Strona 1 z 1

Jak wbić się do kokpitu? ;)

: czw 08 lut, 2007 00:56
autor: El Wieczor
Tak mnie ciekawi... jaka jest szansa, że załoga pozwoli szaremu człowiekowi pobyć choć przez chwilę w kokpicie i się poprzyglądać? Czy takie atrakcje to tylko dla znajomych, czy zwyczajny Kowalski może spróbować spytać? Jeśli już to kogo pytać i jak argumentować? Ilu z Was miało taką przyjemność i w jakich okolicznościach?

: czw 08 lut, 2007 03:19
autor: D. Design
Z tego co wiem, oficjalnie nie ma takiej możliwości. Nieoficjalnie - na pewno Ci się nieuda, jeśli po prostu zapytasz: "Przepraszam, czy mogę wejść do kokpitu?". To zależy od załogi, ich i Twojej życzliwości. Piloci to z reguły bardzo przyjacielski naród. ;)

: czw 08 lut, 2007 08:10
autor: Artur S.
Podczas moich corocznych wojaży zagranicznych zawsze udawało mi się złożyć wizytę w kokpicie i pstryknąć kilka fotek, czasem nakręcić filmik oraz of course porozmawiać z pilotami. Niestety, jedynie tylko przed startem albo po wylądowaniu. Podczas lotu piloci obawiali się utraty licencji, gdyby informacja o "obcym w kokpicie" przedostała się na zewnątrz. W wakacje w dostaniu się do kabiny pilotów często pomaga mi koszulka Aztec Airways - załoga zazwyczaj jest zaintrygowana cóż to za linia i "kim zacz" ja jestem :D Generalnie łatwiej dostać się do kabiny po wylądowaniu, i często trzeba być trochę natrętnym w stosunku do stewardess, bo to niestety one stanowią pierwszą ale na szczęście ostatnią "linię obrony". ;)
Pzdr - Artur S.

: czw 08 lut, 2007 21:55
autor: cicki
W kwietniu zeszlego roku lecialem Wizzairem. Chcialem tylko rzucic okiem do kokpitu a skonczylo sie na locie na jumpseat. Pod tym linkiem dokladna "relacja" z mojej podrozy - > http://www.lotnictwo.fora.pl/viewtopic.php?t=4264

Potwierdzam co Artur napisal - jak juz przekonasz stewe, zeby spytala pilotow, czy mozesz wejsc do kokpitu, to jest to juz 80% sukcesu!

: pt 09 lut, 2007 00:27
autor: Kuba Mędrzycki
Kiedyś było zdecydowanie łatwiej. Jednak, z tego co wiem to po 09/11, kategorycznie zabroniono komukolwiek poza obsługa wchodzić do kokpitu. Ciekawe dlaczego...?;))
W 1996tym podcxzas lotu do Amsterdamu(B737), udało nam się z kolegą "władować" do kokpitu w trakcie lotu. Mam nawet krótki film z tej wizyty, ale niestety na VHSie:/ Może uda mi się go jakoś zgrać do komputera, to wtedy podrzucę tutaj. W tym samym też 97mym, leciałem B747 z LA i drzwi do kokpitu były przez sporą część lotu po prostu otwarte. :)

: pt 09 lut, 2007 18:51
autor: D. Design
Kuba Mędrzycki pisze:(...) leciałem B747 z LA i drzwi do kokpitu były przez sporą część lotu po prostu otwarte. :)
Hm? Leciałeś First Class?? :shock:
Z autopsji wiem, że bez biletu first class (lub bardzo dobrych znajomości) nikt Cię na piętro w 747 nie wpuści.

: pt 09 lut, 2007 21:18
autor: ciemny21
Pewnie to były drzwi do łazienki ... ;)
<żart>

: pt 09 lut, 2007 21:38
autor: Kuba Mędrzycki
Hm? Leciałeś First Class??

No właśnie. Już się tłumaczę ;))))
Lecieliśmy większoą grupą z LA do Warszawy przez Amsterdam(jak łatwo się domyśleć, byly to KLM), no i wszedłem na pokład jak biały człowiek, pokazałem "wejściówkę", po czym pani stewardessa wskazała ręką i powiedziała "on upstair". :) Wtedy nie wiedziałem, że na pięterku jest jedynka. Z resztą pierwszy raz leciałem JJ. Zająłem miejsce, ale rzeczywiście po chwili wydało mi się, że jest jakoś tak... wygodnie, dużo miejsca i w ogóle wow. Pomyślałem, że to jedna z atrakcji 747-takie wygodne szerokie fotele, które na dodatek można rozsunąć. Coś mi zaczęło jednak nie pasować, bo jakoś tak pustawo było na górze, a znajomi też gdzieś wsiąkli.:) Zszedłem na dól i wtedy dopiero zobaczyłem co się tam na dole dzieje - ludzie upchani niczym baby z kiełbasą w pekaesie do Garwolina:) Cóż, różnicy między górą a dołem nie dało się nie zauważyć. Ot i cała tajemnica mojego siedzenia tuż za kokpitem:) Nie wiem do dziś jak to się stało, że "załapałem" się na jedynkę, no ale jak pani powiedziała - na górę, to na górę.:)
Jednak z tym nie wpuszczaniem na piętro, to może coś teraz się zmieniło, bo wówczas czyli 10 lat temu, kolega "z dołu" przyszedł bez problemu na górę zobaczyć te "cuda":)

: pt 09 lut, 2007 22:03
autor: ciemny21
A myślałem, że tylko mi się coś takiego przydarzyło. Całkiem niedawno leciałem z Warszawy do Paryża i miałem podobną sytuację. A na bilecie 'economy' ;)

: sob 10 lut, 2007 02:10
autor: tidit
Z Warszawy do Paryża leciałeś 747?! :lol:

: sob 10 lut, 2007 09:08
autor: ciemny21
tidit pisze:Z Warszawy do Paryża leciałeś 747?! :lol:
No niestety Embrarerem ( ale ponoć są prawie identyczne ;) )

: sob 10 lut, 2007 17:16
autor: Por.Kornel
Pfi, dwa silniki mniej czy więcej, i kilkaset siedzeń różnicy. :P Co do włażenia do kokpitu- to lecąc B-737 kilka lat temu(Antalya-Warszawa) jakaś dziewczyna po prostu wstała z fotela i poszła do kabiny nie pytając się nikogo, czy można, i pstryknęła kilka fotek panelowi (z flashem! Było może kilka minut po północy.)... Stewardessy nawet słowem się nie odezwały do niej :? , zero protestu czy potępienia czynu...

: sob 10 lut, 2007 18:01
autor: Kuba Mędrzycki
jakaś dziewczyna po prostu wstała z fotela i poszła do kabiny nie pytając się nikogo, czy można, i pstryknęła kilka fotek panelowi

Ale drzwi do kokpitu były otwarte czy je wywaliła? :) Z tego co wiem, po 09/11 piloci mają obowiązaek "szczelnie" zamykać się w kabinie.

: sob 10 lut, 2007 20:38
autor: Por.Kornel
Ano, drzwi były lekko przymknięte, więc jak je otworzyła, to już można to chyba nazwać "wbiciem się do kokpitu" albo chociaż próbą :P :P

: sob 10 lut, 2007 23:43
autor: kubahh
NAPEWNO musiała to być :
-żona, znajoma, dziewczyna siostra itp. pilota lub stewardessy
-córka...(patrz wyżej) udziałowca lub kogoś z rady nadzorczej lini
-(sory) lub za dużo wypiłeś :)

: ndz 11 lut, 2007 06:43
autor: pawelo81
W poprzednie wakacje moja mama leciała Centralem do Włoch i zapytała się stewardesy czy może porozmawiać z kapitanem i....

Czy życzy sobie pani żeby kapitan przyszedł do pani czy aby poszła pani do kotpitu. :D

Wybrała tą 2 opcję... ;)

: ndz 11 lut, 2007 10:21
autor: Por.Kornel
Kubahh, co do ostatniego, to po herbacie i puszcze Pepsi :D chyba nie ma się jakiś większych problemów ze wzrokiem, zwłaszcza, jak się siedziało w rzędzie koło skrzydeł, gdzie widok na kabinę pilotów jest OK i gdy wogule się spać nie chciało (nocny lot, przypominam!), no chyba, że herbata była przeterminowana o kilka lat, i moja torebka herbaty "służyła" w kilku innych liniach lotniczych :P :P Generalnie, to mi się też wydaje, że to była znajoma kogoś z załogi albo ogólnie kwalifikowała się do dwóch pierwszych punktów :D

: ndz 11 lut, 2007 12:41
autor: kubahh
No i o to mi chodzi, z tą 3 opcją to był żart :)

: ndz 11 lut, 2007 12:57
autor: Por.Kornel
Wiem, wiem, dlatego ja też zażartowałem z tą herbatą :D

: czw 08 mar, 2007 00:23
autor: pafkoo
co do wejścia do kokpitu, to pamiętam jak pierwszy raz leciałem samolotem (miałem może z 10lat), leciałem z ojcem bisnes class (z pracy miał bilety :P). Nie pamiętam dokładnie jaki to był samolot (możliwe że 737), i w pewnym momencie stewardessa wzięła mnie, i inne dzieciaki, na krótką wizytę w kokpicie. Szkoda tylko że wtedy prawie nie umiałem anglika, a moja miłość do samolotów ograniczała się do robienia kartonowych i drewnianych modeli...
No ale cóż, w wakacje znów lecę, może tym razem się coś uda?