Instrukcja użytkowania Pirata w locie
Moderator: PZL Belfegor
Instrukcja użytkowania Pirata w locie
No własnie ... czy ktoś może ma ww instrukcje ? Szukałem na necie ale znalazłem tylko od juniora, bociana i puchacza
- WilkzPolski
- Turboprop Captain

- Posty: 193
- Rejestracja: śr 14 wrz, 2005 20:27
- Skąd jesteś: EPBK
Ja jak laszowałem Pirata, to poprosiłem szefa wyszkolenia o jakieś materiały i dał mi oryginalną instrukcję Pirata i to egzemplarza, na którym miałem latać (pod groźbą straty życia jeśli by coś jej się stało). Usiadłem sobie w sali operacyjnej, poczytałem godzinkę, pooglądałem obrazki i zdałem u mechanika częśc techniczną. W ten sam wieczór zrobiłem 2 loty laszujące, a zaraz niedługo trzeci i miałem wpis 
PS. Ja ci radzę laszować Juniora (pirat ma okropne sterowanie drążkiem, sam się przekonasz
)
PS. Ja ci radzę laszować Juniora (pirat ma okropne sterowanie drążkiem, sam się przekonasz
no ... u nas tez 'daja pocztac' na miejscu, tylko myslalem ze moze jest gdzies na necie albo ktos ma w pdf'ie, zeby sobie poczytac w domku
okropne sterowanie w sensie, ze 'brakuje lotek' ? a nad juniorem myslalem ... i caly czas mysle
popytam jeszcze co dla mnie jest 'lepszym rozwiazaniem' i wtedy zdecyduje 
ps. a ty masz wylaszowanego juniora ?
okropne sterowanie w sensie, ze 'brakuje lotek' ? a nad juniorem myslalem ... i caly czas mysle
ps. a ty masz wylaszowanego juniora ?
- WilkzPolski
- Turboprop Captain

- Posty: 193
- Rejestracja: śr 14 wrz, 2005 20:27
- Skąd jesteś: EPBK
Juniora chcę wylaszować sobie jeszcze w tym sezonie, ale słyszałem, że lata się bardzo fajnie.
Zato wrażenia z pirata są następujące:
ster wysokości chodzi tak luźno jak by coś się urwało, a sterując lotkami masz wrażenie jak by się drążek zablokował. Stery chodzą normalnie. Pierwszą samodzielną termikę to (wiedząc, że jest turbulencja i ostro żuca) to podczas lotu na holu (a zwłaszcza przy ziemi) ludzi tekie rzeczy robią, że pała mięknie. Jak ja startowałem, na samodzielne esowanie i już termika była, to lot na holu odbywał się tak: "O boże! już dobrzrzrz, o boże!!"
W piracie boli to co boli, bo amortyzacja jest pneumatyczna (sama opona - ciśnienie 1,2atn - z tego co pamiętam, w puchadle 3.0 dla porównania), ale nie martw się, junior też ma amortyzację w d...
Zrobie sobie juniora i zapomnę o piracie, tobie też to radzę.
http://aeroklub-podkarpacki.pl/pobierz.php?p=pobierz01 - tutaj masz odpowiedni link do juniora. Pirata niestety nie znalazłem.
Zato wrażenia z pirata są następujące:
ster wysokości chodzi tak luźno jak by coś się urwało, a sterując lotkami masz wrażenie jak by się drążek zablokował. Stery chodzą normalnie. Pierwszą samodzielną termikę to (wiedząc, że jest turbulencja i ostro żuca) to podczas lotu na holu (a zwłaszcza przy ziemi) ludzi tekie rzeczy robią, że pała mięknie. Jak ja startowałem, na samodzielne esowanie i już termika była, to lot na holu odbywał się tak: "O boże! już dobrzrzrz, o boże!!"
W piracie boli to co boli, bo amortyzacja jest pneumatyczna (sama opona - ciśnienie 1,2atn - z tego co pamiętam, w puchadle 3.0 dla porównania), ale nie martw się, junior też ma amortyzację w d...
Zrobie sobie juniora i zapomnę o piracie, tobie też to radzę.
http://aeroklub-podkarpacki.pl/pobierz.php?p=pobierz01 - tutaj masz odpowiedni link do juniora. Pirata niestety nie znalazłem.
- WilkzPolski
- Turboprop Captain

- Posty: 193
- Rejestracja: śr 14 wrz, 2005 20:27
- Skąd jesteś: EPBK
Jak pilot dobry to i Juniorem szybko i sprawnie zrobi przelot, a jak narazie to ja właśnie Pirata mam wpisanego.
Poza tym Pirat nie jest szybowcem (przynajmniej moim skromnym zdaniem) dobrym dla pilota dopiero co po 3-ciej klasie, bo to latadło jest dosyć stresujące przynajmniej na pierwszą samodzielną termikę. No ale przyznać należy, że Piratem całkiem fajnie się lata jak już przyzwyczaii się do jego fanaberii.
Ja szkoliłem się na Puchaczu i przeskok był o tyle problematyczny, że pirat ma nieco gorzej działające hamulce niż w puchaczu, a dotego na Piracie ląduje się przy 90km/h (na puchadle 100km/h) i przy laszowaniu za pierwszym podejściem dotknąłem ziemi z 15-20m za ogranicznikiem
Powiem tak: Jeśli ktoś się szkolił na Puchaczu niech laszuje Juniora; Jeśli ktoś szkolił się na Bocianie no to Pirat będzie chyba najwłaściwszy. Powiązanie Bociana z Piratem jest tylko moim domysłem bo co do Boćka jestem całkowicie zielony (choć zauważyć należy, że obydwa szybowce robione są w starej technologii drewnianej i obydwa - z tego co wiem - lądują z 90-ką na zegarku).
Oczywiście dobrze jest mieć dwa wpisy
Poza tym Pirat nie jest szybowcem (przynajmniej moim skromnym zdaniem) dobrym dla pilota dopiero co po 3-ciej klasie, bo to latadło jest dosyć stresujące przynajmniej na pierwszą samodzielną termikę. No ale przyznać należy, że Piratem całkiem fajnie się lata jak już przyzwyczaii się do jego fanaberii.
Ja szkoliłem się na Puchaczu i przeskok był o tyle problematyczny, że pirat ma nieco gorzej działające hamulce niż w puchaczu, a dotego na Piracie ląduje się przy 90km/h (na puchadle 100km/h) i przy laszowaniu za pierwszym podejściem dotknąłem ziemi z 15-20m za ogranicznikiem
Powiem tak: Jeśli ktoś się szkolił na Puchaczu niech laszuje Juniora; Jeśli ktoś szkolił się na Bocianie no to Pirat będzie chyba najwłaściwszy. Powiązanie Bociana z Piratem jest tylko moim domysłem bo co do Boćka jestem całkowicie zielony (choć zauważyć należy, że obydwa szybowce robione są w starej technologii drewnianej i obydwa - z tego co wiem - lądują z 90-ką na zegarku).
Oczywiście dobrze jest mieć dwa wpisy
- WilkzPolski
- Turboprop Captain

- Posty: 193
- Rejestracja: śr 14 wrz, 2005 20:27
- Skąd jesteś: EPBK
-
aviator
- Light Planes Captain

- Posty: 84
- Rejestracja: czw 19 lut, 2004 23:35
- Skąd jesteś: FIR Warszawa
Bez jaj, odejmij dla jednego i drugiego przynajmniej dychę, chyba że mocno dmucha...WilkzPolski pisze:...Ja szkoliłem się na Puchaczu i przeskok był o tyle problematyczny, że pirat ma nieco gorzej działające hamulce niż w puchaczu, a dotego na Piracie ląduje się przy 90km/h (na puchadle 100km/h)...
...Jeśli ktoś szkolił się na Bocianie no to Pirat będzie chyba najwłaściwszy
To się dopiero zdziwi... Przesiądzie się z patyka co lata sam, na taki którego trzeba umieć pilotować
Najwłasciwszym szybowcem po Bocianie był SZD-12, ale to już tylko w Gliwicach chyba można zrobic taki myk
Dobrze jest umieć latać choćby jednym typem, a porządnie...Oczywiście dobrze jest mieć dwa wpisy
no...mnie rowniez uczono, ze laduje sie( schodzi , 'celuje w ogranicznik' ) ze 100aviator pisze:Bez jaj, odejmij dla jednego i drugiego przynajmniej dychę, chyba że mocno dmucha...WilkzPolski pisze:...Ja szkoliłem się na Puchaczu i przeskok był o tyle problematyczny, że pirat ma nieco gorzej działające hamulce niż w puchaczu, a dotego na Piracie ląduje się przy 90km/h (na puchadle 100km/h)...
no, ale nie wiem... byc moze potem zaawansowani piloci schodza sobie na minimalnej ... ( bo lubia
-
aviator
- Light Planes Captain

- Posty: 84
- Rejestracja: czw 19 lut, 2004 23:35
- Skąd jesteś: FIR Warszawa
Nigdzie nie jest powiedziane, że drogowskaz musi iść w stronę którą wskazuje...
Jeśli prędkość przeciągnięcia masz przynajmniej 70 kph (dla maksymalnie obciążonego patyka czyli ponad 550 kg, bo w solo to będzie nawet poniżej 60 kp/h) nie ma sensu gonić go do 100, bo po wyrównaniu i przymknięciu hamulców będzie się niósł i niósł...
Jeśli prędkość przeciągnięcia masz przynajmniej 70 kph (dla maksymalnie obciążonego patyka czyli ponad 550 kg, bo w solo to będzie nawet poniżej 60 kp/h) nie ma sensu gonić go do 100, bo po wyrównaniu i przymknięciu hamulców będzie się niósł i niósł...
Mam wylaszowanego Bociana, Puchacza, Pirata i Juniora i ok. 60h nalotu.
1. Bocian - praktycznie sam lata, wybacza wiele błedów, hamulce skuteczne średnio szcególnie przy bezwietrznej pogodzie, więc można nauczyć się ładnych ześlizgów
.
2. Puchacz - doskonały do pierwszych termik i doskonalenia swoich umiejętności, podstawy akrobacji, bardzo skuteczne hamulce, praktycznie można zapomnieć o ześlizgach.
3. Pirat - moim zdaniem pierwszy szybowiec do lotów samodzielnych, na nim właściwie uczy się latać, jeśli sie go opanuje to już ma się "z górki". Dość wymagający w pilotarzu i w szczególności dla płci pięknej dość kłopotliwy w operowaniu hamulcami - troszkę sily trzeba przyłożyć, szczególnie w Piracie C.
4. Junior - po przesiadce z Pirata czułem, jakbym wysiadł ze starego Poloneza i wsiadł do powiedzmy Mercedesa. Szybowiec dla kogoś kto już potrafi troszkę latać. Bardzo czuły na sterowanie, a tym samym robi dokladnie to co chce pilot. Dla mnie bajka. Hamulce- żyleta, schodzi jak kamień, idealny do lądowania w polu.
Wszystkie warunki do srebrnej zrobiłem na Piracie C, do przelotu Juniorem niestety brakowało mi lądowań. Może uda mi sie jeszcze w tym sezonie wylaszować PW-5, to mogę podzielić się wrażeniami.
PS. Poszukam tej instrukcji, chyba ją miałem w pdf-ie, ale to dopiero jutro.
Pozdrawiam kolegów szybowników.
1. Bocian - praktycznie sam lata, wybacza wiele błedów, hamulce skuteczne średnio szcególnie przy bezwietrznej pogodzie, więc można nauczyć się ładnych ześlizgów
2. Puchacz - doskonały do pierwszych termik i doskonalenia swoich umiejętności, podstawy akrobacji, bardzo skuteczne hamulce, praktycznie można zapomnieć o ześlizgach.
3. Pirat - moim zdaniem pierwszy szybowiec do lotów samodzielnych, na nim właściwie uczy się latać, jeśli sie go opanuje to już ma się "z górki". Dość wymagający w pilotarzu i w szczególności dla płci pięknej dość kłopotliwy w operowaniu hamulcami - troszkę sily trzeba przyłożyć, szczególnie w Piracie C.
4. Junior - po przesiadce z Pirata czułem, jakbym wysiadł ze starego Poloneza i wsiadł do powiedzmy Mercedesa. Szybowiec dla kogoś kto już potrafi troszkę latać. Bardzo czuły na sterowanie, a tym samym robi dokladnie to co chce pilot. Dla mnie bajka. Hamulce- żyleta, schodzi jak kamień, idealny do lądowania w polu.
Wszystkie warunki do srebrnej zrobiłem na Piracie C, do przelotu Juniorem niestety brakowało mi lądowań. Może uda mi sie jeszcze w tym sezonie wylaszować PW-5, to mogę podzielić się wrażeniami.
PS. Poszukam tej instrukcji, chyba ją miałem w pdf-ie, ale to dopiero jutro.
Pozdrawiam kolegów szybowników.
----------------
Tom / AZT003
----------------
Tom / AZT003
----------------
-
aviator
- Light Planes Captain

- Posty: 84
- Rejestracja: czw 19 lut, 2004 23:35
- Skąd jesteś: FIR Warszawa
Czytamy ze zrozumieniem...ciemny21 pisze:czemu niby trudno ?aviator pisze: z tą argumentacją trudno się nie zgodzić. ....
oznacza ni mniej ni więcej to, że należy się zgodzić...trudno się nie zgodzić
po Juniorze plemnik Cię rozczarujeMoże uda mi sie jeszcze w tym sezonie wylaszować PW-5, to mogę podzielić się wrażeniami.
- WilkzPolski
- Turboprop Captain

- Posty: 193
- Rejestracja: śr 14 wrz, 2005 20:27
- Skąd jesteś: EPBK
Złośliwość... umiem latać na jednym i drugim. Kurs najszybciej zakończyłem z całej grupy.aviator pisze:Dobrze jest umieć latać choćby jednym typem, a porządnie...
Na puchadle ląduje się ze 100 na liczniku. Tylko trzeba umieć na tym latać
A prędkośc to życie i nik tego nie zaprzeczy. Na koniec lipca mój kolega zginął, bo zabardzo stracił prędkośc na 4-tym zakręcie i wpadł w korek. Śmierć na miejscu. I nikt mi nie powi, że na puchadle ląduje 90-ką. Mnie szkolili tak, a nie inaczej (należy zauważyć, że nasze lotnisko Krywlany otoczone jest Lasami i Białymstokiem i nie można mieć niedolotu) i będę tak latał i nic tego nie zmieni.
-
aviator
- Light Planes Captain

- Posty: 84
- Rejestracja: czw 19 lut, 2004 23:35
- Skąd jesteś: FIR Warszawa
Eeee tam, gdybym chciał być złośliwy toZłośliwość...
skomentowałbym, że dlatego ponieważ latałeś najszybciej...Kurs najszybciej zakończyłem z całej grupy.
Jawne kłamstwo pszepana... Życie, a w zasadzie przeżycie, to umiejętność radzenia sobie w sytuacjach krytycznych, w tym także z przeciągnięciem. Kolega który zginął, albo jej nie posiadł, albo nie został nauczony... Bowiem nawet takie puchadło, jak każdy szybowiec szkolny nie "wpada w kora" bez ostrzeżenia, ... (wyjątkiem są pewne sytuacje podczas dynamicznego latania, ale to temat na inną dyskusję). Oczywiście jeśli się tego odpowiednio nie dostrzeze (czytaj: nie zostało pokazane i przećwiczone w różnych stanach lotu) od korka pilota dzielą sekundy, a ponieważ "młodych" wszyscy straszą korkiem jak małe dzieci babą jagą, to później gość ma "kwadratowe oczy" i panikuje.A prędkośc to życie i nik tego nie zaprzeczy
Ląduję ja, lądują Ci którzy uczyli mnie, ląduje też cała masa ludzi których przez 15 lat miałem okazję latania nauczyć, i co może poniektórych zadziwić, wszyscy żyją, ba nikt sobie nawet guza w lataniu nie nabił... Może dlatego, że podobnie jak moi instruktorzy zanim gościa puszczę samego to najpierw nauczę go jak ma ratować swój tyłek gdy poczuje nieprzyjemne drżenie.I nikt mi nie powi, że na puchadle ląduje 90-ką
Mówią, że tylko krowa nie zmienia poglądów, ale mówią też że ludzi niereformowalnych nie należy reformować, więc lataj tak jak Ci pasuje byle bezpiecznie...Mnie szkolili tak, a nie inaczej /ciach.../ i będę tak latał i nic tego nie zmieni.
-
Maciej Nowak
- Cadet

- Posty: 9
- Rejestracja: ndz 20 lut, 2005 23:42
- Skąd jesteś: Nowowiśniowa
- WilkzPolski
- Turboprop Captain

- Posty: 193
- Rejestracja: śr 14 wrz, 2005 20:27
- Skąd jesteś: EPBK
Wszystko zależy od szkoły (mnie uczono lądować na setce), to raz. Lubisz docinać ludziom, to dwa. A tak poza tym, nie wiem jak kolega sobie radził w korkach, ale z tego co wiem, to sytuacja w jakiej się znalazł pozwalała mu tylko z korka nie wychodzić, dzięki czemu skrzydło wzięło by większą część uderzenia.
A prędkość to jest życie, bo większość sytuacji niebezpiecznych jest skutkiem pogwałcenia tej zasady (co dotyczy tak wytracenia prędkości jak i prędkości Vne), a ratowanie tyłka to oczywiście obowiązkowy etap szkolenia co sprawia, że twoja szkoła nie jest żadną nadzwyczajną, pszepana
(I życzę, żebyś nigdy nie doświadczył śmierci ucznia, bo zbytnia pewność siebie doprowadza do tragedii).
PS. Proszę, nie porównuj mnie z jakąś krową. Dziękuję.
A prędkość to jest życie, bo większość sytuacji niebezpiecznych jest skutkiem pogwałcenia tej zasady (co dotyczy tak wytracenia prędkości jak i prędkości Vne), a ratowanie tyłka to oczywiście obowiązkowy etap szkolenia co sprawia, że twoja szkoła nie jest żadną nadzwyczajną, pszepana
PS. Proszę, nie porównuj mnie z jakąś krową. Dziękuję.
-
Maciej Nowak
- Cadet

- Posty: 9
- Rejestracja: ndz 20 lut, 2005 23:42
- Skąd jesteś: Nowowiśniowa



