Strona 1 z 1

Instrukcja użytkowania Pirata w locie

: ndz 03 wrz, 2006 13:52
autor: ciemny21
No własnie ... czy ktoś może ma ww instrukcje ? Szukałem na necie ale znalazłem tylko od juniora, bociana i puchacza

: ndz 03 wrz, 2006 19:17
autor: WilkzPolski
Ja jak laszowałem Pirata, to poprosiłem szefa wyszkolenia o jakieś materiały i dał mi oryginalną instrukcję Pirata i to egzemplarza, na którym miałem latać (pod groźbą straty życia jeśli by coś jej się stało). Usiadłem sobie w sali operacyjnej, poczytałem godzinkę, pooglądałem obrazki i zdałem u mechanika częśc techniczną. W ten sam wieczór zrobiłem 2 loty laszujące, a zaraz niedługo trzeci i miałem wpis :)

PS. Ja ci radzę laszować Juniora (pirat ma okropne sterowanie drążkiem, sam się przekonasz ;) )

: ndz 03 wrz, 2006 20:03
autor: ciemny21
no ... u nas tez 'daja pocztac' na miejscu, tylko myslalem ze moze jest gdzies na necie albo ktos ma w pdf'ie, zeby sobie poczytac w domku ;)
okropne sterowanie w sensie, ze 'brakuje lotek' ? a nad juniorem myslalem ... i caly czas mysle :) popytam jeszcze co dla mnie jest 'lepszym rozwiazaniem' i wtedy zdecyduje :)
ps. a ty masz wylaszowanego juniora ?

: ndz 03 wrz, 2006 20:58
autor: SP-TFU
Jak masz wybór to się nie zastanawiaj tylko bierz Juniora. W Piracie strasznie du.a boli ( oczywiście nie po nastu minutach).

: pn 04 wrz, 2006 15:47
autor: WilkzPolski
Juniora chcę wylaszować sobie jeszcze w tym sezonie, ale słyszałem, że lata się bardzo fajnie.
Zato wrażenia z pirata są następujące:
ster wysokości chodzi tak luźno jak by coś się urwało, a sterując lotkami masz wrażenie jak by się drążek zablokował. Stery chodzą normalnie. Pierwszą samodzielną termikę to (wiedząc, że jest turbulencja i ostro żuca) to podczas lotu na holu (a zwłaszcza przy ziemi) ludzi tekie rzeczy robią, że pała mięknie. Jak ja startowałem, na samodzielne esowanie i już termika była, to lot na holu odbywał się tak: "O boże! już dobrzrzrz, o boże!!"

W piracie boli to co boli, bo amortyzacja jest pneumatyczna (sama opona - ciśnienie 1,2atn - z tego co pamiętam, w puchadle 3.0 dla porównania), ale nie martw się, junior też ma amortyzację w d... ;)

Zrobie sobie juniora i zapomnę o piracie, tobie też to radzę.
http://aeroklub-podkarpacki.pl/pobierz.php?p=pobierz01 - tutaj masz odpowiedni link do juniora. Pirata niestety nie znalazłem.

: pn 04 wrz, 2006 17:55
autor: aviator
Mięczaki....
Na przelotach dostaniecie w dupę na tych juniorach, zwłaszcza z Piratem C... :P

: pn 04 wrz, 2006 18:23
autor: WilkzPolski
Jak pilot dobry to i Juniorem szybko i sprawnie zrobi przelot, a jak narazie to ja właśnie Pirata mam wpisanego.
Poza tym Pirat nie jest szybowcem (przynajmniej moim skromnym zdaniem) dobrym dla pilota dopiero co po 3-ciej klasie, bo to latadło jest dosyć stresujące przynajmniej na pierwszą samodzielną termikę. No ale przyznać należy, że Piratem całkiem fajnie się lata jak już przyzwyczaii się do jego fanaberii.

Ja szkoliłem się na Puchaczu i przeskok był o tyle problematyczny, że pirat ma nieco gorzej działające hamulce niż w puchaczu, a dotego na Piracie ląduje się przy 90km/h (na puchadle 100km/h) i przy laszowaniu za pierwszym podejściem dotknąłem ziemi z 15-20m za ogranicznikiem :?

Powiem tak: Jeśli ktoś się szkolił na Puchaczu niech laszuje Juniora; Jeśli ktoś szkolił się na Bocianie no to Pirat będzie chyba najwłaściwszy. Powiązanie Bociana z Piratem jest tylko moim domysłem bo co do Boćka jestem całkowicie zielony (choć zauważyć należy, że obydwa szybowce robione są w starej technologii drewnianej i obydwa - z tego co wiem - lądują z 90-ką na zegarku).
Oczywiście dobrze jest mieć dwa wpisy ;)

: pn 04 wrz, 2006 18:55
autor: SP-TFU
Nie miałem na mysli amortyzacji podwozia tylko komfort siedzenia po kilku godzinach lotu.
PS
Zresztą tylne siedzenie bociana jest doskonałe do produkcji żylaków.

: pn 04 wrz, 2006 19:37
autor: WilkzPolski
Po paru godzinach we szystkich szybowcach ma się dość siedzonka... to jest moment, w którym pilot czuje każdą nierówność fotela.

: wt 05 wrz, 2006 13:45
autor: aviator
WilkzPolski pisze:...Ja szkoliłem się na Puchaczu i przeskok był o tyle problematyczny, że pirat ma nieco gorzej działające hamulce niż w puchaczu, a dotego na Piracie ląduje się przy 90km/h (na puchadle 100km/h)...
Bez jaj, odejmij dla jednego i drugiego przynajmniej dychę, chyba że mocno dmucha...
...Jeśli ktoś szkolił się na Bocianie no to Pirat będzie chyba najwłaściwszy

To się dopiero zdziwi... Przesiądzie się z patyka co lata sam, na taki którego trzeba umieć pilotować :P
Najwłasciwszym szybowcem po Bocianie był SZD-12, ale to już tylko w Gliwicach chyba można zrobic taki myk ;)
Oczywiście dobrze jest mieć dwa wpisy ;)
Dobrze jest umieć latać choćby jednym typem, a porządnie... :twisted:

: wt 05 wrz, 2006 14:36
autor: ciemny21
aviator pisze:
WilkzPolski pisze:...Ja szkoliłem się na Puchaczu i przeskok był o tyle problematyczny, że pirat ma nieco gorzej działające hamulce niż w puchaczu, a dotego na Piracie ląduje się przy 90km/h (na puchadle 100km/h)...
Bez jaj, odejmij dla jednego i drugiego przynajmniej dychę, chyba że mocno dmucha...
no...mnie rowniez uczono, ze laduje sie( schodzi , 'celuje w ogranicznik' ) ze 100 :)
no, ale nie wiem... byc moze potem zaawansowani piloci schodza sobie na minimalnej ... ( bo lubia ;) )

: wt 05 wrz, 2006 17:37
autor: aviator
Nigdzie nie jest powiedziane, że drogowskaz musi iść w stronę którą wskazuje... ;)

Jeśli prędkość przeciągnięcia masz przynajmniej 70 kph (dla maksymalnie obciążonego patyka czyli ponad 550 kg, bo w solo to będzie nawet poniżej 60 kp/h) nie ma sensu gonić go do 100, bo po wyrównaniu i przymknięciu hamulców będzie się niósł i niósł...

: wt 05 wrz, 2006 17:45
autor: ciemny21
mowie tylko jak nas uczyli na kursie ...
ale nie no bez przesady... przeciez po wyrownaniu nikt nie chowa calkowicie hamulcow, no chyba ze ma ostry niedolot, wiec tak niesc go nie bedzie... zreszta wszystko zalezy od techniki podejscia i .... 4 zakretu :) a poza tym... szybciej=bezpieczniej :P

: wt 05 wrz, 2006 22:04
autor: aviator
ciemny21 pisze:a poza tym... szybciej=bezpieczniej :P
z tą argumentacją trudno się nie zgodzić. Mimo wszystko polecam wypróbować i samemu ocenić.

: wt 05 wrz, 2006 23:10
autor: ciemny21
aviator pisze:
ciemny21 pisze:a poza tym... szybciej=bezpieczniej :P
z tą argumentacją trudno się nie zgodzić. Mimo wszystko polecam wypróbować i samemu ocenić.
czemu niby trudno ? ... im wolniej tym blizej przeciagniecia... chwila nieuwagi np w zakrecie i mamy korek ... nie daj bog na małej wysokosci.

: wt 05 wrz, 2006 23:55
autor: Tom
Mam wylaszowanego Bociana, Puchacza, Pirata i Juniora i ok. 60h nalotu.

1. Bocian - praktycznie sam lata, wybacza wiele błedów, hamulce skuteczne średnio szcególnie przy bezwietrznej pogodzie, więc można nauczyć się ładnych ześlizgów ;).
2. Puchacz - doskonały do pierwszych termik i doskonalenia swoich umiejętności, podstawy akrobacji, bardzo skuteczne hamulce, praktycznie można zapomnieć o ześlizgach.
3. Pirat - moim zdaniem pierwszy szybowiec do lotów samodzielnych, na nim właściwie uczy się latać, jeśli sie go opanuje to już ma się "z górki". Dość wymagający w pilotarzu i w szczególności dla płci pięknej dość kłopotliwy w operowaniu hamulcami - troszkę sily trzeba przyłożyć, szczególnie w Piracie C.
4. Junior - po przesiadce z Pirata czułem, jakbym wysiadł ze starego Poloneza i wsiadł do powiedzmy Mercedesa. Szybowiec dla kogoś kto już potrafi troszkę latać. Bardzo czuły na sterowanie, a tym samym robi dokladnie to co chce pilot. Dla mnie bajka. Hamulce- żyleta, schodzi jak kamień, idealny do lądowania w polu.

Wszystkie warunki do srebrnej zrobiłem na Piracie C, do przelotu Juniorem niestety brakowało mi lądowań. Może uda mi sie jeszcze w tym sezonie wylaszować PW-5, to mogę podzielić się wrażeniami.

PS. Poszukam tej instrukcji, chyba ją miałem w pdf-ie, ale to dopiero jutro.

Pozdrawiam kolegów szybowników.

: śr 06 wrz, 2006 01:15
autor: aviator
ciemny21 pisze:
aviator pisze: z tą argumentacją trudno się nie zgodzić. ....
czemu niby trudno ?
Czytamy ze zrozumieniem... :P
trudno się nie zgodzić
oznacza ni mniej ni więcej to, że należy się zgodzić...
Może uda mi sie jeszcze w tym sezonie wylaszować PW-5, to mogę podzielić się wrażeniami.
po Juniorze plemnik Cię rozczaruje ;) ...

: śr 06 wrz, 2006 12:09
autor: WilkzPolski
aviator pisze:Dobrze jest umieć latać choćby jednym typem, a porządnie... :twisted:
Złośliwość... umiem latać na jednym i drugim. Kurs najszybciej zakończyłem z całej grupy.

Na puchadle ląduje się ze 100 na liczniku. Tylko trzeba umieć na tym latać :P.
A prędkośc to życie i nik tego nie zaprzeczy. Na koniec lipca mój kolega zginął, bo zabardzo stracił prędkośc na 4-tym zakręcie i wpadł w korek. Śmierć na miejscu. I nikt mi nie powi, że na puchadle ląduje 90-ką. Mnie szkolili tak, a nie inaczej (należy zauważyć, że nasze lotnisko Krywlany otoczone jest Lasami i Białymstokiem i nie można mieć niedolotu) i będę tak latał i nic tego nie zmieni.

: śr 06 wrz, 2006 14:03
autor: ciemny21
aviator pisze:
ciemny21 pisze:
aviator pisze: z tą argumentacją trudno się nie zgodzić. ....
czemu niby trudno ?
Czytamy ze zrozumieniem... :P
aaa no tak... przepraszam w takim razie ;)

: śr 06 wrz, 2006 21:46
autor: aviator
Złośliwość...
Eeee tam, gdybym chciał być złośliwy to
Kurs najszybciej zakończyłem z całej grupy.
skomentowałbym, że dlatego ponieważ latałeś najszybciej... ;)
A prędkośc to życie i nik tego nie zaprzeczy
Jawne kłamstwo pszepana... Życie, a w zasadzie przeżycie, to umiejętność radzenia sobie w sytuacjach krytycznych, w tym także z przeciągnięciem. Kolega który zginął, albo jej nie posiadł, albo nie został nauczony... Bowiem nawet takie puchadło, jak każdy szybowiec szkolny nie "wpada w kora" bez ostrzeżenia, ... (wyjątkiem są pewne sytuacje podczas dynamicznego latania, ale to temat na inną dyskusję). Oczywiście jeśli się tego odpowiednio nie dostrzeze (czytaj: nie zostało pokazane i przećwiczone w różnych stanach lotu) od korka pilota dzielą sekundy, a ponieważ "młodych" wszyscy straszą korkiem jak małe dzieci babą jagą, to później gość ma "kwadratowe oczy" i panikuje.
I nikt mi nie powi, że na puchadle ląduje 90-ką
Ląduję ja, lądują Ci którzy uczyli mnie, ląduje też cała masa ludzi których przez 15 lat miałem okazję latania nauczyć, i co może poniektórych zadziwić, wszyscy żyją, ba nikt sobie nawet guza w lataniu nie nabił... Może dlatego, że podobnie jak moi instruktorzy zanim gościa puszczę samego to najpierw nauczę go jak ma ratować swój tyłek gdy poczuje nieprzyjemne drżenie.
Mnie szkolili tak, a nie inaczej /ciach.../ i będę tak latał i nic tego nie zmieni.
Mówią, że tylko krowa nie zmienia poglądów, ale mówią też że ludzi niereformowalnych nie należy reformować, więc lataj tak jak Ci pasuje byle bezpiecznie...

: śr 06 wrz, 2006 23:58
autor: Maciej Nowak
WilkzPolski pisze:A prędkośc to życie i nik tego nie zaprzeczy.
Ostatnio przy przekraczaniu Vne stwierdzilem ze "predkosc...do pewnych granic";P

: czw 07 wrz, 2006 00:10
autor: tidit
Pirat już przy 160 zaczyna się dziwnie "telepać" ;)

: czw 07 wrz, 2006 11:45
autor: WilkzPolski
Wszystko zależy od szkoły (mnie uczono lądować na setce), to raz. Lubisz docinać ludziom, to dwa. A tak poza tym, nie wiem jak kolega sobie radził w korkach, ale z tego co wiem, to sytuacja w jakiej się znalazł pozwalała mu tylko z korka nie wychodzić, dzięki czemu skrzydło wzięło by większą część uderzenia.
A prędkość to jest życie, bo większość sytuacji niebezpiecznych jest skutkiem pogwałcenia tej zasady (co dotyczy tak wytracenia prędkości jak i prędkości Vne), a ratowanie tyłka to oczywiście obowiązkowy etap szkolenia co sprawia, że twoja szkoła nie jest żadną nadzwyczajną, pszepana :| (I życzę, żebyś nigdy nie doświadczył śmierci ucznia, bo zbytnia pewność siebie doprowadza do tragedii).

PS. Proszę, nie porównuj mnie z jakąś krową. Dziękuję.

: czw 07 wrz, 2006 15:53
autor: lechende
WilkzPolski do Tomka pisze:Lubisz docinać ludziom, to dwa.
Nie wiesz co mówisz.

: czw 07 wrz, 2006 16:26
autor: SP-TFU
Panowie, zamiast sie śmiertelnie nudzić na termice, proponuje kilka godzin pokrążyć piratem w prawo, na granicy trzepotania. Kilkaset przepadnięć plus każde lądowanie ze ślizgami (takimi od serca) i mała prędkość przestanie być "demonem".

: czw 07 wrz, 2006 21:13
autor: Maciej Nowak
Tak na marginesie - jaka powinna być prędkość podejścia? Stała.

: czw 07 wrz, 2006 21:46
autor: tidit
...i ok 10% większa od prędkości optymalnej (przynajmniej mnie tak uczyli)