Latanie w FS - a realne latanie.

Wydarzenia, spotkania, imprezy, szkolenia.

Moderator: PZL Belfegor

PK

Post autor: PK »

Czasy przelotów wg rozkładów dla pasażerów sa istotnie dłuższe niż faktyczne czasy lotów block-to-block. Rozkład jest umową w sensie prawnym i dlatego linie zabezpieczają się przed zażaleniami z tytułu typowych spóźnień. Warszawa-Monachium b-t-b trwa góra 1:30 o ile stoi sie w kolejce do pasa i 1:10 jeśli nie ma problemów, a wg rozkładu to jest 1:40.

Piotr
kubahh
Light Planes Captain
Light Planes Captain
Posty: 147
Rejestracja: ndz 31 gru, 2006 12:44
Skąd jesteś: EPWA

Post autor: kubahh »

PK pisze:Warszawa-Monachium b-t-b trwa góra 1:30 o ile stoi sie w kolejce do pasa i 1:10 jeśli nie ma problemów, a wg rozkładu to jest 1:40.
No dobrze, mówimy tu o różnicach góra 20min. Jak lądowałem w KRW to dosłownie w minucie rozkładowego lądowania siadaliśmy na pasie, innym razem kołowaliśmy, więc niech ktoś z Was spróbuje lecieć 738 KRW-LND i sami zobaczycie, no bo to raczej nie są moje anomalia że robię taką, ale też pełno innych tras w wiele krótszym czasie.
tidit pisze:Przepraszam, ale nie kumam. Co to za lotniska:KRW (to chyba NDB?), LND?
Dla kolegi wyjaśniam tajemnicze, zupełnie niemożliwe do rozwiązania zagadki-rebusy. Za tajemniczym skrótem KRW stoi nazwa mojego miasta Kraków (piękne miasto :D ), za skrótem LND stoi nazwa miasta Londyn, w którym aktualnie mieszkam, choć jest już mniej piękne. 8-)
Ostatnio zmieniony czw 01 sty, 1970 01:00 przez kubahh, łącznie zmieniany 2 razy.
Kuba
Awatar użytkownika
tidit
Jet Captain
Jet Captain
Posty: 744
Rejestracja: czw 16 gru, 2004 17:05
Skąd jesteś: EPBC

Post autor: tidit »

Przepraszam, ale nie kumam. Co to za lotniska:KRW (to chyba NDB?), LND?
Valkar
Cadet
Cadet
Posty: 7
Rejestracja: sob 07 kwie, 2007 19:14
Skąd jesteś: Legionowo

Post autor: Valkar »

Wiatm,

Koledze kubahh chodzi prawdopodobnie o KRK- Kraków w kodzie IATA, a Londyn np. Heathrow to LHR, ale tidit ty to wiesz tylko tak dla ja... co ? :lol:


No bo KRW to przecież NBD jak słusznie zauważył tidit.



Pozdrawiam
Janusz
AZT013
kubahh
Light Planes Captain
Light Planes Captain
Posty: 147
Rejestracja: ndz 31 gru, 2006 12:44
Skąd jesteś: EPWA

Post autor: kubahh »

Nie wiem czy doczytałeś mój post, bo specjalnie dla kolegi Filipa wyjaśniłem o co mi chodzi, edytując poprzedni post. Dalej mam nadzieje że ktoś mi to wytłumaczy. :lol:
Kuba
Valkar
Cadet
Cadet
Posty: 7
Rejestracja: sob 07 kwie, 2007 19:14
Skąd jesteś: Legionowo

Post autor: Valkar »

Witam,

hmm, domyślam się, że to twoje prywatne oznaczenia dla tych lotnisk jeśli tak to spoko już nie trzeba wyjaśniać ;)

Pozdrawiam

Janusz
AZT013
Awatar użytkownika
Mateusz
Cadet
Cadet
Posty: 20
Rejestracja: ndz 16 lip, 2006 11:07
Skąd jesteś: Jastrzębie

Post autor: Mateusz »

Dla kolegi wyjaśniam tajemnicze, zupełnie niemożliwe do rozwiązania zagadki-rebusy. Za tajemniczym skrótem KRW stoi nazwa mojego miasta Kraków (piękne miasto ), za skrótem LND stoi nazwa miasta Londyn, w którym aktualnie mieszkam, choć jest już mniej piękne.
http://www.airlinecodes.co.uk/aptcoderes.asp
Awatar użytkownika
Atago
Cadet
Cadet
Posty: 26
Rejestracja: wt 07 sie, 2007 13:38
Skąd jesteś: Zielona Góra

Real a Vatsim - moje doświadczenia

Post autor: Atago »

Witam.

Tydzień temu miałem okazję odbyć ze znajomym lot do Danii i z powrotem samolotem Cirrus. Znajomy wie, że latam w Vatsimie i że mam 'jako takie' ogólne pojęcie o co w tym wszystkim chodzi. W drodze powrotnej, po wejsciu na pułap przelotowy, gość wyłączył autopilota i, po prostu powiedział 'twoje stery'.... co miałem robić? Przejąłem stery i leciałem samodzielnie !!!!!
Pierwsze róznica jakz zauważyłem, to fakt, że w realu znacznie bardziej pocą się dłonie :-)

Moim skromnym zdaniem komunikacja radiowa (którą też musiałem prowadzić) w 99% odpowiada Vatsimowi, nie ma tylko UNICOM'u. Prawdziwi piloci równie często mylą się, proszą o powtórzenie polecenia, lub ich readback jest niewłaściwy, naprawdę byłem w szoku, jak bardzo udało się oddać realia komunikacji lotniczej w Vatsimie. Co do samego latania, to udawało mi się utrzymać kurs -/+5st i wysokość -/+ 200ft, dopiero przy schodzeniu na 3000ft, jak wleciałem w chmury i zaczęło dość mocno rzucać, to odpadłem ponad 30st od kursu i zamiast zniżania 500ft/min zrobiło się ponad 2000ft/min. Kolega się wystraszył ale udało mi się wrócić do wymaganych parametrów lotu. Kontroler w Poznaniu pozwolił mi na zejście na 1500ft w okolicach domu mojej Mamy (Potem dzwoniłem do niej i pytałem czy słyszała samolot 15 min. wcześniej ;-) ) Podejscie do lądowania zrobiłem sam, natomiast przy samym lądowaniu czułem na drążku dość wyraźną pomoc kolegi ;-). Usiedliśmy i zdałem sobie sprawę, że własnie miałem przygodę mojego życia.

Aha, jak tylko bedę miał wolne 25tyś to robię licencję.

Pozdrawiam
Tomek
TytusPZL
Turboprop Captain
Turboprop Captain
Posty: 242
Rejestracja: pn 06 kwie, 2009 14:48
Skąd jesteś: Tarnów, D. T.

Post autor: TytusPZL »

Kiedyś w Galileo pokazywali eksperyment: Czy ktoś bez licencji pilota, niebędący na kursie pilotażu da radę posadzić mały samolot ( to był jakiś mały dolnopłacik 4-miejscowy) w razie "wystąpienia zawału serca u pilota". Paralotniarz, pilot RC (modeli latających) czy pilot VATSIM. Znaleźli takich 3 gości, wsadzili w samolot z instruktorem i po osiągnięciu 2000m instruktor oznajmił, że "wyobrax sobie, że zemdlałam (babka była instruktorem) lub dostałam zawału. Masz wylądować" Wieża pomagała oczywiście wektorując gostka, to było małe aeroklubowe lotnisko z pasem betonowym.
Paralotniarz nie dał rady, bo nie ogarniał sterów i instruktorka szybko z powrotem przejęła stery.
Modelarz miał kłopoty, bo on używa małego joy'a i ma inną perspektywę gdy lata modelami, ale przynajmniej miał pojęcie. Ale też instruktorka musiała mu odebrać stery.

Najdłużej "trzymał się" pilot VATSIM. Na końcu tylko na ostatniej prostej tuż przed przyziemieniem lekko nim zachwiało i instruktorka "dotknęła" sterów, aby nie nadwyrężył podwozia, ale stwierdziła, że było całkiem dobrze, choć pewnie by był "Kangur".

Oczywiście pogoda ładna, wiaterek bardzo słaby.


Wnioski zostawiam wam. Może ktoś lepiej pamięta program, o którym mówię i dorzuci swoją opinię?
Eddie
Light Planes Captain
Light Planes Captain
Posty: 140
Rejestracja: śr 29 sie, 2007 09:59
Skąd jesteś: EPWA

Post autor: Eddie »

Raczej bym z dystansem patrzyl na tego typu eksperymenty. Zdecydowanie jednak paralotniaz ma lepiej wycwiczona percepcje w kontekscie oceny wysokosci waznej podczas przyziemienia niz ktos kto laduje na 21 calowym monitorze. Mozna zrobic dluga liste rzeczy w ktorych przyswojeniu pomaga vatsim i symulator, ale akurat ladowanie nie jest jedna z nich :P
Awatar użytkownika
tidit
Jet Captain
Jet Captain
Posty: 744
Rejestracja: czw 16 gru, 2004 17:05
Skąd jesteś: EPBC

Post autor: tidit »

Żeby wysnuć na podstawie tego jakiekolwiek wnioski należałoby przeprowadzić takie badania na większej próbie niż po jednym osobniku z każdego gatunku.
meduzes
Cadet
Cadet
Posty: 32
Rejestracja: śr 13 kwie, 2011 14:04
Skąd jesteś: Kętrzyn

Post autor: meduzes »

Ja mogę dodać od siebie że gdy po 2 letnim virtualnym lataniu na FSX przesiadłem się na prawdziwe realne latanie nie miałem większych problemów z aklimatyzacją czy też terminologią lotniczą. Co prawda nie mówię o lataniu liniowym ale ultralekkie maszyny pilotowałem od samego początku... Aż sam instruktor był zdziwiony ile wiedzy i umiejętności można zdobyć po przez latanie na FSX...

Dlatego TAK. Śmiało można uznać latanie na FSX za przydatne w drodze kształcenia i zdobywania podstawowej wiedzy lotniczej :)
wibwk
Jet 1st Officer
Jet 1st Officer
Posty: 282
Rejestracja: śr 29 lis, 2006 13:49
Skąd jesteś: EPWA

Post autor: wibwk »

Eddie pisze:Raczej bym z dystansem patrzyl na tego typu eksperymenty. Zdecydowanie jednak paralotniaz ma lepiej wycwiczona percepcje w kontekscie oceny wysokosci waznej podczas przyziemienia niz ktos kto laduje na 21 calowym monitorze. Mozna zrobic dluga liste rzeczy w ktorych przyswojeniu pomaga vatsim i symulator, ale akurat ladowanie nie jest jedna z nich :P
Osobiście znam przypadek gdy TU-134 wylądowała pasażerka, całkowita neofitka, oczywiście pod czujnym baczeniem pilotów, nie demonizujmy latania.
X52
Awatar użytkownika
tidit
Jet Captain
Jet Captain
Posty: 744
Rejestracja: czw 16 gru, 2004 17:05
Skąd jesteś: EPBC

Post autor: tidit »

Podaj coś więcej na ten temat.
wibwk
Jet 1st Officer
Jet 1st Officer
Posty: 282
Rejestracja: śr 29 lis, 2006 13:49
Skąd jesteś: EPWA

Post autor: wibwk »

tidit pisze:Podaj coś więcej na ten temat.
Wiesz to taka ciekawostka jedna z wielu z lat gdy lotnictwo w Polsce (nawet w LOT) było jeszcze nie aż tak sformalizowane, a lot odbywał się z załogą pamiętającą jeszcze bardziej luzackie latanie. W tamtych latach, 70-tych w tym przypadku, pasażerowie dość tłumnie odwiedzali kabinę pilotów i zdażyła się wśród nich nadobna niewiasta która to kokieteryjnie zaczęła głosić jakie to trudne zajęcie Panowie piloci wykonują, by udowodnić że nie jest aż tak źle, kapitan gdzieś na wysokości Poznania posadził ją na swoim miejscu, ponieważ dobrze jest szło pozostała za sterami aż do przyziemienia w W-wie, drugi pilot obsługiwał tylko korespondecję, klapy, trym i podwozie a kapitan słownie naprowadzał na pas. ;)
Sam zresztą w wieku 8-lat pierwszy raz prowadziłem samolot (IŁ-14) pomiędzy Okęciem a Goleniowem, to dopiero była sensacja dla pasażerów, kapitan był ten sam. :D ;)
X52
Awatar użytkownika
tidit
Jet Captain
Jet Captain
Posty: 744
Rejestracja: czw 16 gru, 2004 17:05
Skąd jesteś: EPBC

Post autor: tidit »

Chodziło mi o jakies źródło. Ja w wieku 8 lat prowadziłem prom kosmiczny Discovery, kapitan był luzacki, na dwie orbity mnie wpuścił za stery. W Houston to była sensacja ;)
wibwk
Jet 1st Officer
Jet 1st Officer
Posty: 282
Rejestracja: śr 29 lis, 2006 13:49
Skąd jesteś: EPWA

Post autor: wibwk »

tidit pisze:Chodziło mi o jakies źródło.
No tak, na fejsbuku ;) o tym nie było, nie żartuj, przecież o takich sytuacjach nie znajdziesz nic w żadnych dokumentach, w książkach też nie bo od "Powietrze pełne śmiechu", nic w tym stylu w Polsce o lotnictwie nie pisano. Pamiętaj jednak że w tamtych latach w zasadzie (prawie) cała czołówka polskiego lotnictwa sportowego latała w Locie, a byli wśród nich ludzie którzy potrafili przelecieć samolotem pod mostem, czy szybowcem akrobacyjnym (chyba "Kobuzem", nie pamiętam) wykonać odwróconą półpętlę w niecce stadionu 10-Lecia, wypłaszczoną zresztą nad murawą boiska, i robili to na oczach tysięcy ludzi. Latanie kiedyś było trochę inne. Może dlatego też niektóre z Polskich rekordów szybowcowych mają tyle lat, nikt już szybowcem nie zgania zakochanych par ze stogów siana. ;)

P.S.
Zazdroszczę Ci tego Discovery, chociaż na Discovery (Chanel) o tym nie było :( , ale Cię przebiję, gdy miałem pięc lat, prowadziłem "Bociana" po starcie z gumowej procy na Żarze. ;)
X52
ODPOWIEDZ