Strona 1 z 1

LOT 5055

: ndz 08 maja, 2005 13:18
autor: Alieksiej
W przed-dzień rocznicy największej katastrofy w historii polskiego lotnictwa cywilnego.

Bez komentarza.

Pozdrawiam

: pn 09 maja, 2005 19:02
autor: Andrzej
Jak czytam te pożegnania na końcu to mi ciary po plecach przechodzą :/

Z tego widać że chyba prawie by im się udało. Przynajmniej lądować awaryjnie bez podwozia. Niestety prawie.

: pn 09 maja, 2005 21:11
autor: Andrzej
Jakby się zdecydowali lądować w Modlinie to może. Chociaż dlaczego właściwie zrezygnowali z Modlina? To była kwestia "obsługi" - obsługi naziemnej? czy chodzi o to, że nie miał by kto ich wektorować/nakierować na pas? Przepraszam za takie naiwne pytania, ale mam wiele braków w tej dziedzinie ;)

: pn 09 maja, 2005 23:03
autor: Michal Król
Wczytujac sie w zapis rozmowy to wynika ze chodzilo o zabezpieczenie medyczne i p-poz napewno lepsze na Okeciu no i dochodzi tez fakt ze Modlin posiadal tylko prosty system ladowania na 2xNDBJesli chodzi o wektorowanie to ze strony wojska napewno niebylo by mowy o takiej "usludze" nawet pomimo checi ludzi w mundurach.Ale i tak nagieli uwczesny regulamin prowadzenia lacznosci bo kontroler podal zalodze czestotliwosci radiolatarni badz co badz lotniska wojskowego. Pewnie ktos z wojskowych "cieni" w CKRL zezwolil albo sam podal dane.

: wt 10 maja, 2005 00:05
autor: Wolf
Witam

Polecam ksiazke "Cześć, giniemy! Największe katastrofy w powojennej Polsce"
tytul podawany juz na forum.
Wejdzcie tutaj i kliknijcie na CZESC, GINIEMY! a nastepnie na FRAGMENT KSIAZKI, akurat jest to fragment o tej katastrofie. Ogolnie cala ksiazka jest godan polecenia, a i cena tez przystepna.

: śr 25 lut, 2009 11:37
autor: JacekW.
Czytałem tą książkę. Szczerze polecam, bo jest naprawdę interesująca. Przeczytanie jej potraktowałem jako mój osobisty, prywatny hołd złożony poległym. Cześć ich pamięci.

Gdy przejrzałem zapisy z czarnej skrzynki, zastanowiła mnie jedna rzecz. Kiedy kontroler przekazywał 5050 zgodę do Nowego Jorku, użył określenia TMN. Konkretnie:

"Możecie przeciąć trzy-trzy i zapiszcie zgodę z Warszawy do Nowego Jorku drogami planowymi. Wchodzić i utrzymywać poziom dwa-osiem-zero ze zmianą na trasie. Po starcie w lewo na kurs Tango Mike November. Do TMN-u macie przeciąć poziom sto osiemdziesiąt lub wyżej, squok siedemnaście-zero-trzy."


Czym jest (lub był) TMN? W aktualnych materiałach próbowałem szukać takiego VOR-a lub NDB ale żadnego nie znalazłem.

I jeszcze jedno pytanie do bardziej doświadczonych kolegów: Dlaczego zgodę na lot IFR 5050 otrzymał dopiero od kontrolera GND i to już podczas kołowania a nie, tak jak obecnie, od DEL?

: śr 25 lut, 2009 13:15
autor: Brylant
TMN był radiolatarnią (jaką niestety nie wiem) na północnej granicy TMA Warszawa, droga R-23. Nowa Góra, okolice Płońska.

: śr 25 lut, 2009 14:30
autor: leF
Straszne naprawdę, po przeczytaniu siedziałem z 10 min zamyślony w to co tam musieli na końcu czuć...

Moim zdaniem nie potrzebna ta nagła zmiana decyzji na Warszawę...

: czw 26 lut, 2009 12:44
autor: Brylant
Miałem okazję rozmawiać z kpt Nowotnikiem w 2005 roku. Jeszcze nie interesowałem się lotnictwem, ale doskonale zapamiętałem jak powiedział, że zamienił się wtedy z kolegą i nie poleciał do NYC. Pan kapitan doskonale znał lotnisko w Modlinie, może on by posadził tam maszynę - tylko podstawowa sprawa-nikt nigdy nie był i oby nie był w podobnej sytuacji. Wiec trudno spekulować jakby się zachował. Z Warlubia do Modlina samolot nie był w stanie zrzucić paliwa (dolatując do Warszawy mieli jeszcze ponad 30 ton kerozyny).
Polecam Wam książkę "Cisza po życiu" - Marek Sarjusz-Wolski. Opisuje w niej losy osób które zginęły i ich bliskich.

: pt 27 lut, 2009 00:04
autor: Olaffek
Tak sie skałda że mam "Cisza po zyciu"-wiekszośc ksiazki to krótkie życiorysy wybranych osób z feralnego rejsu-załogi i pasażerów.
Co do ostatniej fazy podejścia na Okęcie to podobno w pierwszej chwili była wola by lądowac na pasie 15 lecz w wyniku zamieszania w eterze załoga nie porozumiała się z ATC i wybrano podejście dłuższe na 33. Co do powodzenia całej operacji to lądowanie gdyby się udało wogóle podejśc do pasa było piekielnie skomplikowanym manewrem w tych warunkach: brak steru kierunku i wysokości, brak dwóch silników, pomijając inne uszkodzenia instalacji. Zauważcie np na zdjęciach satelitarnych że samolot uerzając w las kabacki miał kurs sporo odchylony od kursu pasa. Pokazuje to jak trudne było by samo naprowadzenie na kierunek 329 stopni a co dopiero faza lądowania.

: pt 27 lut, 2009 11:04
autor: Bodzio W.
I tak sie rodza mity...

: pt 27 lut, 2009 12:06
autor: Olaffek
Konkretnie proszę.

: ndz 01 mar, 2009 09:51
autor: Bodzio W.
Przy okazji kazdego wypadku ktos gdzies cos rzuci i to zaczyna zyc wlasnym zyciem jako stuprocentowa prawda. Tak jest tez rowniez w przypadku Kopernika i Kosciuszki.

Teraz przy okazji tego filmu o Kosciuszce powstala historyjka o tym ze zaloga postanowila wyladowac na 15, ale do tego nie doszlo z powodu nieporozumienia z ATC. Nawet pobiezna analiza zapisu rozmow i czasow pokazuje, ze to nonsens.

: ndz 01 mar, 2009 12:10
autor: Olaffek
Z tą pietnastką to faktycznie zaczerpnięte info z tego diskowerowego filmiku-bo żadne inne źródła o tym nie informują, natomiast w przypadku katastrofy Kopernika była taka legenda jakoby zginęła osoba na ziemi którą był żołnierz pełniący służbę w jednym z baraków w forcie okęckim. Miały on zginąc od bezpośredniego ouederzenia przez wylatujący z kokpitu pod wpływem uderzenia fotel z pilotem.

: sob 14 mar, 2009 10:41
autor: Olaffek
Dzisiaj przypada 29 rocznica katastrofy samolotu ił-62 SP-LAA "Mikołaj Kopernik", który upadł rozbijając się doszczętnie w forcie okęckim.

: pt 08 maja, 2009 19:03
autor: Olaffek
Jestem "niestety" przypominającym o rocznicy kolejnej katastrofy iliuszyna LOT-u, jutro mianowicie przypada 22 rocznica tragicznego wydarzenia w Lesie Kabackim.

: pn 11 maja, 2009 09:23
autor: ROBTEEK
Tak...................., przykre ale też i ekscytujące wspomnienia dla młodego człowieka, jakim wtedy byłem.
Tragedie Kopernika przeżyłem prawie na własnej skórze. Byłem jednym z bardzo nielicznych, któremu pozwolono na penetrowanie wraku, szukanie części a potem ich kompletacji. Miałem też informacje z pierwszej ręki odnośnie postępów w dochodzeniu na poziomie ekspertów lotniczych.
Druga tragedia bardziej dotyczyła mojego serdecznego kolegi. Jego rodzina mieszka tuż obok Lasu Kabackiego a w czasie wypadku byliśmy obaj na pustyni Karakom. Informacje , które dotarły do nas z kraju tak go przeraziły, że Rosjanie udostępnili mu łączność radiową z krajem by mógł zapytać czy w domu wszystko w porządku.

Ale to długie historie i może kiedyś przy piwie Wam je opowiem.

Tak czy inaczej pamięć o tych którzy zginęli, trzeba zachować.