tak sobie myślę, że dobrze zaprogramowany komputer nawet bez AI potrafi nieźle kombinować. Jak ten który wygrał w szachy z mistrzem świata. AI będzie prędzej niż nam się wydaje.ajwaj pisze: Do momentu wynalezienia AI na pewno nie.
Katastrofy lotnicze (bezpieczeństwo)
Moderator: PZL Belfegor
-
paw_waw
Szachy to co innego. Tam liczba możliwych kombinacji i możliwych do rozegrania partii jest skończona. Jest to ogromna liczba, ale definiowalna. Pionki na szachownicy poruszają się według ścisłych reguł i nie ma od nich odstępstw, dlatego też zaprogramowanie robota szachowego nie napotyka tylu trudności. Na lot samolotem wpływ ma chociażby przyroda, która jest nieprzewidywalna i nie da się przewidzieć wszystkich jej wariantów - a co za tym idzie nie da się tak zaprogramować komputer, aby te warianty zawsze prawidłowo prognozował.
Nie przeczę - w zasadzie już teraz komputer potrafi wiele i będzie umiał coraz więcej. Ale NIGDY nie zastapi człowieka. Nawet jeśli człowiek będzie miał tylko w 1 przypadku na 100000 coś do powiedzenia w sprawie bezpieczeństwa lotu a komputer w pozostałych, to dla tego 1 przypadku warto trzymać pilota w kabinie. Życie ludzkie nie ma ceny.
Nie przeczę - w zasadzie już teraz komputer potrafi wiele i będzie umiał coraz więcej. Ale NIGDY nie zastapi człowieka. Nawet jeśli człowiek będzie miał tylko w 1 przypadku na 100000 coś do powiedzenia w sprawie bezpieczeństwa lotu a komputer w pozostałych, to dla tego 1 przypadku warto trzymać pilota w kabinie. Życie ludzkie nie ma ceny.
Ostatnio zmieniony czw 01 sty, 1970 01:00 przez ajwaj, łącznie zmieniany 1 raz.

McDonnell Douglas DC-10-30F Federal Express FDX472
-
paw_waw
eee nie węszę spisku, ze strony którą podawałem wynika ze chodziło wtedy jak i teraz o pieniądze i układy, rząd zamówił samoloty od tego producenta, który się opłacił i był w układzie. I nikogo nie interesowało co jest bezpieczniejsze czy bardziej ekonomiczne, tylko kasa. A te rozwiązania były długo nie stosowane ze względu na konieczność płacenia przez takie firmy jak boeing kasy za patenty.tidit pisze: Paweł lata '30 były i minęły Jeszcze raz Ci powtarzam: gdyby jakieś konkretne rozwiązania (z tamtego okresu) naprawdę skutecznie podnosiły bezpieczeństwo, na pewno by z tego nie zrezygnowano Węszysz spisek
z dzisiejszych na razie testowanych najnowszych konstrukcji pasażerskich wynikam, że to co gość wymyślił w latach trzydziestych jest nadal aktualne, w wojsku od jakiegoś czasu latają maszyny które wykorzystują pomysły z lat 30tych o których piszę, a które długo nie były stosowane, przeczytaj tę stronę aircrash.org i przyjrzyj się np. b-2 stratofortress
-
paw_waw
ajwaj pisze: 1 paw zmniejszenie prędkości lądowania o 10-20-30 węzłów spowoduje jedynie tyle, że samolot (w zależności od typu) będzie niebezpiecznie blisko prędkości przeciągnięcia,
2 Zobacz na samochody F1: tam samochód rozpryskuje się w drobny mak ratując człowieka przy zderzeniu z prędkością 200km/h. Ale samochód F1 nie waży kilkudziesięciu ton i jego pęd jest znacznie niższy od dajmy na to B737.
1. podkreślałem że przy założeniu konstrukcyjnym (które są teraz rzadko stosowane ale patrz np. b-2)że kadłub samolotu będzie generowal siłe nośną, jest możliwe zmniejszenie prędkości podczas startu i lądowania bez przeciągnięcia. to i energia i pęd o którym wspominasz będą mniejsze))
2 nie rozpryskiwanie się plastików ratuje w F1 tylko to że kabina kierowcy się nie rozlatuje, jest to klatka i to jest właśnie patent na przetrwanie katastrof, przynajmniej podczas startów i lądowań. Samoloty bardzo często rozwalają się na kawałki przy byle glebnięciu przy stosunkowo niskich prędkościach podczas startu i lądowania (które można jeszcze zmniejszyc stosując nośny kadłub-skrzydło). I pasażerowie wysypuja się z nich jak groszki z woreczka.
zacytuję ze strony "w tej chwili producenci i agencje administracyjne koncentrują się na unikaniu katastrofy w ogóle a nie na przeżywalności katastrofy." a gdyby połączyć te dwa aspekty?
Nie zgodzę się z Tobą: otóż klatka bezpieczeństwa jest owszem bardzo ważna (ale jak zrobić taką dużą żeby objęła cały samolot, a jednocześnie była tak wytrzymała jak ta, która ochrania jednego człowieka w bolidzie F1?), ale większość energii uchodzi wrac z elementami, które odpadają od maszyny, dzięki czemu na wspomnianą klatkę bezpieczeństwa nie działają tak ogromne siły
Ostatnio zmieniony czw 01 sty, 1970 01:00 przez tidit, łącznie zmieniany 1 raz.
-
PK
To na czym polega "węszenie spisku" jeśli to powyżej tym nie jest?paw_waw pisze:eee nie węszę spisku, ze strony którą podawałem wynika ze chodziło wtedy jak i teraz o pieniądze i układy, rząd zamówił samoloty od tego producenta, który się opłacił i był w układzie. I nikogo nie interesowało co jest bezpieczniejsze czy bardziej ekonomiczne, tylko kasa. A te rozwiązania były długo nie stosowane ze względu na konieczność płacenia przez takie firmy jak boeing kasy za patenty.
Piotr
-
paw_waw
a ja się z tobą zgodze, bo zadajesz nareszcie pytanie jak zrobić?tidit pisze: Nie zgodzę się z Tobą: otóż klatka bezpieczeństwa jest owszem bardzo ważna (ale jak zrobić taką dużą żeby objęła cały samolot, a jednocześnie była tak wytrzymała jak ta, która ochrania jednego człowieka w bolidzie F1?), ale większość energii uchodzi wrac z elementami, które odpadają od maszyny, dzięki czemu na wspomnianą klatkę bezpieczeństwa nie działają tak ogromne siły
ilość lotów będzie rosła, czy w związku z musimy zgodzić się na katastrofy z ofiarami śmiertelnymi codziennie?
Bo nie ma co twierdzić że coś jest niemożliwe gdy się tego nie wypróbowało. Mało kto koncentrował się na budowie samolotów których konstrukcja pozwalałaby przetrwać możliwe największą katastrofę. Nadszedł czas żeby konstruktorzy zmienili punkt widzenia. Zamiast robić latające trumny niech robią latające skrzydła.
Cytacik:
"The FAA," said John Galipault, president of the Air Safety Institute in Worthington, Ohio, "has always recognized that, as they put it, 'We've got 40-g people riding in 20-g airplanes sitting in nine-g seats.' Tests have proved that people can survive 40 g's as long as they don't hit their heads."
In fact, the safety board noted, "findings from human free falls and corroborating findings from animal tests indicate that tolerance in the forward direction may be as high as 237 g's with optimum full-body restraint."
The upshot of this is that if passengers were properly restrained, they could survive most crashes, since most crashes take place on takeoff and landing at speeds less than 200 MPH.
inna konkluzja to wytrzymałośc głupich foteli podkreślona w powyższym cytacie. Instalują w samolotach fotele i pasy, które puszczają przy przeciążeniu 9G, ciało ludzkie spokojnie wytrzyma chwilowe 40G, a my tu o klatkach gadamy ))
I tu się właśnie mylisz. Klatka bezpieczeństwa jest w samochodach DTM, albo NASCAR lub po prostu w rajdówkach. Kadłub bolidu F1 lub ChampCar jest zrobiony z żywic na podstawie plastra miodu. Samochód przy zderzeniu nie tyle rozpada się na kawałki co po prostu kruszy w pył. Faktem jest, że sama kabina pozostaje nietknięta, ale ona też jest zrobiona z tych materiałów i również zakłada się, że przy uderzeniu pochłonie energię. Na crash testach w slow motion wygląda to jakby po prostu wyparowywał. Zasada generalna jest taka: na im więcej części rozpada się pojazd, tym więcej energii ulatuje. Każda odpadająca część zabiera niejako z sobą pewną cząstkę energii.paw_waw pisze:
2 nie rozpryskiwanie się plastików ratuje w F1 tylko to że kabina kierowcy się nie rozlatuje, jest to klatka i to jest właśnie patent na przetrwanie katastrof, przynajmniej podczas startów i lądowań. Samoloty bardzo często rozwalają się na kawałki przy byle glebnięciu przy stosunkowo niskich prędkościach podczas startu i lądowania (które można jeszcze zmniejszyc stosując nośny kadłub-skrzydło). I pasażerowie wysypuja się z nich jak groszki z woreczka.

McDonnell Douglas DC-10-30F Federal Express FDX472
-
paw_waw
ajwaj pisze:klatka też jest, żeby ciała na kawałki nie rozerwało, każda kabina jest konstruowana tak żeby się nie rozpadła, szczególnie w nowych popularnych samochodach. Bo ciało ludzkie do pochłaniania takiej energi nie jest przystosowane i plastrem miodu nie jest. moze wytrzymać przeciażenie 40 G pod warunkiem że nic go nie palnie w główkę. No niech nareszcie konstruktorzy samolotów zaczną myśleć jak ci od samochodów, i zaczną przeprowadzać crash testy. Może poszukiwanie bezpieczeństwa kadłubów samolotów zostało odłożone również przez statystyki że niby i tak bezpieczniejszy jest transport samolotem. Zobaczymy co będzie jak samoloty zaczną spadać w większej ilości. Czy ludzie się przyzwyczają do tego jak do wypadków samochodowych.paw_waw pisze: Klatka bezpieczeństwa jest w samochodach DTM, albo NASCAR lub po prostu w rajdówkach. Kadłub bolidu F1 lub ChampCar jest zrobiony z żywic na podstawie plastra miodu. Samochód przy zderzeniu nie tyle rozpada się na kawałki co po prostu kruszy w pył. Faktem jest, że sama kabina pozostaje nietknięta, ale ona też jest zrobiona z tych materiałów i również zakłada się, że przy uderzeniu pochłonie energię.
crash testy samolotów 
To moje pytanie jak zrobić taką klatkę było retoryczne
Bo teoretycznie można zrobić ścianki z 50 cm tytanu. Pytanie tylko ile taki samolot będzie ważył i ile paliwa będzie spalał
O ile w mniejszych samolotach typu general aviation rozwiązanie w postaci klatki bezpieczeństwa jeszcze by przeszło (na upartego) tak w olbrzymich benkach arbuzach itp już nie A tak wogóle to weź np bolid F1 i zrzuć z wysokości powiedzmy 6 km i zrób nam zdjęcia żebyśmy zobaczyli jak to wygląda
BTW kiedyś NASA przeprowadziła coś w rodzaju crash testu jakiegoś bena
To moje pytanie jak zrobić taką klatkę było retoryczne
O ile w mniejszych samolotach typu general aviation rozwiązanie w postaci klatki bezpieczeństwa jeszcze by przeszło (na upartego) tak w olbrzymich benkach arbuzach itp już nie A tak wogóle to weź np bolid F1 i zrzuć z wysokości powiedzmy 6 km i zrób nam zdjęcia żebyśmy zobaczyli jak to wygląda
BTW kiedyś NASA przeprowadziła coś w rodzaju crash testu jakiegoś bena
Raczej zapytaj jak taki samolot zrobić. Obróbka takiego tytanu to piekielnie kosztowna sprawa.tidit pisze:crash testy samolotów
To moje pytanie jak zrobić taką klatkę było retoryczneBo teoretycznie można zrobić ścianki z 50 cm tytanu. Pytanie tylko ile taki samolot będzie ważył i ile paliwa będzie spalał
![]()
Robili robili. Tak samo robi się testy samolotów np na wypadek eksplozji w luku bagażowym. Pamiętam też, że angole robili test samolotu (chyba Cometa) na wytrzymałość na dużych wysokościach i zalali go wodą w ogromnym basenie.O ile w mniejszych samolotach typu general aviation rozwiązanie w postaci klatki bezpieczeństwa jeszcze by przeszło (na upartego) tak w olbrzymich benkach arbuzach itp już nie A tak wogóle to weź np bolid F1 i zrzuć z wysokości powiedzmy 6 km i zrób nam zdjęcia żebyśmy zobaczyli jak to wygląda
BTW kiedyś NASA przeprowadziła coś w rodzaju crash testu jakiegoś bena
Pomysł crash-testów na pewno nie przejdzie, bo koszt wyprodukowania jednego samolotu jest nieporównanie wyższy niż najdroższego samochodu.
Poza tym tak jak mówisz: można orurować cały samolot wewnątrz, zrobić mu klatkę, opancerzyć kabinę, wzmocnić karbonem i tytanem, ale wtedy taki samolot albo będzie latał jak pingwin, albo będzie musiał mieć rozpiętość 1300 metrów.

McDonnell Douglas DC-10-30F Federal Express FDX472
-
paw_waw
1. a ja nie uważam twojego pytania za retoryczne. Bo są materiały wytrzymalsze od stali dwukrotnie i jednocześnie 5 razy lżejsze. Z nich właśnie robi się klatkę bolidów F1.tidit pisze:crash testy samolotów
1 To moje pytanie jak zrobić taką klatkę było retoryczneBo teoretycznie można zrobić ścianki z 50 cm tytanu. Pytanie tylko ile taki samolot będzie ważył i ile paliwa będzie spalał
![]()
2 O ile w mniejszych samolotach typu general aviation rozwiązanie w postaci klatki bezpieczeństwa jeszcze by przeszło (na upartego) tak w olbrzymich benkach arbuzach itp już nie
3 A tak wogóle to weź np bolid F1 i zrzuć z wysokości powiedzmy 6 km i zrób nam zdjęcia żebyśmy zobaczyli jak to wygląda
BTW kiedyś NASA przeprowadziła coś w rodzaju crash testu jakiegoś bena
2. przyczyn nieprodukowania bezpieczniejszych samolotów upatruję w tym, że przepisy wymuszają na producentach samochodów poszukiwanie bezpiecznych rozwiązań oraz wymuszają obowiązek wykonywania crash testów i są z roku na rok bardziej rygorystyczne a w przepisach dotyczących producentów samolotow tego nie ma. Trzeba najpierw zmienić przepisy wtedy producenci zaczną myślec jak ocalić zycie pasażerów.
3. pisałem o zmniejszeniu prędkości i wykonaniu wytrzymalszych samolotach żeby nie rozwalały się po upadku z niskich wysokości jak podczas startu i lądowania bo takich jest najwięcej. cytacik: "... testy zderzeniowe na uderzenie od tyłu wprowadzono w Formule 1 dopiero w 1997 r.? Nowy przepis sprawił, że sztywność nadwozi wzrosła jeszcze bardziej. Przekonał się o tym Giancarlo Fisichella, który właśnie w tym sezonie uderzył tyłem samochodu w barierę ochronną na torze Silverstone. Czarna skrzynka w jego Jordanie zarejestrowała hamowanie z 227 km/h do zera w zaledwie 0,72 sekundy. Czysto matematycznie, odpowiada to upadkowi na ziemię z wysokości 200 metrów. Monocoque to polisa na życie: Fisichella wyszedł z wypadku cało, z lekką kontuzją kolana."
wyjaśniam że monocoque to jest właśnie klatka bolidu o specjalnej konstrukcji z włókien węglowych. Ale dopóki by nie było przepisu międzynarodowej federacji samochodowej wymagających bezpieczeństwa to nie powstałaby tak samo jak zabezpieczenia w popularnych samochodach. Dlatego uważam że FAA działa na szkodę transportu lotniczego nie wymagając podobnych - zmodyfikowanych w lotnictwie.
Ostatnio zmieniony czw 25 sie, 2005 18:53 przez paw_waw, łącznie zmieniany 1 raz.
Gdyby zrobić cały samolot z karbonu to bilet kosztowałby tyle, że w swój pierwszy rejs mógłbyś się wybrać może w swoje osiemdziesiąte urodziny - przy założeniu, że miałbyś bogate wnuki.
Jeździsz coś na rowerkach? Jak tak to porównaj sobie ceny rowerów aluminiowych i karbonowych.
Jeździsz coś na rowerkach? Jak tak to porównaj sobie ceny rowerów aluminiowych i karbonowych.

McDonnell Douglas DC-10-30F Federal Express FDX472
-
paw_waw
no dobrze ale co lepiej zaakceptować wzrost kosztów biletu czy wzrost ilości wypadków z setkami ofiar śmiertelnych? Samoloty juz potrafią pomieścić ponad 800 osób. Ale nadal nie myśli się kategoriami przetrwania pasażerów w kadłubie po "małym" wypadku. Świadczy o tym A380 zbieranina złomu z całej europy, w której sie patrzy pod kątem tego żeby eksploatacja była jak najtańsza na głowę pasażera. Myślę że mimo wszytko wygra firma która pierwsza będzie produkować bezpieczniejsze samoloty i dowiedzie tego, a nie taka której są najtańsze.ajwaj pisze:Gdyby zrobić cały samolot z karbonu to bilet kosztowałby tyle, że w swój pierwszy rejs mógłbyś się wybrać może w swoje osiemdziesiąte urodziny - przy założeniu, że miałbyś bogate wnuki.
Jeździsz coś na rowerkach? Jak tak to porównaj sobie ceny rowerów aluminiowych i karbonowych.
Ten wzrost cen biletów byłby tak ogromny, że mało kto latałby samolotami, wszyscy przesiedli by się do pociągów. A Ty wtedy domagałbyś się crash testów pociągów, potem statków, poduszkowców i kosiarek ogrodowychpaw_waw pisze: no dobrze ale co lepiej zaakceptować wzrost kosztów biletu czy wzrost ilości wypadków z setkami ofiar śmiertelnych?
-
paw_waw
nie przesadzajmy z tymi kosztami. Chętnie bym wybrał droższy bilet gdybym wiedział że w danym modelu samolotu mam większe szanse przeżycia. Tak samo jak wybieram droższe linie a nie latam liniami o niskiej renomie. Masowa produkcja i nowe technologie pozwalają obniżać ceny rzeczy początkowo drogich, jak gdzies pisałem warto zacząć od przepisów które zmuszą producentów do zmian konstrukcyjnych.tidit pisze: Ten wzrost cen biletów byłby tak ogromny, że mało kto latałby samolotami, wszyscy przesiedli by się do pociągów. A Ty wtedy domagałbyś się crash testów pociągów, potem statków, poduszkowców i kosiarek ogrodowych
Wiesz istnieje gdzieś granica między ceną podróży i akceptowalnym ryzykiem. Skoro tak jesteś za bezpieczeństwem totalnym to ciekaw jestem czy jeździsz samochodem w kasku i kamizelce kuloodpornej? Na pewno nie. A dlaczego nie jeździsz? Bo uważasz, że stosunek prawdopodobieństwa wypadku do twojej niewygody jest taki, że jednak nie stosujesz tych zabezpieczeń, mimo, iż na pewno w niektórych przypadkach uratowałyby ci życie.
Ostatnio zmieniony czw 01 sty, 1970 01:00 przez ajwaj, łącznie zmieniany 1 raz.

McDonnell Douglas DC-10-30F Federal Express FDX472
-
paw_waw
dlatego gdy jakiś producent wprowadzi bezpieczniejszy samolot na poczatku skorzystają z niego bogaci. A biedniejsi będą nadal setkami się rozbijać.ajwaj pisze: Wiesz istnieje gdzieś granica między ceną podróży i akceptowalnym ryzykiem.
koncepcje konstrukcji samolotów Burnellego zakładały że większe bezpieczeństwo pasażerów nie musi się wiązać z wyższymi kosztami za te konstrukcje i eksploatację niż w porównaniu do konwencjonalnych...
Ostatnio zmieniony czw 25 sie, 2005 16:45 przez paw_waw, łącznie zmieniany 1 raz.
-
PK
-
paw_waw
JASNE )) porównaj ile osob ginie z powodu wypadku z piłami a ile z powodu wypadków samolotów.tidit pisze:Prawdę mówiąc zginąć można obsłgując piłę motorową, i jakoś nikt nie podnosi krzyku, że piły motorowe są niebezpieczne i trzeba koniecznie zmienić przepisy żeby producenci budowali takie, które nie obetną Ci głowy
-
paw_waw
HE HE wychodzę z założenia, że widzielibyśmy w mediach wiadomości o setkach śmiertelnych wypadków z użyciem piły spalinowej )) . Ale jakoś tego nie ma, a wiadomo ile zginęło osób w tym miesiącu w wypadkach lotniczych. Gdy będzie większych ruch to będzie więcej śmierci w wypadkach lotniczych jeśli nie wprowadzi się żadnych zmian.ajwaj pisze:A ty porównałeś? Masz jakieś dane? Może podziel się.paw_waw pisze: JASNE )) porównaj ile osob ginie z powodu wypadku z piłami a ile z powodu wypadków samolotów.
To masz kiepskie założenie. Popatrz - jak zginie jakiś górnik na kopalni to trąbią o tym we wszystkich mediach łącznie z telewizją. A jak zginie jakiś koleś na budowie albo podczas wycinki lasu to nikt o tym nie wspomina.paw_waw pisze: HE HE wychodzę z założenia, że widzielibyśmy w mediach wiadomości o setkach śmiertelnych wypadków z użyciem piły spalinowej )) . Ale jakoś tego nie ma, a wiadomo ile zginęło osób w tym miesiącu w wypadkach lotniczych.
Taki prosty przykład, żeby ci coś uświadomić.

McDonnell Douglas DC-10-30F Federal Express FDX472
-
paw_waw
ajwaj pisze:z piłą to kiepski przykład, dam lepszy, w wypadkach samochodowych oraz z powodu samobójstw ginie rocznie po około ponad 5 tys ludzi w Polsce. Z powodu wypadków lotniczych na pewno setki razy mniej. Ale czy to znaczy że nie warto spróbować zweryfikować koncepcji budowy samolotów żeby były bezpieczniejsze?paw_waw pisze: Popatrz - jak zginie jakiś górnik na kopalni to trąbią o tym we wszystkich mediach łącznie z telewizją. A jak zginie jakiś koleś na budowie albo podczas wycinki lasu to nikt o tym nie wspomina.
Taki prosty przykład, żeby ci coś uświadomić.
o rany lato się kończy, bo zaczynają się prawdziwe dyskusje na forum,
nie bedę dalej tłumaczył wytrzymałości materiałów, ale przedstawie inny wątek
panowie,
faktem jest, że ostatnio za dużo tych wypadków lotniczych,
moim zdaniem przyczyny są dwie:
1/ popatrzcie, co dzieje się z cenami biletów lotniczych - coraz taniej coraz gorzej!!!
każdy moze sobie policzyć ilość paliwa potrzebną dla 737 na lot np. na maltę, x cena 1l
+ koszty eksploatacji i amortyzacji samolotu + koszty pilotów i obsługi + opłaty lotniskowe,
teraz to proponuję podzielić przez średnią liczbę pasażerów i wychodzi cena bez zysku,
pobawcie się kalkulatorami, głowę daję, że nie wyjdzie 300 zł za dwie osoby w centralwings
- gdzies trzeba poszukać oszczędności / stan techniczny / co w konsekwencji może się zemścić
2/ rośnie liczba połączeń, rośnie liczba maszyn i pilotów / godzin za sterami też - ostatnio głośny był przypadek odmowy lotu przez pilota, chyba nawet z ławicy, bo miał przekroczony limit /, prawdopodobnie rośnie też liczba mniej doświadczonych pilotów,
- przecież na symulatorze nie można wszystkiego realnie zasymulować,
mniej doświadczeni albo przemęczeni piloci to dodatkowe ryzyko
nie bedę dalej tłumaczył wytrzymałości materiałów, ale przedstawie inny wątek
panowie,
faktem jest, że ostatnio za dużo tych wypadków lotniczych,
moim zdaniem przyczyny są dwie:
1/ popatrzcie, co dzieje się z cenami biletów lotniczych - coraz taniej coraz gorzej!!!
każdy moze sobie policzyć ilość paliwa potrzebną dla 737 na lot np. na maltę, x cena 1l
+ koszty eksploatacji i amortyzacji samolotu + koszty pilotów i obsługi + opłaty lotniskowe,
teraz to proponuję podzielić przez średnią liczbę pasażerów i wychodzi cena bez zysku,
pobawcie się kalkulatorami, głowę daję, że nie wyjdzie 300 zł za dwie osoby w centralwings
- gdzies trzeba poszukać oszczędności / stan techniczny / co w konsekwencji może się zemścić
2/ rośnie liczba połączeń, rośnie liczba maszyn i pilotów / godzin za sterami też - ostatnio głośny był przypadek odmowy lotu przez pilota, chyba nawet z ławicy, bo miał przekroczony limit /, prawdopodobnie rośnie też liczba mniej doświadczonych pilotów,
- przecież na symulatorze nie można wszystkiego realnie zasymulować,
mniej doświadczeni albo przemęczeni piloci to dodatkowe ryzyko
-
paw_waw
a jaki to spisek? Kiedy wiadomo kto wtedy odpowiadał za decyzje. Żaden to spisek skoro wiadomo że korupcja była normalną procedurą przy załatwianiu kontraktów, a ktoś spoza układu nie wszedł jeśli był za głupi. Nawet w Aviatorze (taki film) było to ładnie przedstawione że nikt bez kasy dla urzędników i generałów by nie wszedł do biznesu.PK pisze:To na czym polega "węszenie spisku" jeśli to powyżej tym nie jest?paw_waw pisze:eee nie węszę spisku, ze strony którą podawałem wynika ze chodziło wtedy jak i teraz o pieniądze i układy, rząd zamówił samoloty od tego producenta, który się opłacił i był w układzie.
Piotr
był taki jeden który się mimo wszystko rajdowym samochodzikiem owinął dookoła drzewa i to na naszym podwórku. Wiadomo nie każde przeciążenie da się wytrzymać. Ale przynajmniej miał zabezpieczenia. Poza tym rajdowe samochody osiągają dużo większe prędkości i ryzykowniej jeżdzą niż samochody popularne dlatego mają klatkę mocniejszą. Ale uwaga te popularne mają już wzmocnienia, strefy zgniotu i wiele innych itd. Dlatego przy walnięciu z prędkością 60 km lub większą w ścianę czy inną przeszkodę w czasie jazdy jest duża szansa że przeżyjesz. A w samolotach pasażerskich gucio, nic nie ma, nawet fotele odpadają przy przeciążeniach mniejszych niż wytrzymuje ludzkie ciało. Wyobraź sobie jak podczas lotu wypadają fotele z kadłuba razem z ludźmi bo śrubki puściły co już się zdarzało podczas katastrof (oczywiście jeśli pasy nie puściły)tidit pisze:A jak myślisz dlaczego każde auto na ulicy nie jest wzmocnione jak rajdówka Hołowczyca? Przecież byłoby o wiele bezpieczniej, w końcu auto rajdowe może w pełnej prędkości wpaść na drzewo, przekoziołkować, zrobić jeszcze jakieś cuda i w większości przypadków kierowca i pilot wychodzą z tego z życiem
)) zgadza się tu już pojechałem na maksa )), ale żeby się zrehabilitować załączam link do artykułu o Blended Wing Body koncepcie samolotu który oparty na przemyśleniach z początku XX wieku zapewnia większe bezpieczeństwo i ekonomikę transportu lotniczego, jasno wykazuje że bezpieczniejszym samolotem nie trzeba wcale latać drożej ale można taniej. niestety trudno powiedzieć dlaczego Boeing nie inwestuje i nie pozyskuje inwestorów do tego projektu http://www.wprost.pl/ar/?O=37860&C=57PK pisze:Paweł, nie masz czasem wątpliwości czy aby to co mówisz ma jeszcze jakiś sens i jest na temat?Piotrpaw_waw pisze:dlatego gdy jakiś producent wprowadzi bezpieczniejszy samolot na poczatku skorzystają z niego bogaci. A biedniejsi będą nadal setkami się rozbijać.
na stronach anglojęzycznych jest dużo więcej na ten temat. Jest również add on Blended Wing Body do FS2004 !!!
-
paw_waw
dlaczego kończyć? To ciekawy wątek - można się pozastanawiać czy tylko chodzi o pieniądze czy krótkowroczność dyrektorów boeinga, że nie rozwijają projektu latającego skrzydła. Moze gdy zamówienia na airbusa będą wyższe niz boeinga to rozwiną projekt. Sądzę że mimo pewnych wad jest to konstrukcja nie tylko oszczędna ale też bezpieczniejsza niż wszystkie znane do tej pory samoloty pasażerskie. I może wygrać z A380. Ale to tylko moje zdanie w WASZE?lechende pisze: TRZY DNI MILCZE. ALE BEZ JAJ! DAJCIE JUZ SPOKÓJ!
Obrazek
Tak się zastanawiam, i w sumie dochodzę do wniosku, że faktycznie komputeryzowanie samolotów ma sens. Airbusy są bardziej skomputeryzowane niż boeingi i mają mniej wypadków. Może coś w tym jest...
zapraszam ->http://www.vlatanie.blog.pl/ - aktualizacja 6.03.2011
Tyle, że nie wiesz czy mniej wypadków Airbusa spowodowane jest jego komputeryzacją, cechami konstrukcyjnymi czy innymi tego typu historiami. Trzeba by zrobić statystykę awarii poszczególnych modeli, bo rozumując tak prosto można dojść do wniosku, że skoro spada mniej samolotów w kolorze niebieskim, to wszystki maszyny trzeba pomalować na niebiesko.wegi13 pisze:Tak się zastanawiam, i w sumie dochodzę do wniosku, że faktycznie komputeryzowanie samolotów ma sens. Airbusy są bardziej skomputeryzowane niż boeingi i mają mniej wypadków. Może coś w tym jest...

McDonnell Douglas DC-10-30F Federal Express FDX472
-
paw_waw
Airbus vs Boeing
skomputeryzowanie i uproszczenie procedur może miec sens tylko na razie nie wiem czy w tym kontekście Airbus wygrywa w wypadkowości z Boeingiem patrząc na suche liczby bez porównywania przyczyn i innych zmiennych to widać coś takiego:wegi13 pisze:Tak się zastanawiam, i w sumie dochodzę do wniosku, że faktycznie komputeryzowanie samolotów ma sens. Airbusy są bardziej skomputeryzowane niż boeingi i mają mniej wypadków. Może coś w tym jest...
obrazek w zalaczniku (rate = ilość wypadków na 1milion lotów, rank- ranking wg bezpieczeństwa samolotu- czyli np 747 jest mniej bezpieczny niz A310. Statystyki na dzień 31grudnia 2004, uwzględniają wypadki gdzie były ofiary śmiertelne, nie uwzględniają porwań, oraz ilości ofiar)
znalezione w sieci.
- Załączniki
-
- airbus boeing.JPG (31.77 KiB) Przejrzano 18053 razy
Ostatnio zmieniony pt 26 sie, 2005 16:18 przez paw_waw, łącznie zmieniany 4 razy.
-
Michal Król
Wezcie pod uwage ze ostatnie wypadki Boeingow dotyczyly raczej samolotow juz wiekowych na ktorych wylatano wiele godzin a pewnie poziom obslugi w tych liniach nie nalezy pewnie do wzorcowych.A propo komputeryzacji Airbusow przed 92 rokiem A320 byl dla mnie szcztytem lotniczej techniki w swojej klasie ale po przeczytaniu raportu na temat katastrofy Lufthansy na Okeciu pomyslalem co to za samoloy gdzie pilot doslownie musi czasem walczyc z komputerami.
Tyle tych katastrof , że na Jumbo Pics utworzono nawet specjalny dział na forum Wypadki lotnicze
Chronologia największych katastrof lotniczych
Chronologia największych katastrof lotniczych
AMD Athlon 3000+/3,25GB RAM/ATI 4870 512MB/nVidia nForce4-4X/CH Yoke/Logitech Cyborg X/MCP/Pro Pedals CH/350d/100-400L/17-40L
Marcin EPML
Marcin EPML
Ponieważ trwa na wyżej poruszanej płaszczyźnie spór pomiędzy pilotami Airbusów i Boeingów, krąży następujący dowcip:
Do pilotażu Boeinga potrzebnych jest dwóch plotów, natomiast do pilotażu Airbusa pilot i... pies.
Dlaczego?
Pies pilnuje żeby człowiek, niczego nie dotykał, a człowiek po to, by karmić psa.
Andrzej - pilot odpowiednio skomputeryzowanych ATR
Do pilotażu Boeinga potrzebnych jest dwóch plotów, natomiast do pilotażu Airbusa pilot i... pies.
Dlaczego?
Pies pilnuje żeby człowiek, niczego nie dotykał, a człowiek po to, by karmić psa.
Andrzej - pilot odpowiednio skomputeryzowanych ATR
To tak jak w kosmos wysłali policjanta i małpę. Każdemu z nich dali kopertę z zadaniami do wykonania na orbicie. Małpa otwiera swoją, a tam zadania typu: wypuścić satelitę, przeprowadzić badania, przeanalizować próbki itp. Policjant natomiast otwiera swoją kopertę a tam: "Nakarmić małpę, połozyć sie spać".

McDonnell Douglas DC-10-30F Federal Express FDX472
-
paw_waw
A gdyby tak wprowadzili takie foteliki do samolotów?
bo swoją drogą - jak wiadomo - mocowania foteli lotniczych ulegają zniszczeniu przy przeciążeniu, które jeszcze nie jest zabójcze dla ciała ludzkiego.
Liberkowski wpadł na pomysł, by dziecko leżało w kapsule składającej się z dwóch półkul włożonych jedna w drugą. Zewnętrzna pełni funkcję ochronną. Wewnętrzna - z przypiętym dzieckiem - swobodnie w niej "pływa" we wszystkich kierunkach. Uderzenie nie powoduje napięcia pasów na delikatnym ciele dziecka, lecz ruch - kołysanie lub nawet wirowanie wewnętrznej półkuli.
Janusz Liberkowski, polski inżynier pracujący w Krzemowej Dolinie w Kalifornii, wygrał wielki plebiscyt czołowej amerykańskiej telewizji ABC - "American Inventor" ("Amerykański wynalazca").
Liberkowski wpadł na pomysł, by dziecko leżało w kapsule składającej się z dwóch półkul włożonych jedna w drugą. Zewnętrzna pełni funkcję ochronną. Wewnętrzna - z przypiętym dzieckiem - swobodnie w niej "pływa" we wszystkich kierunkach. Uderzenie nie powoduje napięcia pasów na delikatnym ciele dziecka, lecz ruch - kołysanie lub nawet wirowanie wewnętrznej półkuli.
Janusz Liberkowski, polski inżynier pracujący w Krzemowej Dolinie w Kalifornii, wygrał wielki plebiscyt czołowej amerykańskiej telewizji ABC - "American Inventor" ("Amerykański wynalazca").





