Strona 1 z 1

Boczny wiatr...

: pn 21 lut, 2005 16:33
autor: maciek747
Czesc....mam problem ucze sie ladowac z bocznym wiatrem jeszcze jakos idzie na "kraba" i skonfiguruje samolot jesli wieje z boku w miare stały boczny wiatr,natomiast problem jest jak wieje mocno i co parenascie sekund przestaje w ogóle wiać!!! ale jazda...nie radze sobie z tym! Mysle ze zostaje ustawienie samolotu po stronie osi pasa z ktorej wieje wiatr i ladowanie na czuja az cie zniesie na os pasa...pomóżcie! Jak sobie w realu radza piloci z roznymi fikusami pogody przy bocznym jesli trzeba podejsc bez autopilota???pozdrawiam...

: wt 22 lut, 2005 09:02
autor: rophone
Wydaje mi się, że to jednak przede wszystkim kwestia ćwiczeń. Sam właśnie uczę się latania z bocznym wiatrem i idzie coraz lepiej.
Z tego, czego nauczyłem się (teoretycznie) do tej pory mogę wnioskować następująco:
Przy ciężkich samolotach, we wczesnej fazie podejścia bierze się odpowiednią poprawkę na wiatr. Wtedy samolot leci w osi pasa, ale nosem celuje obok. Dopiero przed samym przyziemieniem prostuję, zazwyczaj sterem kierunku i trochę wolantem, dla wyprostowania przechyłu. Ster kierunku "do wiatru", wolant "od wiatru", albo odwrotnie, jeszcze nie zapamiętałem.
Lekkie samoloty natomiast, jako zdecydowanie bardziej podatne na wiatr, trzeba "brać na wyczucie". Tu ster kierunku i wolant, według tych samych zasad, trzeba zacząć stosować dużo wcześniej, ale przy podmuchach i tak teoria niewiele daje.
Pozostają ćwiczenia.
Powiadam - dopiero się uczę, więc może kto inny poda więcej konkretów.

Pozdrawiam,
Qba.

: wt 22 lut, 2005 10:05
autor: ajwaj
rophone pisze:Wydaje mi się, że to jednak przede wszystkim kwestia ćwiczeń. Sam właśnie uczę się latania z bocznym wiatrem i idzie coraz lepiej.
Z tego, czego nauczyłem się (teoretycznie) do tej pory mogę wnioskować następująco:
Przy ciężkich samolotach, we wczesnej fazie podejścia bierze się odpowiednią poprawkę na wiatr. Wtedy samolot leci w osi pasa, ale nosem celuje obok. Dopiero przed samym przyziemieniem prostuję, zazwyczaj sterem kierunku i trochę wolantem, dla wyprostowania przechyłu.
To jeden sposób i ja też tak latam. Czasem jednak bawię się w ten sposób, że obliczam sobie prędkość wiatru i nie ustalam się w osi pasa, ale tak, że jestem trochę z boku i w wyniku znoszenia wiatru w momencie przyziemienia jestem pośrodku - to jest trudniejsze i mniej praktyczne, bo w wypadku zmiany siły wiatru obliczenia idą w łeb.

: czw 24 lut, 2005 11:00
autor: wld39
Witam, trochę z innej beczki ale nie chciałem tworzyć nowego posta. Pośrednio bowiem dotyczy trudności w pewnych warunkach a mianowicie lotu z ograniczoną widocznością. Ciekawy jestem ilu z forumowiczów precyzyjnie wykona podejście do lądowania w warunkach ograniczonej np. do 1/2 mili widoczności. Wczoraj własnie próbowałem swoich umiejętności w takich warunkach i kompletnie skopałem podejście! Dodam, że podchodziłem ręcznie, bez pomocy APP). W przypadku, kiedy nie widzi się ziemi odczucia i reakcje zmieniają diametralnie! Napiszcie jak wam wychodzi lądowanie w takich warunkach?

: czw 24 lut, 2005 12:35
autor: rophone
wld39 pisze:Ciekawy jestem ilu z forumowiczów precyzyjnie wykona podejście do lądowania w warunkach ograniczonej np. do 1/2 mili widoczności. Wczoraj własnie próbowałem swoich umiejętności w takich warunkach i kompletnie skopałem podejście! Dodam, że podchodziłem ręcznie, bez pomocy APP). W przypadku, kiedy nie widzi się ziemi odczucia i reakcje zmieniają diametralnie!
Kiedy po raz pierwszy, co ja gadam, może nawet po raz piąty próbowałem lądowania w podobnych warunkach, wydawało mi się to po prostu niemożliwe. Myślałem nawet, że coś jest nie tak z programem, a w ogóle to się do tego nie nadaję i może lepiej zagram sobie w Doom'a :D .
Jednak przemogłem się i po dziesiątym, piętnastym, dwudziestym ... itd, sam się sobie dziwiłem, że miałem z tym aż tyle problemów. Prawdopodobnie, co znowu powtarzam, to głównie kwestia wprawy, ale "rozumowo" też trochę można.
Przede wszystkim trzeba dobrze ustabilizować samolot na localizerze i o ile to możliwe skonfigurować do lądowania jeszcze przed przechwyceniem glide slope. Przy bocznym wietrze jest gorzej, bo na bracketing trochę brakuje czasu, ale można sobie wyliczyć spodziewaną poprawkę już wcześniej.
Po przechwyceniu glide slope i ustawieniu prędkości opadania (pionowej) dla konkretnego ils'a, skupiam się prawie wyłącznie na wskaźniku ils, czasem rzucając okiem na wariometr i prędkościomierz. Dalej już odgrywa rolę wprawa w obsłudze przepustnicy, wolantu i trymera, a tego wytłumaczyć się, jak wiesz, nie da.

Pozdrawiam i życzę udanych lądowań,
Qba.

: pt 25 lut, 2005 09:22
autor: ajwaj
wld39 pisze:Napiszcie jak wam wychodzi lądowanie w takich warunkach?
Ja miałem taki okres, że bawiłem się w podejścia przy 1/4 mili widoczności w nocy, bocznym wietrze i przy ulewnym deszczu (gorzej się już nie dało). Samolot: DC-10 albo A300. I szło mi całkiem nieźle. Główna zasada - skupić się maksymalnie na przyrządach - sztucznym horyzoncie, ILS, wariometrze, prędkościomierzu (tak jak w poście powyżej). Poza tym - zero nerwowości.

: pt 25 lut, 2005 12:39
autor: -Tommy-

: pt 25 lut, 2005 12:44
autor: thewho
Fajne ale ladowal z trawersem :twisted:

: pt 11 mar, 2005 08:48
autor: ajwaj
Tu jest więcej:
http://www.flightlevel350.com/search.ph ... e&start=10
Najlepszy moim zdaniem jest ten koreański 747, który tuż przed lądowaniem wyprostował maszynę.