Strona 1 z 2

Vatsim - lizanie cukierka przez papierek

: pn 12 lis, 2007 14:57
autor: ROBTEEK
Latający systematycznie na VATSIM, jak ja Wam zazdroszczę!.
Ostatnio zaczynam zachowywać się jak Forrest Gump.
Nieustannie dręczy mnie myśl, którą przytaczam żonie przy każdej domowej rozmowie poświęconej zaplanowaniu wolnego czasu, „Chciałbym sobie polatać” a w duchu myślę jak podniesiony do N-tej potęgi:
- chciałbym sobie polatać !
- chcę sobie tylko polatać !!
- chcę k....... sobie k.......... tylko k........ trochę k....... polatać na Vatsimie k.......... m..........!!!!!!!!!!!!”, co za świat.
Rodzina jest najważniejsza no i dupa, nie polatam sobie bo zawsze coś jest do zrobienia przy dzieciach.
A kocham je nade wszystko więc nie mogę postępować jak zły tata i kazać sobie nie przeszkadzać bo akurat mam ochotę polatać online.
A jak śpią to też nie mogę , bo trzeba rozmawiać a to im przeszkadza.
I tak w kółko, no do cholery!, jak w „Paragrafie 22” z przygodą kapitana Johna Jossariana.
A jak już dostaję przepustkę na kompa, to mi przeszkadzają, przypomnę tu kokosankę.
Tak też w wolnych chwilach łączę się z Vroute i oglądam , kto tam fruwa w wirtualnym świecie, zdarza mi się też zalogować podczas zlotów i oglądać brać wszelaką.
JAK JA WAM ZAZDROSZCZĘ !!!!!!!!!!!!!!!!!
Jak spotkam tego , który mi powiedział o Vatsimie, to mu chyba walnę.

To tam tylko takie pisanie, ale boli ta sytuacja jak brak nikotyny w biurze, niby można iść zapalić, ale czasu nie ma.

Pozdrowiona dla Was wszystkich
Robert

: pn 12 lis, 2007 16:34
autor: adams
Nie pozostaje Ci nic innego jak wciągnąć rodzinkę w swoje pasje. Połączysz przyjemne z pożytecznym.

: pn 12 lis, 2007 17:35
autor: konraf
Heh, doskonale Roberta rozumiem. U nas rządzi teraz 5 miesięczny maluch. Taki to wiek, że najbardziej aktywny jest wlasnie wieczorami. W zasadzie tak do 21:30 mozna zapomniec o komputerze, bo nie ma czasu. Jedynie w weekend mozna znaleźć chwilę czasu, a tak to tylko z doskoku odpalam sobie FS (gdy małżonka małego karmi) i bawię tak tylko, niezobowiązująco.
Jeszcze off-line mozna sobie polecieć, zapauzować....ale co to za latanie off-line :)

Tak więc, dziecko/dzieci fajna sprawa, bo jakby nie patrzeć zmienia całkowicie życie ale zmienia "niestety" na naszą, fanow latania, niekorzyść.

: pn 12 lis, 2007 19:09
autor: orek
No to i ja się dopiszę do tej listy. Cierpie na chroniczny brak czasu. Jeden lot off-line tygodniowo, z kilkukrotnym pauzowaniam to szczyt moich marzeń... :cry:

: pn 12 lis, 2007 20:39
autor: Kuba Mędrzycki
Przyznam, że gdybym miał na głowie jakieś "ogony" i nie dysponował odpowiednią ilością czasu, chyba bym zrezygnował z tej pasji. Tak mi się w tej chwili wydaje. Jestem od blisko roku, do tego stopnia pochłonięty wirtualnym lataniem, że szlag by mnie trafił, gdyby podczas lądowania po kilkugodzinnym locie, ktoś mi kazał wyjść z psem,. tudzież obrać ziemniaki. Błe... Również nie wyobrażam sobie, że musiałbym wstawać codziennie skoro świt i nie móc latać sobie wtedy kiedy lubię najbardziej, czyli w nocy.

: pn 12 lis, 2007 21:43
autor: ciemny21
Kuba Mędrzycki pisze:Przyznam, że gdybym miał na głowie jakieś "ogony" i nie dysponował odpowiednią ilością czasu, chyba bym zrezygnował z tej pasji. Tak mi się w tej chwili wydaje. Jestem od blisko roku, do tego stopnia pochłonięty wirtualnym lataniem, że szlag by mnie trafił, gdyby podczas lądowania po kilkugodzinnym locie, ktoś mi kazał wyjść z psem,. tudzież obrać ziemniaki. Błe... Również nie wyobrażam sobie, że musiałbym wstawać codziennie skoro świt i nie móc latać sobie wtedy kiedy lubię najbardziej, czyli w nocy.
Łatwo sie poddajesz ... a raczej byś się poddał.

: pn 12 lis, 2007 21:48
autor: JeV
Kuba Mędrzycki pisze:Przyznam, że gdybym miał na głowie jakieś "ogony" i nie dysponował odpowiednią ilością czasu, chyba bym zrezygnował z tej pasji. Tak mi się w tej chwili wydaje. Jestem od blisko roku, do tego stopnia pochłonięty wirtualnym lataniem, że szlag by mnie trafił, gdyby podczas lądowania po kilkugodzinnym locie, ktoś mi kazał wyjść z psem,. tudzież obrać ziemniaki. Błe... Również nie wyobrażam sobie, że musiałbym wstawać codziennie skoro świt i nie móc latać sobie wtedy kiedy lubię najbardziej, czyli w nocy.
A co to za atrakcja z latania jeśli średnio 9h na trasę lata w Twoim przypadku autopilot? Masz 9h na czytanie ksiązki, obranie ziemniakow i sto innych spraw.

: pn 12 lis, 2007 21:55
autor: RzEmYk
Niektórzy latają za wilką wodę na UNICOMIe i też sobie pewnie to chwalą...

: pn 12 lis, 2007 22:50
autor: Kuba Mędrzycki
ciemny21 pisze: Łatwo sie poddajesz ... a raczej byś się poddał.
Nie , po prostu nie wyobrażam, aby podczas lotu(niekoniecznie aż 9cio-godzinnego), ktoś mi marudził nad głową, albo płatał się między kablami. :)
Co nie oznacza, oczywiście, że w trakcie długich tras, nie oddaję się innym przyjemnościom. ;)
Swoją droga, nie dalej jak wczoraj, mój kolega z linii, nie wziął udziału w Varze, gdyż właśnie stwierdził, że nie mając w domu wystarczającego spokoju, nie mógłby się wystarczająco skupić na zawodach i tym samym, mógłby narobić problemów sobie i innym.

: pn 12 lis, 2007 23:52
autor: ROBTEEK
Nie pozostaje Ci nic innego jak wciągnąć rodzinkę w swoje pasje.
He he próbowałem ale na razie z miernym skutkiem. Jak na "opętanego" patrzą.
A może znasz jakiś sprawdzony sposób?
Heh, doskonale Roberta rozumiem. U nas rządzi teraz 5 miesięczny maluch
No właśnie, wiem Konraf, że mnie rozumiesz. Jeszcze raz gratulacje, wielkie!.
Był kiedyś świetny tytuł jednej z polskich, kultowych komedii " Kochaj albo rzuć". I co tu wybrać?
No to i ja się dopiszę do tej listy. Cierpie na chroniczny brak czasu. Jeden lot off-line tygodniowo, z kilkukrotnym pauzowaniam to szczyt moich marzeń
.
Dzieci? czy coś innego?
Przyznam, że gdybym miał na głowie jakieś "ogony" i nie dysponował odpowiednią ilością czasu, chyba bym zrezygnował z tej pasji
Ha ha ha, :lol: zrezygnował, poczekamy, Ci się urodzi to pogadamy. Zrezygnować! HA! HA! HA!, to się po prostu nie da! ://
Niektórzy latają za wilką wodę na UNICOMIe i też sobie pewnie to chwalą.
Marzenie Rzemyk, marzenie, przynajmniej dla mnie, tylko marzenie. 9 h za sterami, no brzmi jak czarny dowcip :(
Nie , po prostu nie wyobrażam, aby podczas lotu(niekoniecznie aż 9cio-godzinnego), ktoś mi marudził nad głową, albo płatał się między kablami. :)
Życzę Tobie Kuba, by Ci się zaczęło plątać jak najszybciej. Bo to właśnie jest dylemat, kochasz bo to twoje, cieszysz się jak się rodzi a potem kilka lat wychowywania. I czar młodości pryska jak przysłowiowa bańka mydlana.

No i dla przykładu, zobaczcie o której ten post piszę, właśnie mam wolny czas.
Normalnie duchowy i emocjonalny horror.

: wt 13 lis, 2007 10:41
autor: noker
Dzieci/PAXy sadzać w pierwszym rzędzie
żonę awansować do rangi F/O
i cleared to take off

: wt 13 lis, 2007 11:25
autor: orek
Thermo pisze:
No to i ja się dopiszę do tej listy. Cierpie na chroniczny brak czasu. Jeden lot off-line tygodniowo, z kilkukrotnym pauzowaniam to szczyt moich marzeń
.
Dzieci? czy coś innego?
Nie. Nie dzieci. Choć ten stan juz chyba długo nie potrwa... :lol: a tym czasem to głównie praca, nauka j.francuskiego, sporty rózne, obowiązki domowe, względem rodziny, obowiązkowe weekendowe imprezy 8-) , delegacje, itp. itd.

: wt 13 lis, 2007 14:38
autor: ROBTEEK
tym czasem to głównie praca,
a ten stan jest mi znany
.........dodam, że w wolnej chwili, pomiędzy obowiązkami taty, tymi porannymi i wieczornymi, oczywiście, :cry:
Dzieci/PAXy sadzać w pierwszym rzędzie
żonę awansować do rangi F/O
i cleared to take off
Dobre ! :lol:
A to dopiero by było,................... żona?................ wolę jak robi za F/O w domu. :D

: pt 16 lis, 2007 00:27
autor: Valkar
Thermo pisze:wolę jak robi za F/O w domu. :D
W domu to pewnie Captain :)

A tak na poważnie to ja mam dwoje i latam praktycznie tylko nocami. Córka śpi praktycznie obok kompa więc txt only( czasami uda mi się jakiś zlocik za dnia i wtedy jest voice), ale do txt też można się przyzwyczaić .

Pozdrawiam i uszy do góry ;)

: pt 16 lis, 2007 23:17
autor: ROBTEEK
A tak na poważnie to ja mam dwoje i latam praktycznie tylko nocami. Córka śpi praktycznie obok kompa więc txt only( czasami uda mi się jakiś zlocik za dnia i wtedy jest voice), ale do txt też można się przyzwyczaić .
Próbowałem, w locie to OK. ale podczas startu lub lądowania to czysta manualna ekwilibrystyka. Ja nie daję rady. Więc w wolny czasie tak mniej więcej 22 - 0,30 coś tam latam ale tylko offline. Ale to przecież profanacja i po 10 latach przestało mnie rajcować.
Ale , że maluchy się nie budzą?. zazdroszczę.

: sob 17 lis, 2007 01:36
autor: D. Design
Pomaga umieszczenie klawiatury z boku tak, aby mieć do niej dostęptylko jedną ręką (czy prawa czy lewa już zależy od Twojego "miejsca pracy i zabawy"). Wówczas zawsze masz drugą rękę wolną i nawet przy manualym lądowaniu możesz swobodnie pisać do tower. Pomocne jest też dodatkowe oświetlenie na klawiaturę (nawet głupia lampka pod USB dużo da).
Pozdrawiam

[edit]
Tomku, trening czyni mistrza. Nie trzeba nic innego robić, żeby móc szybko pisać na klawiaturze. Po kilku(nastu) godzinach takiego pisania jedną ręką można to robić naprawdę bardzo sprawnie. Poza tym system skrótów na VS jest dość rozbudowany i komunikat w stylu "clrd ils33, will rep estab" czy "clrd for p/b and s/u, will report when ready to taxi" nie zajmuje wiele czasu. NO chyba, że ktoś w międzyczasie rozmawia jeszcze z trzema osobami na privie. ;)

: sob 17 lis, 2007 02:29
autor: Cerata
Stachu, ja akurat też gram na instr. klawisz. , ale dla innych taka maniana klawiszowo-rękowa to inny wymiar ... ;)

: sob 17 lis, 2007 10:07
autor: tidit
A na dodatek w FSInn są dostępne pod jednym kliknięciem komendy w stylu "established on ILS".wystarczy tylko dopisac np EPWA i luzik 8-)

: sob 17 lis, 2007 15:06
autor: ROBTEEK
D. Design pisze: Tomku, trening czyni mistrza. Nie trzeba nic innego robić, żeby móc szybko pisać na klawiaturze. Po kilku(nastu) godzinach takiego pisania jedną ręką można to robić naprawdę bardzo sprawnie. Poza tym system skrótów na VS jest dość rozbudowany i komunikat w stylu "clrd ils33, will rep estab" czy "clrd for p/b and s/u, will report when ready to taxi" nie zajmuje wiele czasu. NO chyba, że ktoś w międzyczasie rozmawia jeszcze z trzema osobami na privie. ;)
Staszek, właśnie spróbowałem, no nie !, nie, nie, nie idzie tak.
Stachu, ja akurat też gram na instr. klawisz. , ale dla innych taka maniana klawiszowo-rękowa to inny wymiar ..
Włąśnie !, choć 15 lat grałem na perkusji, to lewa ręka zawsze nią pozostanie.
A może kiedyś wymyślą komendy na numerki. Byłoby łatwiej, prawdasz?
Panowie jeszcze jedno pytanko, tak by było łatwiej, czy w Squawbox można ustawić tak by kliknąć myszką raz na kontro w Matrixie i by automatycznie ustawiała się jego częstotliwość?.

: sob 08 gru, 2007 20:48
autor: Gater
Rozumiem Cię Thermo. Sam nie jestem ojcem, ale synem...
Zawsze trzeba się poczuczyć, napisać prace, wypracowanie, pomóc w domu...
Załamka... :/

Żale!!

: wt 08 sty, 2008 12:15
autor: Blade847
Jak was czytam to zrzędzicie jak stare baby przy herbacie przy pięknym poranku i tylko jak by było gdy, jak to mi źle ://

Znam powiedzenie "Dla chcącego nic trudnego." 8-)

Re: Żale!!

: wt 08 sty, 2008 13:21
autor: D. Design
Blade847 pisze:Znam powiedzenie "Dla chcącego nic trudnego." 8-)
Pewnie, to zależy tylko od własnych priorytetów, czyli rzeczy, które są ważniejsze od innych. Dla wielu np. opieka nad małym dzieckiem staje się ważniejsza od latania na Vatsim... no i to jest raczej zrozumiałe - stąd okresowy brak czasu na latanie online.
Nie jest łatwo przyzwyczaić rodzinę do codziennych, choćby dwugodzinnych lotów. Jak mieszka się samemu w pokoju z komputerem, to jeszcze pół biedy, można latać w nocy. Ale jak masz w łóżku żonę i małe dziecko w pokoju obok...? To już takie proste nie jest. Poza tym niewiele osób zrozumie, o co chodzi w tym kilkugodzinnym siedzeniu przy komputerze, gdzie nic się nie dzieje.

Re: Żale!!

: wt 15 sty, 2008 10:27
autor: ROBTEEK
Jak was czytam to zrzędzicie jak stare baby przy herbacie przy pięknym poranku i tylko jak by było gdy, jak to mi źle
Drogi Kolego, wydaje mi się , że nie masz pojęcia o czym pisałem w tym temacie i to czytanie nie poszerzyło twojej wiedzy.
I na Ciebie - Przyjdzie taki czas, przyjdzie czas,............ jak śpiewała jedna z polskich wokalistek.

Re: Żale!!

: wt 15 sty, 2008 16:53
autor: Andy
Thermo pisze:
I na Ciebie - Przyjdzie taki czas, przyjdzie czas,............ jak śpiewała jedna z polskich wokalistek.
Solistka ;)


W życiu przychodzi taki czas jak to mawiał mój nieżyjący niestety kolega - "Koniec harcerstwa". I nie ma co zazdrościć i żyć w jakimś rozdarciu ale mieć świadomość, że jeśli coś jest dla nas pasją to i tak do tego wrócimy. Pozostaje jedynie cierpliwie na ten moment czekać .

: śr 16 sty, 2008 10:04
autor: ROBTEEK
A jak ją zwał tak zwał, ale kiedyś śpiewała.

: sob 19 sty, 2008 13:19
autor: lukasz
Jako że to trochę luźniejszy temat, zadam tu pytanie, bo jakiś czas już porównuje http://forum.projectopensky.com/index.p ... 24&t=22661
i nie wiem. Co to są "eyebrows", czyli "brwi" w samolotach? Jakiś rodzaj statecznika, czy może jakiś specyficzny element malowania?
:)

Edit:
Właśnie się skapnąłem - małe okienka nad głównymi. :)

: pn 26 maja, 2008 09:50
autor: ROBTEEK
Mija kolejny miesiąc a ja ciągle nie mogę sobie polatać. Krach na całości.
Komp nie działa, Kokosanka miała komunię więc nie mogłem nic zrobić.
Teraz chce jeździć na rowerze w wolnej chwili więc znowu nic nie zrobię.
Najmniejsza w rodzinie idzie spać dopiero o 21,30 to już za późno i nie mam siły nic robić.
A w pracy młyn. pozostaje tylko czytanie postów i podglądanie na Vroute kto tam kontroluje i kto lata.
No i znowu muszę napisać, jak ja Wam zazdroszczę! :cry:

: pn 26 maja, 2008 22:22
autor: wegi
Nie bój nic, jeszcze odrobisz :)

: wt 27 maja, 2008 07:58
autor: konraf
wegi pisze:Nie bój nic, jeszcze odrobisz :)
....jak dzieci wyprowadzą się z domu ;)

: wt 27 maja, 2008 09:12
autor: ROBTEEK
konraf pisze:
wegi pisze:Nie bój nic, jeszcze odrobisz :)
....jak dzieci wyprowadzą się z domu ;)
Bartek, nie pocieszaj, proszę. :(

: wt 27 maja, 2008 11:33
autor: holo
Thermo pisze:Mija kolejny miesiąc (...) jak ja Wam zazdroszczę! :cry:
Heh. Problem jest taki, że wiekszość lata w domu. Jak się ma rodzinę, to trzeba znaleźć takie zajęcie/hobby, żeby z domu wychodzić - np. raz w tygodniu na 3h.

: wt 27 maja, 2008 14:14
autor: ROBTEEK
aha, trzy godzinki w samotności? nie da rady.
A żeby było bardziej wk.................jąco, codziennie przejeżdżam koło Okęcia RW 29 i z pięknego nowo otwartego wiaduktu oglądam sobie ptaszki, jak odlatują i przylatują.
A raz na jakiś czas to i mi przed balkonem samolot przeleci w drodze na 29.
Jedyne co się zmieniło to postępująco-narastający stan mojej obojętności bo i tak nic na to nie poradzę.

: wt 27 maja, 2008 14:38
autor: holo
Thermo pisze:Jedyne co się zmieniło to postępująco-narastający stan mojej obojętności bo i tak nic na to nie poradzę.
Never ever give up...

...a po nocy przychodzi dzień...

: wt 27 maja, 2008 14:51
autor: pawel-d
Tak sobie czytam i myślę, że ja warunków wiele lepszych nie mam. Ale staram się sobie jakoś radzić - udaje się polecieć tak średnio z raz w tygodniu.
Sam mam brzdąca trochę ponad dwuletniego - nie da sie latać popołudniami, bo po prostu niemożliwe byłoby go odgonić. Wracam z pracy tak ok. 17. Mnóstwo obowiązków poza pracą - zajmowanie się właśnie dzieckiem, ciągle jakieś sprzątanie, załatwianie i takie tam. Ciągnę budowę domu, co też zajmuje dużo czasu. Na razie jesteśmy w dwóch pokojach, więc komputer stoi przy łóżku i żona marudzi jak późno latam. Nocne loty odpadają. Nie bardzo wyobrażam sobie latanie tras tak powyżej dwóch godzin.
Bardzo odpowiada mi inicjatywa nocek w środę. Chociaż i tak trudno to wykorzystać.
Ale jak już tą chałupę skończę, to sobie odbiję! Będzie osobny pokój, z dala od sypialni :) Obiecuję sobie wolant i pedały, ale pewnie nie będzie kasiorki.
A jak mało czasu, to zawsze można off-line trenować. Nigdy za wiele treningu.

: wt 27 maja, 2008 15:03
autor: konraf
Thermo pisze: Jedyne co się zmieniło to postępująco-narastający stan mojej obojętności bo i tak nic na to nie poradzę.
Hehe, skad ja to znam.
U mnie to wyglada tak, ze dla zabicia głodu latania, odpalam sobie czasami jakis samolot, uruchamiam, poklikam na panelu, zrobię kółko nad lotniskiem....i wolny czas sie konczy ;)

: wt 27 maja, 2008 15:19
autor: Jacek
Albo mam za bardzo wyrozumiałą Zone ,albo jestem kiepskim mężem i ojcem bo ja takich problemów z lataniem nigdy nie miałem ,mimo ze tylko offline, to 4 loty w tyg. jestem w stanie wykonać .Proste, jest czas żeby usiąść z ślubną i pogadać ,nawet 15 minut ,i jest czas wieczorkiem powiedzmy o 21 wskoczyć do pseudo samolotu i nawet EPWA EPKT zrobić ,a ślubna jak kocha to zrozumie, jeżeli powie,, albo ja albo latanie,, to nie kocha :)
Oczywiście mój przypadek może rożni sie od opisywanego przez Roberta bo tyczy tylko offline ,a zdaje sobie sprawę ze online wymaga jednak większego skupienia.

: wt 27 maja, 2008 15:28
autor: pawel-d
To nie jest tak, że żony nie rozumieją, czy mają coś przeciwko lataniu. Ale jest to kwestia wolnego czasu. Po prostu wolny czas zaczyna mi się zwykle ok. 22.00 - trudno już wtedy latać, bo tak między 23 a 24 żoneczka chce już spać. Poza tym on-line zwykle nie ma już kontroli i wtedy już mi się nie chce.
Fakt, że off-line jest łatwiej, bo można pauzować, zapisać i wznowić kiedy indziej. Ale na lot on-line to trzeba mieć tak z dwie godzinki, no może półtora.
Na off-line też jeszcze udaje się wygospodarować trochę czasu...

: wt 27 maja, 2008 15:34
autor: wegi
Jacek, Ty nie masz żony, tylko anioła pod tym względem :lol: Pozdrów Edytę :)

: wt 27 maja, 2008 15:40
autor: konraf
Zgadzam sie z Pawłem. Moja małżonka też jest wyrozumiała pod tym względem ale jak mam czas, to na zegarku jest średnio 21:00-21:30. Wtedy to już mi sie nie chce zabierać za latanie. Owszem, off-line możnaby, bo save niby można zrobić ale jak ktoś zasmakował on-line, to off-line to tak, jakby się przesiąść z kolorowego TV plazma, na starego czarno-białego grata. Oglądać się da ale to już nie to.

: wt 17 cze, 2008 17:56
autor: ROBTEEK
No właśnie, to nie to samo.
A teraz kolejny miesiąc przelatuje, Kokosanka jedzie na wakacje, mniejsza pod opieką babci a ja co?, zamiast siadać i robić kompa to działeczkę sobie kupiłem.
Duuuuuuuuuuużo pracy mnie czeka.
I znowu nie polatam. :(
Oooooooooch ! chyba sobie na otarcie łez do Jacka M. pojadę w ciągu pracy i wspólnie na symulatorze polatamy, tak z godzinkę.
Albo może jakieś fotki na Okęciu porobię.