Strona 1 z 1

Odsprzedaz dodatkow od fsx w wersji download.

: czw 01 lip, 2010 13:24
autor: mirage9
Witam.Ma takie pytanie do kolegow.Czy jest mozliwosc sprzedania dodatkow/konta ktore posiadam do fsx w wersji download.?Jak to wyglada od strony kuchni.
Wiadmo przeciez maile,hasla itp mozna pozmieniac ale jak to jest wlasnie z odsprzedaza takich dodatkow.
Mam namysli simmarket/flightsimstore/carenado/aerosoft itp.

: czw 01 lip, 2010 14:13
autor: Cpt.H.M Murdock
Pewnie nie ma jednej odpowiedzi, wszystko zależy od umowy licencyjnej którą akceptowałeś przy każdym dodatku. Jak kupowałem C-130 Captain Sima, to chyba umowa mi na to pozwalała, ale głowy nie dam.

ps. Dziś planuje zainstalować fs i przy okazji C-130 więc zobaczę treść umowy.

: czw 01 lip, 2010 14:56
autor: mirage9
A no bo wlasnie tak wychodzi ze mi sie wyjazd szykuje dodatkow mam mnostwo i sprzetu tez bede chcial sie pozbyc.

: czw 01 lip, 2010 17:04
autor: Cpt.H.M Murdock
Ok, właśnie instaluje UTX, oto fragment licencji, który chyba zezwala na przekazanie komuś tego produktu:
- Software Transfer. You may permanently transfer all of your rights under this EULA, provided the recipient agrees to the terms of this EULA.
Za to podczas instalacji CaptainSima znalazłem coś takiego:
2. INSTALLATION AND USE RIGHTS.
Licensed Device. The licensed device is the device on which you use the software.
(...)
9. TRANSFER TO ANOTHER DEVICE. You may uninstall the software and install it on another device for your use. You may not do so to share this license between devices.
Czyli licencja jest dla urządzenia.



Ale jak by nie było to kojarzę precedens Tibii. Otóż w grach Online nie można sprzedawać zdobytego tam ekwipunku, bo stanowi on własność firmy(pewnie chodzi o to by nikt nie chciał od nich odszkodowań gdyby skasował im się serwer). Jednak powszechny jest handel mieczykami i innym ekwipunkiem z gier online. Gracze sprzedają to, jako czas, który poświęcili by zdobyć ten ekwipunek.

Więc Ty też możesz na allegro sprzedać add-ony jako czas potrzebny by je kupić ;)

: czw 01 lip, 2010 17:13
autor: mbucholski
No nie wiem.
for your use

: czw 01 lip, 2010 17:24
autor: Cpt.H.M Murdock
Fakt, nie zauważyłem tego.

: czw 01 lip, 2010 18:03
autor: mirage9
Przy "for your use" mozna sie spierac.
Przeciez nie bede tego juz wiecej uzywal.To po jaka ch... mam trzymac na dysku.
Lepijej sprzedac komus za polowe ceny czy cos i on bedzie zadowolony z dodatku i ja.

: czw 01 lip, 2010 19:30
autor: mbucholski
Wy może i tak, ale producent niekoniecznie.

: czw 01 lip, 2010 20:32
autor: TytusPZL
Czyli wychodzi na to, że przy kupnie oprogramowania kupujemy tak na prawdę "pozwolenie na użytkowanie", a nie na posiadanie. Klocki Lego mogę sprzedać, bo są moje (ja je kupiłem, a producent nie zastrzegł możliwości odsprzedaży), ale z wieloma programami jest tak, że twórca mówi: "zapłać mi, to pozwolę Ci tego używać, ale dalej jest to moje". Coś jak z dekoderami TV SAT na wynajem...

: czw 01 lip, 2010 21:12
autor: Cpt.H.M Murdock
Dekodery SAT to chyba nie najlepszy przykład bo większość licencji jest dożywotnia(a nawet jak jest okresowa to najczęściej po prostu traci się możliwość aktualizacji, a używać można nadal).

Właściwie to taki trend jest chyba od niedawna. Teraz producenci gier na PC, próbują powoli zakazać sprzedaży wersji pudełkowych. A to dlatego bo rynek wtórny jest ogromny. W Japonii np. (w przeciwieństwie do polscy), ludzie nie kolekcjonują oprogramowania, tylko jak im się znudzi to od razu sprzedają. Japończycy grają dużo, ale przeciętnie mają w domu tylko 2-3 gry, które sukcesywnie wymieniają.

Według mnie to jest w porządku, kupujesz nowy samochód, później go sprzedajesz i masz pieniądze na inny samochód. Praktycznie każdy dealer chciał by by handel używanymi samochodami był zakazany.

Ja bym poczytał te licencje, bo to, że Captain Sim nie pozwala, nie znaczy, że tak samo zrobi np Areosoft.

: czw 01 lip, 2010 21:47
autor: wojtek_84
Przykład z Japonią jest dość trafny, ale nie to jest przyczyną takiego działania. Program jednak od samochodu i klocków lego się różni - sprzedane klocki lego przechodzą do nowego właściciela. Zainstalowany na moim PC program, który sprzedam dalej będzie zainstalowany na moim PC i tylko ode mnie zależy czy to się zmieni. Warto zauważyć, że wiele programów, które wymagają stałej aktualizacji lub regularnego sprawdzania oryginalności można sprzedawać bez większych problemów. W przypadku jakiegoś programu do obliczeń konstrukcyjnych producent okazał mi daleko idącą pomoc kiedy chciałem wykupić licencję jednego z użytkowników (była tańsza niż to co producent miał w ofercie). Niestety (a może na szczęście - bo takie zabezpieczenie kosztuje sporo, żeby zrobić to skutecznie i legalnie) dodatki do FS nie mają takich zabezpieczeń i producent nie będzie wiedział ile kopii programu działa jednocześnie.

: czw 01 lip, 2010 22:09
autor: Cpt.H.M Murdock
Robi się mały offtop, ale też ciekawa dyskusja.
Warto zauważyć, że wiele programów, które wymagają stałej aktualizacji lub regularnego sprawdzania oryginalności można sprzedawać bez większych problemów.
No właśnie takie obostrzenia są właśnie wprowadzane w programach, które wymagają połączenia z internetem. W innych programach było by to nie do egzekwowania. By nie być gołosłownym, niedawno kupiłem GTA IV EFLC. Zgodnie z licencją gra nie może zmienić właściciela. Oczywiście wymaga aktywacji online.
Program jednak od samochodu i klocków lego się różni - sprzedane klocki lego przechodzą do nowego właściciela. Zainstalowany na moim PC program, który sprzedam dalej będzie zainstalowany na moim PC i tylko ode mnie zależy czy to się zmieni.
Od tego jest punkt w licencji, mówiący o tym, że program może być zainstalowany na jednym komputerze. Nie ma to związku z zakazem odsprzedawania. Nie ma różnicy czy złamiesz jeden, czy dwa punkty licencji - złamałeś jej postanowienia i już.

Btw, oto fragment licencji Areosoftu
NO TRANSFER, MODIFICATION, OR REPRODUCTION. You may not rent, lease, sell, assign, loan, or otherwise transfer the Product. You may not transfer or assign the rights and obligations set forth in this Agreement without Licensor's written consent. You may not remove or destroy any copyright notices or other proprietary markings. You may not modify or adapt the Product, merge the Product into another program, or create derivative works based on the Product. You may not reproduce or distribute the Product without Licensor's written authorization.
NO TRANSFER - oznacza, nie przekazywać?

: czw 01 lip, 2010 22:33
autor: wojtek_84
Generalnie to kwestia decyzji sprzedawcy - jedni nałożą obostrzenia inni pomogą jeszcze sprzedać komuś, żeby klient był zadowolony. Myślę, że to na którą wersję trafimy w jakiś sposób wpłynie na nasze podejście do sprzedającego ;)
Nie ma różnicy czy złamiesz jeden, czy dwa punkty licencji - złamałeś jej postanowienia i już
Mam wrażenie, że ten punkt licencji zabraniający sprzedawania pisał prawnik, który zakładał możliwość jakiegoś postępowania dowodowego. W takim przypadku różnica jest ogromna - bo ktoś kto mnie skontroluje otrzyma ode mnie wydruk z rachunkiem za program, który kupiłem. Ktoś kto skontroluje tego samego dnia kogoś komu program sprzedałem dostanie od niego umowę sprzedaży... I sprawa się komplikuje. A jeśli nie wolno sprzedawać wszystko jest jasne. Kupiłem C-130 i jeśli się mnie skontroluje to wszystko będzie ok. A jeśli znajdzie się u mnie też Boeing 727 to czapa ;)

Wracając do tematu. W EULA Captain Sim jest bardzo wyraźnie napisane, że oprogramowanie jest licencjonowane, a nie sprzedawane. I to jest też istotny wyznacznik praw licencjobiorcy (a nie właściciela).

: czw 01 lip, 2010 23:14
autor: Cpt.H.M Murdock
Wracając do tematu. W EULA Captain Sim jest bardzo wyraźnie napisane, że oprogramowanie jest licencjonowane, a nie sprzedawane. I to jest też istotny wyznacznik praw licencjobiorcy (a nie właściciela).
Tak akurat jest wszędzie i o niczym to nie świadczy. Windowsów też nie kupujesz, tylko licencje na nie. Mimo to możesz legalnie odsprzedać licencje komuś innemu(przynajmniej w starszych wersjach, nie wiem jak teraz).
W takim przypadku różnica jest ogromna - bo ktoś kto mnie skontroluje otrzyma ode mnie wydruk z rachunkiem za program, który kupiłem. Ktoś kto skontroluje tego samego dnia kogoś komu program sprzedałem dostanie od niego umowę sprzedaży...
Liczy się licencja, a nie rachunek, bądź umowa kupna. W przypadku produktu download, logujesz się na stronę i jest napisane, produkt jest licencjonowany na Jana Kowalskiego.
W przypadku wersji BOX pewnie wystarczy książeczka z numerem seryjnym.

: czw 01 lip, 2010 23:19
autor: wojtek_84
Zwracam tylko uwagę na to, że porównywanie bezpośrednio do zakupu klocków nie jest tutaj na miejscu.

: czw 01 lip, 2010 23:27
autor: Cpt.H.M Murdock
A ja tylko uważam, że takie postępowanie jest nie w porządku. A co do klocków ego to nie przekonałeś mnie. Tak jak klocek jest przedmiotem kupna, tak w tym przypadku przedmiotem kupna jest licencja, a nie oprogramowanie. Zarówno licencja jak i klocek są unikalne(w sensie, że nie mogą się rozdwoić).

: czw 01 lip, 2010 23:31
autor: mirage9
No a co powiecie na sprzedaz dodatkow w wersji CD/DVD.Kiedys nabylem cale HORIZONTAL SIMULATIONS dla UK i wiadomo ze bylo z 2 reki.Przeciez z tego co piszecie to tak tez nie mozna a rynek wtorny i tak jest.To jaka to roznica czy to wersji download czy DVD jak i tak kupujacy dostaje licencje/serial itp.

: czw 01 lip, 2010 23:35
autor: wojtek_84
Zarówno licencja jak i klocek są unikalne(w sensie, że nie mogą się rozdwoić).
Ale licencja to umowa. Jeśli kupisz sobie cokolwiek i w umowie będzie obwarowanie, że Twoje prawa są ograniczone to ograniczone będą. Każda umowa to zgoda dwóch stron. Jeśli nie zgadzasz się na umowę to nikt od Ciebie tych 20 czy 40 dolarów na siłę nie wyciąga.

: czw 01 lip, 2010 23:37
autor: Cpt.H.M Murdock
Ale licencja to umowa. Jeśli kupisz sobie cokolwiek i w umowie będzie obwarowanie, że Twoje prawa są ograniczone to ograniczone będą. Każda umowa to zgoda dwóch stron. Jeśli nie zgadzasz się na umowę to nikt od Ciebie tych 20 czy 40 dolarów na siłę nie wyciąga.
Przecież nie neguje tego. Neguje Twoją negacje odnośnie klocków lego ;)