Hm? Leciałeś First Class??
No właśnie. Już się tłumaczę

)))
Lecieliśmy większoą grupą z LA do Warszawy przez Amsterdam(jak łatwo się domyśleć, byly to KLM), no i wszedłem na pokład jak biały człowiek, pokazałem "wejściówkę", po czym pani stewardessa wskazała ręką i powiedziała "on upstair".

Wtedy nie wiedziałem, że na pięterku jest jedynka. Z resztą pierwszy raz leciałem JJ. Zająłem miejsce, ale rzeczywiście po chwili wydało mi się, że jest jakoś tak... wygodnie, dużo miejsca i w ogóle wow. Pomyślałem, że to jedna z atrakcji 747-takie wygodne szerokie fotele, które na dodatek można rozsunąć. Coś mi zaczęło jednak nie pasować, bo jakoś tak pustawo było na górze, a znajomi też gdzieś wsiąkli.

Zszedłem na dól i wtedy dopiero zobaczyłem co się tam na dole dzieje - ludzie upchani niczym baby z kiełbasą w pekaesie do Garwolina:) Cóż, różnicy między górą a dołem nie dało się nie zauważyć. Ot i cała tajemnica mojego siedzenia tuż za kokpitem:) Nie wiem do dziś jak to się stało, że "załapałem" się na jedynkę, no ale jak pani powiedziała - na górę, to na górę.

Jednak z tym nie wpuszczaniem na piętro, to może coś teraz się zmieniło, bo wówczas czyli 10 lat temu, kolega "z dołu" przyszedł bez problemu na górę zobaczyć te "cuda":)