Po angielsku był

. Generalnie, testy które są na stronie ULC oraz te, które możesz wygooglować na stronie RELTA, dadzą Ci idealny pogląd na poziom trudności testu z samym słuchaniem. Ważne, żeby znać słowa typowo lotnicze, oraz być osłuchanym, żeby wyłapać istotne informacje. Natomiast trudno mi ocenić trudność testu konwersacyjnego, skoro nie znam swojego wyniku, ale był on dla mnie po części zaskoczeniem.
Wygląda kuriozalnie, tzn. egzaminator wciela się np. w kontrolera, a ty w pilota o jakimśtam znaku wywoławczym, i imitujecie rozmówki. O tyle interesujące, że nie trzeba absolutnie umieć wyłapywać np. cyfr kursu, freq. itd, bo to wszystko jest napisane na monitorze

Ja w pierwszym odruchu w ogóle nie patrzyłem na monitor, tylko zapisywałem to na kartce, ciekawe jak to będzie wyglądało. No i historia którą ja miałem na teście - leciałem tłustym A330, i dostałem polecenie przechwycenia innego samolotu komunikacyjnego

Obrazki do opisywania co tam widać, że się dzieje. Później rozmowa o tym zdarzeniu z przedstawicielem linii. Na koniec, już bez komputera, kilka zdań na określony temat. Frazeologia po prostu standardowa, bez udziwnień, ale rozbudowana (req. vectors to avoid CB, priority landing etc.) plus komunikatywna znajomość angielskiego wsparta słownictwem lotniczym i do przodu.