aviator pisze:PK pisze:....Sądzę, że pojęcia "osoba uprawniona" i "osoba posiadająca zezwolenie na używanie" nie są równoważne, no chyba że to efekt pączkowania ustaw i niechlujstwa ustawodawcy.
Wchodzimy w sferę problemów czysto akademickich. Trzeba faktycznie tęgiej głowy... może zacząć od zdefiniowania pojęcia "używanie" - co ustawodawca miał na myśli w przypadku tych dwóch aktów prawnych?
Myślę, że jeśli przyszło by "co do czego..." to pierwszy lepszy prawnik by się uporał z tym problemem...
Nie wiem, czy pierwszy lepszy... Często takie zdawałoby się drobne różnice dwóch wyrazów powodują takie problemy interpretacyjne, że i Sąd Najwyższy musi się solidnie natrudzić, żeby je wyjaśnić, a i to nie zawsze się udaje... Ale tak na użytek Forum, można się chyba pokusić o krótką analizę prawną
Przepisy art. 212 Prawa lotniczego są to przepisy karne. Przedmiotem ochrony jest tu przede wszystkim bezpieczeństwo ruchu lotniczego.
W doktrynie prawa karnego pojęciu "używanie" nadaje się sens nieco węższy, niż np. pojęciu "posługiwania się". Najprościej to wytłumaczyć na przykładzie kwalifikowanego rozboju (art. 280 par. 2 k.k.) i użycia w bójce lub pobiciu niebezpiecznego narzędzia (art. 159 k.k.) Użyte w przepisie art. 280 par. 2 k.k. określenie "posługuje się" obejmuje zarówno użycie, jak i np. straszenie niebezpiecznym przedmiotem (zademonstrowanie gotowości użycia w celu przełamania oporu pokrzywdzonego), natomiast przez "używanie" rozumieć należy posłużenie się niebezpiecznym przedmiotem zgodnie z jego właściwościami, choćby nieskuteczne (np. chybiony cios nożem). Nie jest więc użyciem samo posiadanie, czy demonstrowanie przedmiotu.
(za Komentarzem do kodeksu karnego autorstwa Andrzeja Marka)
Odnosząc powyższe do naszego kazusu ze skanerem, wygląda na to, że skoro użycie, to posłużenie się zgodnie z właściwościami, wykładnia językowa przepisu art. 212 ust. 1 pkt 6 w związku z art. 125 ust. 2 Prawa lotniczego jest dla amatorów "podsłuchiwania" ATC niekorzystna. Nasłuch przy pomocy skanera (urządzenia radiowego) jest to bowiem "posłużenie się nim zgodnie z jego właściwościami", na częstotliwościach przeznaczonych dla radiokomunikacji ruchomej lotniczej, nie będąc do tego specjalnie upoważnionym. A niestety tak to już jest, że wykładnia językowa ma pierwszeństwo przed wykładnią celowościową. Dopiero bowiem, kiedy wykładnia językowa nie daje jednoznacznego rezultatu, posługuje się wykładnią systemową, celowościową itp.
Żeby jednak nie było tak pesymistycznie, należy zwrócić uwagę na jedną kwestię. Mianowicie dla uznania czynu za przestępstwo jego szkodliwość społeczna musi być wyższa niż znikoma. Można więc ostrożnie przyjąć, że skoro dobrem chronionym przez te przepisy jest bezpieczeństwo w komunikacji lotniczej, a sam nasłuch przez amatora, bez możliwości ingerencji w przekaz raczej zagrożenia żadnego nie spowoduje, czyn taki nie będzie przestępstwem właśnie z uwagi na znikomą społeczną szkodliwość. Oczywiście jest to mój pogląd, oparty na krótkiej analizie tych przepisów, ale chyba do obrony.