych liceów w wielkopolsce o profilu mat-fiz na które się zresztą zdecydowałem.
Właśnie skończyłem drugą klasę licealną i muszę powiedzieć, że jestem zadowolony z prostego względu - poziom nauki jest nieporównywalnie wyższy. A porządnie wyuczona fiza, matma to chyba istotna i solidna podstawa do nauki na politechnice (zresztą bardzo dużo z tego skorzystałem podczas teorii na szkoleniu szybowcowym). A co z angielskim, też niby przedmiot mało techniczny? Ale przecież bez niego w przyszłości ani rusz. Zawsze jeśli nie dam rady na PRz (zostawiam sobie awaryjne wyjście) mogę iść na inne (porządne) studia: myślę tu o AE i PP.
ATI pisze:Bo widzicie, ja chcę zostać pilotem i zaplanowałem sobie 2 ścieżki nauki:
koniec gimnazjum > OLL Dęblin > WSSOSP > wojsko przez przynajmniej 10 lat (wg umowy zawartej z WP)
(alternatywa)
koniec gimnazjum > dobre liceum + aeroklub (szybowce) > Politechnika Rzeszowska > jakieś linie lotnicze
Rozważałem dokładnie dwie takie same drogi no i cóż... wybrałem tą drugą, dlaczego?
po pierwsze: musisz mieć końskie zdrowie
po drugie: jeśli odejdziesz lub wywalą Cię ze szkoły (np. problemy zdrowotne, bądź co bądź czasami niezależne od Ciebie) ponosisz WSZYSTKIE koszty szkolenia, a suma ta mała nie jest... po prostu wojsko daje kase a Ty masz za to odbyć swoje...
po trzecie: właśnie, służba w wojsku 10 lat, AŻ 10 lat... dla niektórych trochę za długo...
i po czwarte (może trochę głupie i dziwne :/): nie rajcuje mnie lotnictwo wojskowe, nawet w SP opuszczam artykuły dotyczące myśliwców itp, bo mnie po prostu nie interesują i nie daje rady czytać. Cywil to jest to COŚ

i nie chcę zaczynać swojej kariery w aeroklubie/liniach kiedy będe miał na karku prawie czterdziestke (tak coś chyba mniej więcej wychodzi

)
Więc zadaj sobie jedno zasadnicze pytanie: Jakim pilotem chcesz być? wojo czy cywil?
Ja już wybrałem...
W zeszłym roku zrobiłem podstawke na szybowcach (razem ze znajomym instruktorem z trzema diamentami

). W te wakacje chodzę do roboty (gdziekolwiek, ale za godziwą płacę

) żeby dorobić na dalsze szkolenie. Myślę, że zacznę latać znowu za rok, po maturze, kiedy będzie trochę dłuższa przerwa

a oprócz tego to czytam - mam całą serie książek aeroklubu prl (podobno najlepsze jeśli chodzi o naukę latania na szybowcu), czasopisma (z Airliner World na czele

); wypady spoterskie - najczęściej Tegel (swoją drogą super taras tam mają

) już trzy razy zaliczyłem Frankfurt

FS w wolnych chwilach... zobaczymy co z tego wyjdzie za pare lat...