Ja ze swojej strony mogę polecić
Xtreme Prototypes Series 20 Business Jet. Systemy są symulowane na poziomie porównywalnym z Captain Sim. To znaczy jeśli system jest to jest jakoś tam symulowany, ale PMDG to oczywiście nie jest

Lata całkiem przyjemnie. Wygląda... z zewnątrz bardzo fajnie, w środku szału nie ma (CS wygląda lepiej). Ja kupiłem w jakiejś promocji w PC Aviator Store i nie żałuję.
Jest też
707 Captain Sim. To już dodatek godny polecenia. Systemów ma sporo, bo to w końcu całkiem konkretna maszyna była. Jeśli chodzi o lata siedemdziesiąte to jeszcze nadal był koń roboczy lotnictwa komunikacyjnego. Ma wbudowany INS. Tu znajdziesz nie tylko engine panel, ale całe stanowisko inżyniera pokładowego.
Nigdy nie miałem w łapkach, ale z
Aerosoft/SimCheck jest A300. Też klasyka. Zajrzyj na stronę wydawcy po opis.
Captain Sim wydał też wczesnego
737. Jeszcze nie miałem na niego czasu, ale jak znajdę to na pewno kupię, bo wygląda bardzo ciekawie. Ciekawostka - bodajże pierwszy odrzutowiec komunikacyjny dopuszczony do lotów z dwuosobową załogą.
JustFlight wypuścił
Tristara.
Są jeszcze jakieś Mad Dogi, Concorde, Jak-40...
Nie zaznaczyłeś czy ma być koniecznie pasażerski... więc jest jeszcze Vulcan - ale to już ostrzejsza jazda

i symulacja systemów jednak pozostawia wiele do życzenia.
Jeśli ktoś ma dobry link jak prawidłowo latać pasażerskim jetami według "tamtych czasów" prosiłbym o podrzucenie, informacje które posiadam pod tym względem są dość ubogie.
Kiedyś mam zamiar o tym napisać

ale tak skrótowo - od lat siedemdziesiątych to się nie różniło już jakoś wybitnie od tego co dziś się dzieje poza przestrzenią i drogami RNAV.
W zasadzie masz przed sobą dwie kwestie. Pierwsza to trzeci załogant czyli mechanik (inżynier z angielskiego) pokładowy. A300 i 707 mają oddzielne stanowisko (nie wiem jak jest symulowane w Airbusie) i trzeba je zwyczajnie ogarnąć. To nie jest PMDG czy 377 od A2A, więc zasadniczo jak raz ogarniesz to nie musisz za wiele ruszać, ale coś tam czasem trzeba pogrzebać i to odwraca uwagę od lotu.
Na długich trasach 707 miał jeszcze nawigatora (czasem miał na wszystkich trasach). INS, INSem, ale pilnować nawigacji trzeba. Na krótkich trasach (czytaj - na oprzyrządowanych trasach) to była klasyczna radionawigacja, czyli trzymanie się (w większości przypadków) radiali i latanie według namiarów na pomoce. Zajrzyj do dyskusji o non-rnav na Vatsim - tam mniej więcej opisano problemy z jakimi zderza się użytkownik FSX latając non-rnav przy dzisiejszej siatce pomocy i dróg. Offline - zakładając pewną tolerancję problemu jednak nie ma.
Z nawigatorem wiązało się jeszcze jedno urządzenie, które w żadnym znanym mi odrzutowcu pod FSX symulowane nie jest, ale można sobie ściągnąć jako dodatek (napisany przez Dave'a Bitzera pod FS9)

707 miał na wyposażeniu sekstans!

W suficie kokpitu był odpowiedni port, w który mocowało się sekstans i lekko wysuwało go ponad kadłub samolotu dla wzięcia pomiarów. Ale przy INSach to już trąci lekko średniowieczem. W ramach ciekawostki można tylko wspomnieć, że 747-400 dalej mają ten otwór, który obecnie służy jako awaryjne odprowadzenie dymu z kokpitu. Wczesne 747 latały z sekstansami na pokładzie. Dalszy opis sobie podaruję, bo wyjaśnienie co zrobić z sekstansem zajęło by trochę więcej miejsca (ale kiedyś napiszę).