Niedawno znalazlem stronke LiveATC i czasami lubie posluchac sobie co tam ciekawego w powietrzu sie dzieje (dzis np. byla awaria hydrauliki u Austriakow po starcie z EPWA )
Ale nie chcialem o tym tylko o wymowie angielskiej kontrolerow ze stolicy. Sluchajac czasami ciezko cos zrozumiec ale nie dlatego, ze slychac niewyraznie ale, ze slowa po prostu angielskiego nie przypominaja.
Jezeli slysze "lewel one-tri-zero" albo "aprołcz" czy tez "terrn rrajt" to az cos sie we mnie przewraca.
Nie jestem jakims purysta jezykowym ale chyba podstawy wymowy powinny byc na szkoleniu bo takie mowienie po angielsku na prawde razi.
"Tri" wynika z frazeologii, a poza tym to ja nie widzę tutaj problemów z wymową. Możesz napisać w ten sam sposób jak powinni to wymówić wg Ciebie?
I na pewno było nie powiedzieli po angielsku "zero" przez "e". Uwierzę po przedstawieniu nagrania.
No nie nagralem - proponuje posluchac przez chwile: http://www.liveatc.net/search/?icao=epwa
Zwlaszcza jak jest jakas pani kontroler - miala dzis zmiane do 19.
Co do wymowy cyfr to zgoda - ale reszta ...
Taki angielski z twardymi "r" jest bardziej zrozumiały, niż zmiękczone brytyjskie "kluchy". Wg mnie to z tego wynika sposób wymowy angielskiej przez kontro.
Sporo oceniasz innych, to znaczy, że co najmniej dobrze orientujesz się w temacie.
W innym przypadku to tylko jakieś dziwne czepiactwo, szczególnie, że gros osób nie słyszy w tym nic dziwnego...
Oj - widze, ze na bana mi sie zbiera
Nie mowie, ze maja gadac jak amerykanie czy anglicy po Eaton ale przynajmniej toche to powinno angielska wymowe przypominac.
Ale skoro wszyscy przeciwko mnie to koncze temat.
Rzemyk: Co do moich angielskich zdolnosci to nie dam rady ich przedstawic na forum
Poza tym nie chodzi mi o "czepianie sie" tylko o najzwyklejsza dyskusje. Ale jesli ona wywoluje takie emocje (Jev bedzie nawet gryzl) - to ja juz nic nie mowie
Najlepiej bez akcentu. Przede wszystkim zrozumiale. A w radiofoni lotniczej "terrn rrajt" jest bardziej jednoznaczne niz posh English. Nieprzypadkowo Brytyjczykow oducza sie mowienia tak jak to robia na codzien.
"Bo final był za krótki..." - stop wirtualnej przemocy
Bodzio - prosze bardzo
Tylko wiem, ze to nie bedzie takie latwe (i nie chce walczyc - w koncu to zamknieta komunikacja lotnicza!) poniewaz jak ktos nauczyl sie wymowy to bedzie mu bardzo trudno zmienic przyzwyczajenia - wiec raczej nie oczekuje, ze nagle kontrolerzy zaczna mowic po angielsku jak anglicy
Ale chodzi o to aby choc troszeczke przecwiczyc wymowe slow takich jak: turn, descent, level, approach, heading, itp. Podkreslam - tylko troszeczke!
A co do wymowy to z drugiej strony jestem pelen uznania dla kontrolerow. Jak leci jakis Air France to trzeba sie sporo napocic aby zrozumiec co pilot ma do powiedzenia.
I oczywiscie przekaz pozrowienia dla wszystkich ... odwalaja kawal dobrej roboty, zeby ktos mogl sobie polatac
Troche nie zrozumiales tego co ci zostalo przekazane. Wymowa ktora moze sie wydawac w niektorych przypadkach dziwna jest prawidlowa wymowa w komunikacji lotniczej. Ja umiem bezproblemowo powiedziec "three", ale mowie "runway tri tri" wlasnie dlatego, ze tak jest zalecane w radiotelefonii lotniczej ze wzgledu na unikniecie nieporozumien. Jezyk i frazeologia lotnicza sa specyficznym jezykiem, nie zawsze zachowujacym zasady "zwyklego" angielskiego, tak pod wzgledem wymowy jak i gramatyki.
"Bo final był za krótki..." - stop wirtualnej przemocy
Alez ja to doskonale zrozumialem - i to byl blad z mojej strony jesli chodzi o cyfry. Zapomnialem juz jak to bylo podczas szkolenia zeglarskiego
Napisalem:
"Ale chodzi o to aby choc troszeczke przecwiczyc wymowe slow takich jak: turn, descent, level, approach, heading, itp."
Ja z kolei po angielsku czytam wyjątkowo dobrze jak na swój wiek. oops2k nie jesteś sam! Mnie również denerwuje słuchanie rrranłejj. Głównie dlatego, że bardzo zależy mi na szlifowaniu swojej wymowy. Piloci i lingwiści nigdy się nie pogodzą. Z jednej strony 'tri' jest bardziej zrozumiałe (ale dla mnie odwrotnie ), z drugiej jest to kłucie angielskiego szpilką - jedna szpilka na każde słowo (to musi boleć ).
Reasumując:
Pospolity Polak nie ma nic do 'tri'. Uzdolniony językowo Polak (czyt. z elstycznym językiem) skręca się z bólu i chyba latanie nie jest dla niego. No chyba, że poleci do UK lub USA - chociaż krztyna prawdziwego języka.
Ostatnio zmieniony czw 11 mar, 2010 22:08 przez Sniked111, łącznie zmieniany 1 raz.
A dlaczego chcę gryźć? Dlatego że śmieszni są w moich oczach ludzie, którzy nie mając o czymś pojęcia zamiast zapytać "dlaczego jest tak, a nie inaczej?" zabierają się za poprawianie i wytykanie wyimaginowanych błędów w pracy specjalistów.
Dam sobie rękę uciąć że z językiem ang. jest u nich lepiej niż u ~95% użytkowników tego forum.
Snikked, Tobie też chyba coś się pomyliło... to nie ma kogo godzić.
Sniked111 pisze:jednej strony 'tri' jest bardziej zrozumiałe
No sorry, ale znajdziesz rejony UK, gdzie ludzie mówią tri na co dzień. Ja lubię podejście Japończyków do angielskiego - język jest jak narzędzie, młotek czy inny śrubokręt. Nie musi być piękny, musi być skuteczny. I o to tu chodzi. Szekspira nikt nie będzie przez radio recytował (choć o cytowaniu Mickiewicza ostatnio słyszałem w kontekście LITVO).
Maciek, bo w tym fachu nie chodzi o wymowę tylko o przekaz informacji. A tu chyba nie masz nic do zarzucenia Pani i Panom z ATC. Przez ten czas co słuchałeś padło choć raz: 'Say Again'?
No widzisz.
Ale sie topic zrobil - w ciagu 3h - 3 strony
Nie chodzi mi o to, ze nie orientuje sie w tym iz wymowa pomiedzy kontrola, a samolotami rzadzi sie swoimi prawami. Bo to wiedzialem ale moze nie w 100%
Chodzilo mi tylko i wylacznie o slowa wystepujace rowniez w normalnym jezyku, ktore mogloby byc wymawiane troche lepiej. I nic ponad to.
A co do powtarzania to przyznaje - nie bylo "one more time - please"
E tam, sa ciekawsze przypadki w Europe, jeden podam z zycia wziety. Lecisz sobie, jestes na approach i... ni cholere nie rozumiesz co ma do powiedzenia pan na wiezy. Po kilku say again, slyszysz... "do you speak Luxembourgish?" i co sobie masz pomyslec? Jakos ladujesz a na ziemi 2 godzinna rozmowa z szefem zmiany na temat owieczek nie mogacych sie porozumiec i zwlalajacych wine pilota. Skad to wiem? Nie wazne
JeV pisze:
Obstawiam brak obycia z angielskim. Bo jak nie to, to innej możliwości nie ma.
Ja mam 100% braku obycia z angielskim od kilku lat(nie licząc czytania frazeologii lotniczej bardzo rzadko, w praktyce ani razu nie wykorzystanej), a mimo to rozumiem 90% słow z EPWA lub EPKK właśnie dzięki tej wymowie może bym i rozumiał 100% ale z kolei nie mam obycia w słuchaniu "trzasków". Z resztą jak by coś było nie tak to pewnie mielibyśmy co godzine jakieś krytyczne sytuacje, bo jak by mogło być inaczej przy nierozumieniu naszych kontro?
Angielskim "kluchom" mówimy zdecydowane NIE!
Nic nie robić tylko latać, akrobację kręcić wciąż
Być ŻELAZNYM po kres świata, tu w przestworzach jest nasz dom.
Moim zdaniem dziwna wymowa kontrolerów/pilotów wynika z szumu lotniska, ogólnego szumu. Kontroler, jak i pilot, muszą mówić do siebie takową dziwaczną wymową, ponieważ jest się wówczas najłatwiej wtedy zrozumieć; Gdyby kontroler mówił poetycką angielszczyzną wymawiając wszystkie wyrazy płynnie, to sądzę, że wśród wspomnianego szumu i nienajlepszej jakości transmisji dźwięku z radia bardzo trudno było by go zrozumieć.
JeV pisze:Słyszałeś kiedyś takie transmisje? Skąd wniosek że są kiepskie i pełne szumu?
Tak, słyszałem. I doskonale sam wiem, że może nie są PEŁNE SZUMU, ale szum jest i to czasem dość mocny. A nawet jeżeli szumu nie ma, to kontrolerzy mówią czasem dość szybko, nieraz się nawet spotkałem z tym że "ucinają" końcówkę zdania i piloci muszą prosić o powtórzenie.
Osobiście byłem zarówno na wieży jak i kontroli zbliżania. Nieraz faktycznie przekazy są czytelne, ale większość ma szumy, czasami nawet masakryczne, niektóre ciężko mi było zrozumieć, jednak kontrolerzy osłuchani i przyzwyczajeni do takiej transmisji wszystko wyłapywali. W drugą stronę jest podobnie. Frazeologia jest ustandaryzowana ,dodatkowo z doświadczenia wiadomo jakich poleceń/przekazów można się spodziewać w danej sytuacji.
Co do specyficznej wymowy zgodzę się z E-Jet, łatwiej wtedy zrozumieć i wyłapać polecenia bez pomyłki.
Mi osobiście takie spolszczanie, rusyfikowanie itp angielskiego nie przeszkadza tak długo jak jest to zrozumiałe, ale niestety niektórzy później zaczynają [specjalnie(?)] coraz bardziej 'seplenić', zwiększając przy tym szybkość tak, że nie idzie tego zrozumieć. Uprzedzając pytania dotyczące mojego obycia z angielskim; posiadam CPE, więc myślę, że jako takie obycie posiadam ; ))